Jest to szczególnie bolesne dla ludzi przywiązanych do własnych wyobrażeń religijnych. Okazuje się bowiem, że prawdziwe doświadczenie Boga jest możliwe dopiero po uśmierceniu tego, co wcześniej zostało uznane za boga: „W końcu kontemplatyk doznaje udręki, gdy zaczyna pojmować, że już nie wie, czym jest Bóg”[3]. Można w takim pojmowaniu doświadczenia religijnego odnaleźć ślady biblijnego procesu odkrywania prawdziwego Boga, czego doświadczyli prorocy.
Paradoks polega na tym, że ten oczyszczający proces nie ma w sobie nic z upokorzenia, ale pozwala odkryć prawdziwą radość, bo w miejsce ludzkich wyobrażeń stwarzających podziały pozwalamy działać samemu Bogu. Konsekwencje takiego przewrotu w pojmowaniu modlitwy są warte uwagi, gdyż stwarzają przestrzeń na powtórne zbudowanie mostów między ludźmi.
Thomas Merton swoim rozumieniem kontemplacji zbliża się do innego wielkiego myśliciela religijnego, który w ogromnym stopniu wpłynął na zbliżenie wyznawców judaizmu do innych religii. Chodzi o Abrahama J. Heschela, który wiele swoich tekstów poświęcił na obalenie tezy obwiniającej za odchodzenie od filozofię oświeceniową i całą współczesną kulturę świecką. Zdaniem Heschela prawdziwą winę za taki stan rzeczy ponoszą raczej ludzie wierzący. Pisał w Bogu szukającym człowieka: „gdy wiara staje się raczej dziedzictwem niż żywym źródłem; gdy religia przemawia bardziej w imię autorytetu niż głosem współczucia – jej przesłanie traci znaczenie”[4].
Podobnie myśli Merton, gdy pisze: „Nie potępiaj zbyt szybko człowieka, który nie wierzy już w Boga, bo zapewne to twój chłód i zachłanność, mierność i materializm, twoja namiętność i egoizm zabiły jego wiarę”[5].


W całej historii polskiego Kościoła nie ma ani jednej osoby , która by potrafiła zrobić ze mną to , co potrafi choćby jeden dowolny wiersz Mertona , a co dopiero całe książki …
Przeczytałem z zainteresowaniem i zdumiałem się…
Synkretyzm religijny połączy wszystkich muszących wierzyć w coś tam?
A co z nadchodzącą epoką SI ?
Maszyny stworzą sobie boga czy będą kontynuować to, co ludzie wymyślili?
Mnie żaden bóg nie obdarował łaską wiary, powinienem mieć kompleksy?
Ma Pan problem…..
Tak Merton jest jedyny w swoim rodzaju, zbliża ludzi daje do myślenia, a na pewno by się zdziwił gdyby usłyszał, że można kogoś do czegoś zmuszać a synkretyzm to przeciwieństwo – „muszących wierzyć w coś tam”. To wolność, a nawet dowolność wyboru!
Trudno być mnichem? Oczywiście…
Osobiście cenię wszystkie bractwa.. najbardziej te małe.
Warto przeczytać.
https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/sam_na_sam.html
Pozdrawiam
ps.
Rozmowny trapista?
>>Trapiści — odłam Cystersów powstały w 1664 roku. Zakon ściśle kontemplacyjny, jego reguła uważana jest za najsurowszą w Kościele katolickim — izolacja od świata, milczenie, modlitwa, posty oraz praca fizyczna. Klasztory znajdują się głównie we Francji i Włoszech. Od 1988 istnieje żeński odłam zakonu — Trapistki.<<