Stanisław Obirek: Czego nauczyłem się od Thomasa Mertona30 min czytania

()

Idąc śladem eseju monografii Merton and Judaizm. Recognition, Repentence, and Renewal. Holliness in Words, która jest zapisem referatów wygłoszonych na konferencji zorganizowanej przez Fundację Thomasa Mertona z siedzibą w Louisville, w stanie Kentucky, w dniach od 17 do 18 lutego 2002 roku, chciałbym zwrócić uwagę na fragmenty korespondencji z trzema myślicielami żydowskimi: Erichem Frommem, Abrahamem J. Heschlem i Zalmanem Schachterem-Shalomi[13].

Będę się odwoływał przede wszystkim do tekstów pomieszczonych w opracowaniu Mary Helene P. Rosenbaum, która wspomnianą korespondencje omówiła. Nie chodzi mi bynajmniej o wyczerpujące omówienie stosunku Mertona do Żydów i judaizmu (to temat na oddzielny esej), ale raczej o wskazanie na mechanizm nawiązywania przyjaźni z ludźmi wyznającymi inną religię, albo jak to jest w przypadku Fromma, z ludźmi niereligijnymi. Od razu też chcę zauważyć, że każda z tych przyjaźni (kontakty nawiązywane przez Mertona bardzo szybko przekształcały się w przyjaźń) miała odmienny charakter.

Do Fromma Merton napisał poruszony jego książkami, z Heschlem omawiał przede wszystkim dramatyczne okoliczności związane z powstającym i żywo dyskutowanym dokumentem soborowym związanym ze stosunkiem katolicyzmu do innych religii, a zwłaszcza do judaizmu. Z kolei kontakt z charyzmatycznym rabinem Schachterem miał charakter wybitnie duchowy i niewątpliwie był związany z odczuwanymi przez obu mistyków ograniczeniami własnej tradycji religijnej.

Chronologicznie pierwszy był kontakt z Erichem Frommem. Już bowiem 2 października 1954 roku pisze do niego Merton po lekturze książek, w których odkrył głębokie związki między praktyką psychoanalityczną a własnym byciem księdzem katolickim: „Chciałem powiedzieć, że zauważyłem głęboką zgodę pomiędzy psychoanalitykiem a księdzem katolickim. Wydaje mi się, że to pokrewieństwo powinno być zauważone i podkreślone, gdyż wierzę, że w pewnym sensie nasze dwa powołania wzajemnie się dopełniają i wzmacniają. Poza tym czuję, że jest wiele chrześcijańskich elementów, które znakomicie łączą się z ogólnym charakterem takich pisarzy jak Horney i właśnie pana”[14].

Tymi elementami, zdaniem Mertona, o czym pisze w dalszej części listu, jest zasadniczo humanistyczny charakter chrześcijaństwa, którego głównym zadaniem jest uzdolnić człowieka do osiągnięcia własnego przeznaczenia, do odnalezienia siebie, do bycia sobą i stanięcia się osobą, jaką został stworzony. Zważywszy na głębokie inspiracje marksistowskie i freudowskie obecne w myśli Fromma, trzeba przyznać, że trapista zdecydowanie przekraczał obowiązujące w ówczesnym katolicyzmie kategorie myślenia o świecie.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. igorowa 14.12.2018
  2. Magog 14.12.2018
  3. Stanisław Obirek 15.12.2018
  4. Magog 16.12.2018