W listach Zalmana Schachtera-Shalomi do Mertona (zajmę się tylko nimi, gdyż do listów Mertona będących odpowiedzią na nie nie mam w tej chwili dostępu, gdyż Rosenbaum podaje jedynie numery stron we wspomnianym wyżej tomie korespondencji Mertona[20]) również pojawiają się reakcje na przeczytane teksty, ale są one w istocie jedynie pretekstem do pisania o własnej duchowości.
Co ciekawe, Schachter kilkakrotnie wspomina o niedogodnościach związanych z pisaniem, gdyż jego żywiołem jest słowo mówione. W samej rzeczy ostatni z przywołanych przez Rosenbaum tekstów jest przepisanym nagraniem z taśmy magnetofonowej przesłanym do opactwa Gethsemani. Wymiana listów trwała, podobnie jak z rabinem Heschlem, sześć lat, od 1960 do 1966 roku. Jest jednak odmienna i w pewnym sensie zaskakująca. Być może ma to związek również z wiekiem adresatów listów.
Heschel był o osiem lat starszy od Mertona, zaś Schachter, urodzony w 1924 roku, o dziewięć lat młodszy. Choć obaj pochodzili z polskich środowisk chasydzkich, to Schachter był niespokojnym duchem, który nie mógł znaleźć miejsca we własnym środowisku i nieustannie zmieniał nie tylko miejsca pobytu, ale również wspólnoty religijne. Wprawdzie zarówno Heschel, jak i Schachter byli aktywni naukowo, to jednak ich zainteresowania były odmienne. Dla tego pierwszego najważniejszym punktem odniesienia była Tora i Talmud, dla drugiego duchowe dziedzictwo różnych tradycji religijnych, w tym chrześcijaństwa i buddyzmu. Jednak obaj znaleźli w trapiście z opactwa Gethsemani wdzięcznego czytelnika i słuchacza.

W całej historii polskiego Kościoła nie ma ani jednej osoby , która by potrafiła zrobić ze mną to , co potrafi choćby jeden dowolny wiersz Mertona , a co dopiero całe książki …
Przeczytałem z zainteresowaniem i zdumiałem się…
Synkretyzm religijny połączy wszystkich muszących wierzyć w coś tam?
A co z nadchodzącą epoką SI ?
Maszyny stworzą sobie boga czy będą kontynuować to, co ludzie wymyślili?
Mnie żaden bóg nie obdarował łaską wiary, powinienem mieć kompleksy?
Ma Pan problem…..
Tak Merton jest jedyny w swoim rodzaju, zbliża ludzi daje do myślenia, a na pewno by się zdziwił gdyby usłyszał, że można kogoś do czegoś zmuszać a synkretyzm to przeciwieństwo – „muszących wierzyć w coś tam”. To wolność, a nawet dowolność wyboru!
Trudno być mnichem? Oczywiście…
Osobiście cenię wszystkie bractwa.. najbardziej te małe.
Warto przeczytać.
https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/sam_na_sam.html
Pozdrawiam
ps.
Rozmowny trapista?
>>Trapiści — odłam Cystersów powstały w 1664 roku. Zakon ściśle kontemplacyjny, jego reguła uważana jest za najsurowszą w Kościele katolickim — izolacja od świata, milczenie, modlitwa, posty oraz praca fizyczna. Klasztory znajdują się głównie we Francji i Włoszech. Od 1988 istnieje żeński odłam zakonu — Trapistki.<<