W każdym razie w ostatnim nagraniu magnetofonowym przesłanym do Mertona pod datą 9 grudnia 1966 roku dochodzi do głosu ton niezwykle serdeczny, chwilami wręcz egzaltowany. Dwukrotnie bowiem pojawiają się wyznania „Jedyne, co chcę ci powiedzieć, to to, że Cię kocham!”[22]. Jak widać różnice religijne nie przeszkodziły rabinowi Schachterowi darzyć mnicha szczerym uczuciem, a z jego listów wyłania się również jego serdeczna troska o przyjaciela, którego wyboru życiowego nie do końca rozumiał (dlaczego dobrowolnie skazał się na odosobnienie), ale go szanował.
Z tych trzech przykładów wymiany myśli i głębokich duchowych doświadczeń z żydowskimi myślicielami, tak różnymi jak ateistyczny psycholog Erich Fromm, głęboko zaangażowany w odnowę studiów żydowskich i społecznych aktywista rabin Abrahama J. Heschela, czy wreszcie mistyk i reformator ruchu chasydzkiego Zalman Schachter-Shalomi, wyłania się Thomas Merton jako uważny i wrażliwy słuchacz, ale też odważny, a nawet bezkompromisowy poszukiwacz rozumienia zarówno racji swoich żydowskich przyjaciół, jak i granic własnej tradycji religijnej.
Jednak na koniec warto postawić pytanie, czy poznawanie kolejnych tekstów Thomasa Mertona i rosnący podziw dla jego płodności twórczej i szerokości jego duchowych i teologicznych horyzontów to jedyny sposób czczenia jubileuszu pięćdziesięciolecia jego śmierci? Wydaje mi się, że znacznie ciekawsze będzie wejście z nim w twórczy dialog i wskazanie na jego ograniczenia, wynikłe po prostu z czasu, w jakim przyszło mu żyć. Warto też, jak sądzę, zastanowić się, czy jego twórczość jakoś odpowiada na nasze dzisiejsze problemy. Chciałbym, inaczej mówiąc, zastanowić się nad możliwościami przekroczenia kategorii, jakimi się posługiwał i wskazać nowe perspektywy poszukiwań duchowych i teologicznych.

W całej historii polskiego Kościoła nie ma ani jednej osoby , która by potrafiła zrobić ze mną to , co potrafi choćby jeden dowolny wiersz Mertona , a co dopiero całe książki …
Przeczytałem z zainteresowaniem i zdumiałem się…
Synkretyzm religijny połączy wszystkich muszących wierzyć w coś tam?
A co z nadchodzącą epoką SI ?
Maszyny stworzą sobie boga czy będą kontynuować to, co ludzie wymyślili?
Mnie żaden bóg nie obdarował łaską wiary, powinienem mieć kompleksy?
Ma Pan problem…..
Tak Merton jest jedyny w swoim rodzaju, zbliża ludzi daje do myślenia, a na pewno by się zdziwił gdyby usłyszał, że można kogoś do czegoś zmuszać a synkretyzm to przeciwieństwo – „muszących wierzyć w coś tam”. To wolność, a nawet dowolność wyboru!
Trudno być mnichem? Oczywiście…
Osobiście cenię wszystkie bractwa.. najbardziej te małe.
Warto przeczytać.
https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/sam_na_sam.html
Pozdrawiam
ps.
Rozmowny trapista?
>>Trapiści — odłam Cystersów powstały w 1664 roku. Zakon ściśle kontemplacyjny, jego reguła uważana jest za najsurowszą w Kościele katolickim — izolacja od świata, milczenie, modlitwa, posty oraz praca fizyczna. Klasztory znajdują się głównie we Francji i Włoszech. Od 1988 istnieje żeński odłam zakonu — Trapistki.<<