Mądrość największego z pionierów
Jego „Zachęta dla młodych”:
„Odwagi! Zawsze jest coś do zrobienia. Każdy dzień przynosi nam nowe problemy do rozwiązania. Możliwości nigdy nie są do końca wykorzystane, ani wszystkie miejsca zajęte. Nawet najmniejsze przedsiębiorstwo może być światem idei, dającym radość życia. Rewolucjonizujące idee i zwycięstwa, które mogą stać się udziałem człowieka młodego, mieszczą się nawet w kręgu handlu makaronem, ciasteczkami czy kawą”.
Koniec fikcyjnej spółdzielczości
Sklepów zwanych „spółdzielczymi” przed rokiem 1989 było w Polsce blisko 30 tysięcy. Zostało – podobno – kilkanaście tysięcy. Inne przekształciły się w normalne sklepy prywatne. Jeszcze inne – w spółki pracownicze, które dla niepoznaki zwą się „spółdzielniami”. Mogą to być i bardzo dobre sklepy. Ale ze spółdzielczością spożywców nie mają nic wspólnego. Są zwykłymi spółkami. Czasem bardzo dobrymi. Ale klienci z ich obrotów nie mają nic.
Bez utopii
Żyjemy w młodej, ale już normalnej gospodarce rynkowej. Tak więc czy ktoś uważa się za lewicowca, czy za liberała, czy chrześcijańskiego demokratę, powinien robić, co potrafi, by ludzie niezamożni lepiej radzili sobie w tej gospodarce – jako pełnowartościowi partnerzy. Byli nimi ponad 150 lat temu. Tym bardziej możliwe jest to dzisiaj.
Rachunek szans
Niestety, zaczynamy od stanu poniżej zera: miniony ustrój spaskudził samo pojęcie spółdzielczości i ośmieszył je. O tyle jest nam trudniej. Ale wśród Polaków ludzie niezamożni reprezentują nieporównanie wyższy poziom umysłowy niż najdzielniejsi nawet robotnicy angielscy połowy XIX wieku. Do kręgu ludzi niezamożnych należy większość inteligencji polskiej. Jest z kim zaczynać.
Na opiekę państwa, czyli na określone ulgi, zasługują wyłącznie interesy prowadzone z myślą o ludziach niezamożnych i słabych ekonomicznie. Zwłaszcza te, które oni sami prowadzą. Więc – tylko ich autentyczne spółdzielnie. To, co jako ludzie niezamożni zarobią dzięki swojemu współdziałaniu (owa dywidenda od zakupów w swoim sklepie), powinno być wolne od podatku. To jakby nie było pieniądze już raz opodatkowane jako zarobki lub emerytury i renty.
Byle inspekcja handlowa zarazem surowo kontrolowała, czy spółdzielnie spożywców są nimi naprawdę.
Kto i po co może obniżać ceny
Tam, gdzie sporo ludzi nie dojada lub odżywia się źle, bo źle zarabia lub źle gospodaruje, tańsza żywność dałaby handlowi szybszy wzrost obrotów i zysków. Na obniżkę cen pozwala obniżka kosztów własnych, np. hurt, stosujący zasadę just-in-time, „tyle ile trzeba, wtedy kiedy trzeba”. Wymyślili ją Amerykanie, ale wykorzystali w pełni Japończycy – jak najmniej magazynowania, jak najmniej przeładunków, jak najkrótsze przewozy, jak najmniej pośredników. Akuratność.

Pan redaktor opisuje anatomię sukcesu ludzi niezamożnych. Dudy i Kukizy przeminą a spółdzielczość i spółki pracownicze pozwolą na awans materialny i polityczny tysięcy mniej zamożnych ludzi. Tylko jak to zorganizować w Polsce A.D. 2015 i kolejnych?
„Tylko jak to zorganizować w Polsce A.D. 2015 i kolejnych?”
.
Nie da się zorganizowac. Pan Redaktor przekonuje, ze ludzie muszą sie organizowac sami w opozycji do „gory”. Przy czym „gora” niekoniecznie oznacza władzę. „Gora” moze takze oznaczac inercję umysłową, konserwatyzm, i jakos-to-będzizm otoczenia.
.
Patrząc z oddali, sytuację psychologiczną w Polsce najkrocej podsumowałbym tak: Kosciół idzie po łupy. Skutkuje dwadziescia parę lat prania mózgów w szkołach. Bo to nieprawda, ze katecheci niczego na tych lekcjach religii nie nauczyli. Otoz nauczyli biernej zgody na absurd. Nauczyli posłuszenstwa. Nauczyli ukrywania swoich opinii. Nauczyli hierarchicznej wizji swiata. Utrwalili myslenie „my na dole, oni na gorze”. I teraz pokazały się owoce. Lud, zamiast się zorganizowac, idzie we wskazanym kierunku. I nawet nie zadaje pytania „dokąd idziemy”. Idziemy tam, gdzie nas prowadzą pasterze i przewodnicy w rodzaju Dudy, Kukiza, i biskupow. Skoro prowadzą, to wiedzą dokąd. Po co pytac o program? Marsz jest wartoscią samą w sobie. No, to maszerujemy. Przynaleznosc do stada jest wartoscią samą w sobie. No, to nalezymy.
.
Takie będą Rzeczpospolite, jakie będzie młodziezy chowanie. Te lekcję biskupi przerobili. Zas swiecka częsc społeczenstwa dała sie przerobic w posłuszny tłum. Dokładnie przeciwnie do nauczania Pana Redaktora.
Dużo w tym racji Narciarzu2… Lenistwo ludzkie powoduje, że zawsze łatwiej jest iść za przewodnikiem stada. Nawet jak przewodnik nie ma czterech klapek pod kopułą. Czasami „wystarczy być”.
To, czego sz.p . Redaktor nie wspomina, to, że na Wysp. Bryt.była reformacja. Biblię przetłumaczono na język angielski i wszystkich zmuszono do nauki czytania i pisania, aby sami Biblię czytali. W takiej Szkocji zniesiono całkowicie hierarchię kościelną, a każdy Szkot z Bogiem rozmawiał osobiście. Podstawą organizacji była parafia, samodzielna, zmuszona do zgodnego działania, musiała radzić sobie z przeciwnościami,z Biblią w ręku.
Kalwinizm był surowy; ciężka praca, purytanizm, oszczędność i miłość bliźniego.
Jeżeli Polska szczyci się tolerancją w swojej historii, pobłażliwością co do moralności, to niestety Brytyjczycy mieli wręcz przeciwnie. Tam było palenie na stosie i scinanie głów.
A Polacy analfabetyzm pokonali dopiero w XX wieku.
Gdyby nie bylo ministra Wilczka mozna by prowadzic takie dyskusje. Po nim pozostaje stwierdzic tylko jedno – nie przeszkadzac.
Szanowny Pan Redaktor jak zwykle zapomniał o fundamencie którym jest praworządne państwo przyjaznego prawa którego elementem jest pro rozwojowy system ekonomiczny. Dzisiejsza oligarchiczna, skorumpowana i skolonizowana III RP nie nastraja optymistycznie. Konkluzją anachronicznych wywodów Redaktora ma być stwierdzenie – „sami sobie jesteście winni nieudacznicy”.
Takie stwierdzenie pada gdy na czele „stada lwów stoi baran przebrany za lwa” liczący że całą robotę zrobi za niego „niewidzialna ręka rynku”.
Pan Redaktor Bratkowski jak zwykle błyszczy wiedza i erudycją. Rozwiązania przedłożone w pracy pozwalają na prawidłowe rozwiązanie t.zw. kiedyś „stosunków produkcji”.
Polska miała okazję przodować w takich przemianach w latach 90-tych,niestety zostało to zaprzepaszczone. Autor niniejszego próbował zainteresować obie zwalczające się strony problematyką akcjonariatu pracy. Została rozesłana „Odezwa…” do wielu środowisk, propagująca takie rozwiązania. Znajduje się na Twitterze o adresie UP72156@UP72156 w blogu pod nazwą „Odezwa”. Jan Paweł II w encyklice „Laborem excersens” ogłoszonej w tym samym roku (1989) zawarł pochwałę takich rozwiązań. Nikt się jednak wtedy tym nie interesował. Strony zajęte był walką o władzę.
UP72156
Bratkowski na Prezydenta!, a jezeli nie ty, to sprobuj wytrenowac jakiegos mlodego Bratkowskiego, moze zdazysz; z najszczerszym podziwem dla twego mozgu i energii, (wiedzialem to juz w roku 1981, gdy zaprosiles mnie z „wygnania” do Polski na zrobienie filmu, mam wciaz nakrecona rozmowe z toba, posle ja Misiowi jakims nocnikiem, przepraszam, nosnikiem,), big hugs, Marian
poslalem cos Stefanowi, nie pokazalo sie, mimo ze udalo mi sie zalogowac, zobaczmy czy to sie pokaze jako tet, naciskam na „wyslij komentarz”