(17 kwietnia)
posłowie 2013
na tym wpisie urwał się mój „dziennik roku zarazy”, pisany ze skandynawskiego oddalenia, co było zapewne jakąś wadą, ale też zaletą pozwalającą uniknąć nadmiernego rozgorączkowania.
transmisję z końcowego posiedzenia TK w sprawie ustawy lustracyjnej obejrzałem w polsce
to samo było z następną następną klęską PiS – przedterminowe wybory parlamentarne z 21 października ( a jeszcze przedtem pojedynek telewizyjny tusk- kaczyński, który zwiastował porażkę wyborczą PiS), również obserwowałem na miejscu – w zaprzyjaźnionym domu w krakowie…
epilog 2015 (?)
zwycięska koalicja LSD-PiS zapowiedziała uchwalenie nowej ustawy lustracyjnej. według przecieków, które dotarły do PAP-a koalicjanci mieli zawrzeć tajne porozumienie, na mocy którego PiS zobowiązał się nie tropić agentów tajnych służb komunistycznych w zamian za co LSD zobowiązał się poprzeć ustawę o „kłamstwie smoleńskim” z mocy tej ustawy funkcjonariusze publiczni, a także pracownicy mediów i nauczyciele akademiccy mają być zobowiązani do składania oświadczeń o tym, że nigdy nie negowali faktu, że przyczyną katastrofy prezydenckiego TU-154 podczas lądowania w smoleńsku był zamach…
Nathan Gurfinkiel


Natanie Drogi. Pyszności. I dziękuję za tekst. Cieszę się, że łączy nas nie tylko zamiłowanie do fajki. Smak twojej prywatnej mieszanki tytoniowej, pamiętam do dzisiaj.
Po prostu miodzio. 🙂
Wielkie podziękowania za wycieczkę historyczną po krainie absurdu z puentą.
To trzeba robić częściej – przypominać fakty, a nie tworzyć mity.
Wielkie dzięki!
drodzy czytelnicy, dopiero po ukazaniu się tekstu na portalu uświadomłem sobie nieprecyzyjność sformułowania, którym się posłużyłem.
chodzi o fragment na str. 2, w którym opisuję jak to poważna ultrprawicowa duńska gazeta wysłała na korespondenta do moskwy dziennikarkę znaną z lewicowych poglądów.
ta ultraprawicowość jest w skali zachodnioeuropejskiej, nie polskiej – a więc bez nacjonalistycznej gorączki, religijnego fundamentalizmu, homofobii i wszystkich innych cech, kojarzonych w polsce z ultraprawicowością.
Cieszy nawiązanie do jednego z wielkich osiągnięć literatury światowej,tak mało znanego w porównaniu z tym bestsellerem Daniela D. Choć wiem , że to było tylko zgrabne wykorzystanie tytułu. Jeśli idzie o wyjaśnienie, (jeśli coś komuś trzeba dojaśniać) mechanizmu psychicznego, co funkcjonuje u przeciętnie normalnych ludzi, to mogę też odesłać do Niemca, Sebastiana Haffnera. Zdarzyło mi się przeczytać kiedyś jego „Historię Niemca” (wspomnienia lat 1914 – 1933). Spisane bodaj w 1940-tym, opublikowane dopiero pośmiertnie. Nie wykluczam, że właśnie z powodu tego wstydu, opisanego w uniwersyteckim incydencie, kiedy do sali wykładowej Wydziału Prawa (gdzie studiował) weszli ludzie ze swastykami na rękawie, a jeden z nich stanął nad nim, i patrząc mu w twarz zapytał: czy są tu żydzi? Haffner odpowiedział „nie”. I natychmiast zrozumiał, że w jakiś sposób dał się zgnoić, bo właściwa odpowiedź powinna brzmieć: „Już nie, dzięki wam, skurwysyny”. Jeszcze gorsza sytuacja jego ojca. Bo dostał właśnie taką ankietę lustracyjną, z groźbą, że jak odmówi wypełnienia, zabiorą mu emeryturę. Więc wypełnił, wysłał, ale organizm odmówił posłuszeństwa i człowiek w dwa miesiące umarł. Właśnie ten honor. Nie dziwię się Haffnerowi.