Nie tylko o stole i kuchni pisze Alina Kwapisz-Kulińska

Pilaw – na każdy dzień

19.03.2019 Przygotowany wcześniej, pozwoli odgrzać obiad po przyjściu z zajęć, pomoże przyjąć gości bez stania przy nich w kuchni, obdzielimy nim wielu stołowników, także tych niespodziewanych. A gdy zostanie na drugi dzień – tylko lepiej, odgrzany ponownie też będzie smaczny. To znakomita sycąca potrawa na pożegnanie zimy. Bardzo dobrze pasuje do czerwonego wina. Pilaw opisywałam już kilka razy. Ostatnio przygotowałam go na przyjęcie stadka bardzo miłych Przyjaciół i – mimo że wszyscy chyba brali dokładki – dla wszystkich wystarczyło. Przygotowałam go w dużym naczyniu do zapiekania z całej paczki ryżu (40–50 dag). Ryż musi być dobry – ten podłużny, najlepiej basmati. Nie żałujmy też mięsa. U mnie była nim jagnięcina (łopatka), ale może być każde inne, w tym drób. Kurczak bardzo do pilawu pasuje.

0 komentarzy

Drobne przekąski: trzy plus trzy

15.03.2019 Szukamy przystawek, drobnych przekąsek, które można podać przed daniem głównym? Nie muszą nimi być tylko czy wyłącznie pięknie pokrojone i ułożone wędliny lub warzywa. Nie muszą też być pracochłonne galaretki czy pasztety, a nawet sałatki. Proponuję pastę (ich zestaw podajemy na czele z modnym humusem, ale dzisiaj na niego przepisu nie podaję – można go odszukać na blogu), skromną choć egzotyczną sałatę i serek zakopiański, który można podać na zimno lub na ciepło. Dalej będą trzy kolejne propozycje przekąsek zaczerpnięte z przedwojennej prasy. Śmiało można je wykorzystać i dziś! Rys staroświeckości im nie przeszkodzi, przeciwnie – przyda uroku. Na początek pasta z awokado. Zdarzyło się wam kupić owoce nieco… przejrzałe albo za długo trzymać, aż się zrobiły bardzo miękkie? Nie martwmy się, awokado, owoc pełen dobrego tłuszczu, daje

0 komentarzy

Muffiny wytrawne i słodkie

09.03.2019 Muffiny są wypiekami, od których można zacząć naukę pieczenia ciast. Zasadą jest przygotowanie oddzielnie składników suchych i składników mokrych, aby szybko je wymieszać, włożyć do foremek i upiec. Po prostu. W dodatku są tysiące ich smaków, a gdy poznamy kilka przepisów, możemy dobrać ten, który nam odpowiada i próbować zmienić jego składniki. Wtedy nadamy muffinom własny smak. W dodatku można je ozdabiać jak chcemy, co uwielbiają dzieci. Prosty lukier ukręcą same – np. z cukru pudru i soku z cytrusów – posmarują nim babeczki po upieczeniu i posypią kolorowymi cukrowymi kuleczkami lub ozdobami z czekolady. A jeszcze ten walor: muffiny nie muszą być słodkie, mogą być wytrawne. Nadadzą się wtedy do podania jako przystawka przed jedzeniem lub dodatek do rozmaitych dań, np. zup-kremów. Od śniadania

0 komentarzy

Ostatni wtorek przed Środą Popielcową…

05.03.2019 … czyli Ostatki. Czy da się je kulinarnie przygotować na ostatnią chwilę? Oczywiście. Bez wychodzenia z domu po wielkie zakupy, bez kupowania gotowych pączków, z zapachem pełnym domowego ciepła, czyli smażącego się ciasta drożdżowego. Z ciekawymi napojami z umiarkowaną zawartością alkoholu. Zapraszam. Proponuję w miejsce faworków czy pączków, z którymi wiele zachodu (choć domowe są znakomite, nawet, gdy mało udane…!), smażone szybko racuszki. Zagniata się ciasto szybko, ze składników, które są w domowych zapasach (drożdże można mrozić). Potem szybko smaży. Najlepsze są podane jeszcze ciepłe, ale i gdy na gości poczekają – też będą smaczne. Następnego dnia też dadzą się zjeść. W moim domu dzieci nazwały je racuszkami babciowymi, bo smażyła je dla nich ich Babcia, a moja Mama. Racuszki Babciowe 2

0 komentarzy

Wiosenny placek biało-zielony

03.03.2019 Marzec zobowiązuje, Wiosna blisko. Postawmy na stole coś zielonego. U mnie był to szpinak. Dawno go nie podawałam, tym chętniej więc przyrządziłam. W miłym połączeniu z kozim serem. Przepis znalazłam we francuskim piśmie, którego redaktorzy nie ukrywali, że jest wersją greckiego placka o nazwie spanakopita. Moja realizacja będzie kolejną wersją tej wersji francusko-greckiej. Tarta ze szpinakiem i kozim serem po mojemu schłodzone ciasto francuskie50 dag świeżego szpinaku3 jajka15 dag świeżego twarogu koziegorulonik koziego sera pleśniowegomasłosól, pieprz Szpinak oczyścić, przepłukać, odsączyć. Kilka listków odłożyć. Na patelni rozgrzać dwie łyżki masła, wrzucić listki szpinaku, mieszając podgrzewać (ok. 10 minut), aż się skurczą, a płyn odparuje. Odstawić na cedzaku, aby wystygł i pozbył się wilgoci. Ciastem wyłożyć formę, jak napisano na opakowaniu. Pokłuć je widelcem,

0 komentarzy

Trzy obiady szybkie, proste, bezpretensjonalne

25.02.2019 Gdy oglądam programy kulinarne, przeglądam blogi i obficie wydawane książki o gotowaniu, odnoszę wrażenie, że często, a niekiedy przede wszystkim, przedstawiają dania wymyślne, ciekawe, ale takie, do których trzeba specjalnie kupować cały zestaw składników. A przecież na co dzień gotujemy i jemy inaczej. Nie mówię przy tym o tych, dla których podstawą pożywienia są dania gotowe – chłodzone, mrożone, do mikrofalówek – lub obiady dostarczane do domu. Myślę o tych, którzy jednak gotują. I to codziennie, bo przecież każda rodzina, nawet najmniejsza, czyli jedno- lub dwuosobowa, tego wymaga! Zwykle to rutyna, często nuda lub męczący obowiązek. To błąd. Wystarczy zmienić nastawienie, nie przejmować się wymyślnymi daniami (wiem, wiem, ja czasem też takie pokazuję!), aby polubić ten mozół, zamienić go w rodzaj gry, wysilić

0 komentarzy

Zapiekanka codzienna

19.02.2019 Bezpretensjonalne zapiekanki są wygodne, zdrowe (zwykle zawierają wiele warzyw), ekonomiczne (pomagają wykorzystać resztki) i smaczne. Nawet przesmaczne, jak wiele dań z kuchni domowej. W gazecie francuskiej wypatrzyłam właśnie taką zapiekankę bezpretensjonalną, a jednocześnie ciekawą w smaku. Takiego ciekawego dla nas smaku przydaje jej koper włoski. Wciąż mało u nas znany, choć obecny w warzywniakach od lat. Można go spożywać na surowo (kiedyś pokazałam sałatki z nim w roli głównej), można go gotować, dusić, zapiekać. Nie każdy polubi jego anyżkowy smak, ale amatorzy go kochają. Jest delikatny i wykwintny. W największej przedwojennej gazecie, czyli krakowskim „Ilustrowany Kuryerze Codziennym”, znalazł się dość nieoczekiwanie wśród przypraw ziołowych. Fakt, że jego nasion służą jako przyprawa. Ale i bulwy ma jadalne, właśnie je pokażę niżej. Na razie koper włoski

0 komentarzy

Sezon na cytrusy

16.02.2019 Nie będę oryginalna, gdy wyznam, że cytrusy najbardziej lubię jeść zimą. Może przyciągają zawarte w nich witaminy, tak potrzebne do zwalczania ataków wirusów? Ich kolory ożywiają stół, smak odświeża podniebienie, dzięki nim najnudniejsza potrawa może wskoczyć w nowy wymiar. Skomponowałam cały cytrusowy obiad. Będzie się składał z przystawki, dania głównego i deseru. Każdą z potraw można, oczywiście, przygotować oddzielnie. Ale podane w proponowanym porządku ucieszą każda rodzinę czy grono przyjaciół. Przystawką będą grejpfruty podane na ciepło. Tak, tak! Po zgrillowaniu nabiorą niesamowitego smaku. Pomysł zaczerpnęłam z francuskiego czasopisma, ale ubrałam we własną treść. Grejpfruty na przystawkę po mojemu 2 grejpfrutynać kopru włoskiego (lub świeże zioła, np. tymianek)gotowa przyprawa South-West (papryka i chili, nasiona gorczycy, czarny pieprz, sól, cukierbrązowy)miódolej z awokado Owoce umyć, osuszyć,

0 komentarzy

Ryby morskie w dwóch odsłonach

12.02.2019 Lubicie ryby? Ja bardzo. Staram się je podawać co najmniej raz w tygodniu. A gdy się da – częściej. Mam oczywiście ulubione sposoby ich przyrządzania, ale za każdym razem i w nich coś zmieniam. Dopasowuję do zawartości lodówki i swojej fantazji. Dzisiejsze moje propozycje proszę też potraktować jako kierunek, a nie przepisy kanoniczne, choć tak też można. Na początek przedwojenna zachęta do jedzenia ryb. Jest w niej i ciekawy pomysł na przyrządzenie ryby morskiej. To właśnie jedzenia tych ryb Polacy ze środka kraju i z jego Kresów, tak wschodnich, jak zachodnich, dopiero się wtedy uczyli. Ryby wód słodkich jadali, były podstawą postów, ale do tych z morza – poza śledziem – trzeba ich było przekonywać. Jak jest dzisiaj? W ogóle wszystkich ryb jemy za mało. Ale te z mórz nie odstręczają

0 komentarzy

Winegret, ale jako sałatka

08.02.2019 Pochodzi z kuchni rosyjskiej. Nie wiem, kiedy i dlaczego nazwa winegret, oznaczająca przecież francuską zaprawę do sałat, na bazie oliwy i octu (vinaigre), w Rosji zaczęła oznaczać rodzaj sałatki. Specyficznej, składającej się z warzyw, często z dodatkami (mięsa, ryby). Nazwa tak właśnie opisana – jako sos do sałat i jako rodzaj sałatki – znalazła się w dziele rosyjskiej Ćwierczakiewiczowej, czyli Eleny Mołochowiec, autorki klasycznej książki zatytułowanej „Podarunek dla młodych gospodyń”, wydanej w połowie wieku XIX. Mam jej współczesne wydanie z roku 2008. Ma przeszło 750 stron, ilustracje, opisy i przepisy w liczbie 3200! Ciekawa jestem, czy w Rosji jest znana, cytowana, czy ktoś się na nią powołuje. Bo kucharki i kucharzy gotujących w ten sposób na pewno w roku 1917 i później zmiotła rewolucja. Czy bez śladu?

0 komentarzy

Obiad zimowy (3)

05.02.2019 Tym razem ma być obiad, którym chcemy przyjąć przyjaciół. Ma być inny niż posiłki codzienne. Wiedziałam, że  moi goście przyjdą zmarznięci i zmęczeni, postanowiłam więc ich rozgrzać i wzmocnić. Ten zimowy obiad przewidziałam jako treściwy, kaloryczny, rozgrzewający. Składał się tylko z zupy, dania głównego oraz deseru. Nie to co zimowy „obiad wykwintny” z „Kuchni uniwersalnej” Marii Ochorowicz–Monatowej, które uczyniłam tłem już trzeciego wpisu mojego bloga opisujących posiłki o tej porze roku. Monatowa zestawiła menu trzech takich obiadów. Dzisiaj – tylko jeden, pierwszy.  Obiad wykwintny 1. Zupa z drobiu „à la Reine”Turbot „au vin blanc”Filet „à la Wellington”Poncz maraschinowyJarząbki i perliczki pieczoneSałata – kompotBulwy „au gratin”Lody karmeloweOwoce – deser Dwie kolejne propozycje są równie obfite i składają

0 komentarzy

Obiad zimowy (2)

01.02.2019 Porównujmy dalej. Zacznę, jak poprzednio, od przedstawienia propozycji zimowych obiadów wymyślonych przez Marię Ochorowicz-Monatową i zapisanych w „Uniwersalnej książce kucharskiej”. Na końcu przedstawię mój pomysł na obiad lub kolację. Ugościłam nią przyjaciół, a pomysły zaczerpnęłam z czasopisma francuskiego, którym  niedawno zostałam obdarowana. Były inspiracją, zmieniłam je nieco, podam więc jako własne. Ale na początek – obiady Monatowej, kucharki doskonałej. Do dwóch „obiadów gospodarskich skromnych” z  poprzedniego wpisu bloga dołożę dwa kolejne, zachowując pisownię i  numerację autorki. 2. Rosół z kartoflamiSztuka mięsa, purée z fasoliKasza jaglana wypiekana ze słoniną.5. Zupa kminkowaPieczeń barania z sosem pomidorowymKompot lub suflet z jabłek. A oto dwa kolejne „obiady postne skromne”: 3. Zupa kartoflana czystaJarmuż z jajamiKasza hreczana ze serem. 4. Zupa grochowaŚledzie marynowane z sałatąKluski alzackie.

0 komentarzy

Obiad zimowy (1)

28.01.2019 Jesienią przedstawiałam skromne i wykwintne obiady z książki Marii Ochorowicz-Monatowej „Uniwersalna Książka Kucharska”. Opisałam wtedy jej postać, na ile udało się prześledzić życiorys tej  kolejnej wielkiej kobiecej damy polskiej kuchni dziewiętnastowiecznej. Gdyż – mimo że książka ukazała się w roku 1910 – duchem pochodzi z wieku dziewiętnastego. Potem dzieło miało wiele wydań, choć po wojnie, w PRL-u, już jej nie wydano. Dopiero po roku 1898 ukazały się jakieś jej reprinty. Może dlatego Monatowa jest wciąż mniej znana od  kulinarnej poprzedniczki, starszej o pokolenie Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Jej książkę uwielbiam czytać i  porównywać z tym, jak jemy dzisiaj. Ułatwiają to porównywanie zamieszczane w niej jadłospisy posiłków: śniadań (to właściwie nasze lunche, jadane koło południa), obiadów

0 komentarzy

Do zimnego bufetu albo na kolację (2)

21.01.2019 Zacznę nietypowo, od opisu zaczerpniętego ze starego tygodnika. Przedstawił, jak wyglądał – a na  opisie śmiało można się wzorować i dziś – zimny bufet. Był to rok 1929, a tygodnikiem było „pismo tygodniowe” o wdzięcznym tytule „Ewa”. Wydawały je Paulina Appenszlakowa i Iza Wagmanowa, małżonki wydawców największej przed wojną gazety żydowskiej, warszawskiego „Naszego Przeglądu”. One postanowiły swoimi umiejętnościami (i nakładami) stworzyć pismo dla nowoczesnych Żydówek związanych z Polską kulturą, językiem, patriotyzmem. Częściowo i  obyczajem; częściowo dlatego, że pismo uwzględniało potrzeby kobiet kultywujących swoją religię. Redaktorki uważały, że nawet kobiety religijne mogą, a nawet powinny być, nowoczesne. O „Ewie” i jej redaktorkach pisałam już w blogu wcześniej. Tu tylko wspomnę, że  tygodnik ukazywał się, niestety, tylko kilka lat. Szkoda.

0 komentarzy

Do zimnego bufetu albo na kolację (1)

18.01.2019 Karnawał trwa, ale czy o tym pamiętamy? Zdecydowanie minęła moda na duże karnawałowe bale i większe przyjęcia domowe (te się upowszechniły w czasach kryzysu międzywojennego, w latach 30. XX wieku). Ale w sumie niezależnie od karnawału, bez tańcujących podwieczorków czy balów kończących się nad ranem mazurem („Czy pozwoli panna Krysia”…), gości przyjmujemy. Zwykle przyjęciami zasiadanymi, czyli urządzanymi przy stole zapełnianym kilkoma przystawkami, potem daniami ciepłymi (czy daniem ciepłym) i deserem. Zimne bufety, czyli stoły zapełnione kilkoma lub kilkunastoma daniami, oczywiście zimnymi, jakoś chyba w domu przestały być popularne. A są przecież bardzo wygodną formą goszczenia, zwłaszcza gdy odwiedza nas większa liczba osób. Mogą ponadto być zaproszone nie na jedną godzinę, zjawiać się na krótko, wychodzić wcześniej itd. Przyjęcie przy bufecie pozwala na mniejsze

0 komentarzy

Kuchnia na co dzień

15.01.2019 Poprzedni wpis traktował o potrawach takich, jakie prawie każdy zna z domu. Bo dawniej w każdym domu gotowano obiady codziennie; nie było dań zamawianych na mieście (tak jak nie było telefonów komórkowych, w co dzieciom trudno uwierzyć!) ani tanich restauracji (odwiedzało się je od święta, zwłaszcza całą rodziną). Gotowało się a potem, na drugi dzień, odgrzewało. Trzeba było planować, robić zakupy, gotować, podawać, wymyślać, co zrobić z resztkami. W dodatku nie było całych zestawów dań mrożonych, ani nawet wielu półproduktów oszczędzających czasu. Pamiętam jakieś mrożone pierogi czy kluski, ale niesmaczne, słoiki z gołąbkami czy bigosem, tak samo nie do jedzenia. Ubogi zestaw surówek i sałatek. Kto więc chciał jeść smacznie i zdrowo, musiał gotować sobie sam. Mogę powiedzieć, że na tym kulinarnie wyrosłam. Dlatego musiałam

0 komentarzy

Z kuchni domowej

Każdy z nas wynosi z rodzinnego domu takie potrawy, które potem, już na swoim gospodarstwie, przygotowuje na pamięć, bez przepisów. Są lubiane, zwykle tanie, z podstawowych składników. Należą do nich potrawy mączne. Są ratunkiem, gdy trzeba zacisnąć pasa, pozwalają na luz, gdy nic się nie chce, a jeść trzeba, poprawiają nastrój, gdy chcemy się poczuć bezpiecznie. Aha, i najczęściej lubią je dzieci. Sami je pamiętamy z  dzieciństwa, prawda? Do takich potraw należy zwykły makaron. Ten przyrządzany własnoręcznie. To wcale nie jest trudne! Nie zabiera wcale wiele czasu. Przy lekkiej wprawie, już od drugiego-trzeciego razu, ciasto zagniata się błyskawicznie, wałkuje jak najcieniej, lekko przesusza i – już, można kroić. Z krojeniem jest tak, że im cieniej, tym lepiej. Z tym wiąże się opowieść

0 komentarzy

Z włoska, ale po mojemu

Lubimy włoską kuchnię i ją udomawiamy, tak na nasz smak. Nic w tym złego. Potrawy rodem z  Włoch opanowały cały świat. Inaczej jednak smakuje (i wygląda) pizza w  Neapolu, inaczej w Nowym Jorku. A jeszcze inaczej – u mnie. Z góry powiem, że moja pizza nie wyszła tak, jak lubię. A wszystko dlatego, że upiekłam ją na nowy sposób. Św. Mikołaj zostawił dla mnie choinką kamień do pieczenia pizzy (skąd wiedział, że o nim marzyłam?!). Muszę się teraz nauczyć go używać. Trudne jest rozgrzanie kamienia i ułożenie placka na takim gorącym. Moje ciasto było chyba zbyt miękkie. Placek stracił więc formę, a że w ogóle ciasto rosło zbyt długo. Upiekłam pizzę ze spodem grubym, a nie, jak lubię, cienkim. Ciasto było zresztą niezłe: puchate a 

0 komentarzy

Lekkie cocktaile dwa plus cztery przedwojenne

Sylwester to dzień, w którym alkohol podkręca nastroje wielu tym, którzy wspólnie witają nadejście Nowego Roku. Jeśli nie jest go za dużo – wpływa na  dobrą zabawę. Nadużycie zabawę psuje. Ale to niby wszystkim wiadomo… Umiarkowaniu sprzyja picie lekkich cocktaili. Polecę dwa. W obu występuje francuskie wino aromatyzowane Lillet. W jednym będzie to biały Lillet, w drugim – czerwony. Ten aperitif, wynaleziony w okolicach Bordeaux i popularny w końcu wieku XIX, wykorzystuje wina borodoskie, dosmaczone sokami z owoców i innymi aromatami. Przez jakiś czas zaprzestano ich wytwarzania, ale wróciły w nowych odsłonach. Podstawą białych „lilletów” są wina ze szczepów muscadelle i sémillon, czerwonych – merlot i cabernet sauvignon. Korzystajmy z tych lekkich smakowych aperitifów, rozcieńczając je gazowaną wodą i sokami, a wejdziemy w nowy rok z głową

0 komentarzy

Śledź i sałatka z jaj – na Wigilię i nie tylko

21.12.2018 W czasach, gdy panowie zarabiali na dom, a panie zajmowały się jego oporządzaniem, był taki zwyczaj, że przed Wigilią (przed Wielkanocą zresztą też!) panowie znikali z domu, aby „nie przeszkadzać” paniom przygotowującym dom na święta. Nie przeszkadzać, czyli nie pomagać. Szli do restauracji, nazywanych w wieku XIX „handelkami”, na postnego śledzika. Ten, jak wiadomo, lubił pływać, po przyjściu więc do domu – panowie szli spać i nadal paniom się nie kręcili pod nogami. Panie – jeżeli miały szczęście, to ze służącymi – sprzątały, prały, kupowały i gotowały na potęgę, do późnej nocy. Musiały wszystko kupić, a następnie przyrządzić specjały ma całe święta. W tym na Wigilię. Takich gotowych wyrobów, jakie opisuje reklama z roku 1887, w małych miejscowościach i na wsi, nie było. Były też drogie, nie wszystkich było stać. Najwięcej robiło się w domu. Poczytajmy

0 komentarzy

Po grecku. I o Wigilii

18.12.2018 Skąd te liczne potrawy „po grecku” w polskiej kuchni? Nie znalazłam odpowiedzi. Ale są, a znano je pod tą nazwą i przed wojną. Wcale więc nie były, jak sądziłam, wynalazkiem PRL-u. To sposób przyrządzenia i podania wcale nie tylko ryby w jarzynach, z dodatkiem przecieru pomidorowego; kiedyś pięknie go nazywano pomidorowym powidełkiem. Wśród moich znalezisk będą połączenia nieoczekiwane. Może którymś wzbogacimy Wigilię? Jeszcze na to czas! Na początek tradycyjne – a może nie? – przedwojenne ryby po grecku. Różne. I to małe rybki! Przepis zamieścił „Bluszcz” w roku 1927. Sposób podania większej ryby podał magazyn „As” w roku 1939. Karp, szczupak lub karaś po grecku(1 kg ryby, 1 cebula, 15 dkg jarzyn, 3 łyżki marmolady pomidorowej, 1/4 litra oliwy, sól pieprz, gałka muszkatołowa, papryka):Oczyszczoną rybę osolić, pokrajać w dzwonka i usmażyć na oliwie. Po usmażeniu ułożyć na półmisku i zalać

0 komentarzy

Łosoś stary i nowy

15.12.2018 Szukając coraz nowych pomysłów na przygotowanie wigilijnej ryby, znalazłam świetny pomysł, jak podać rybę w galarecie inną niż zazwyczaj. Pochodzi z roku 1905, a podpisała go znana niegdyś autorka książek i porad kucharskich Paulina Szumlańska, jedna z grona godnych następczyń Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Przepis znalazł się w piśmie pt. „ Świat Kobiety”. Tak wyglądała jego secesyjna winieta:  a tak stopka redakcyjna z obowiązkowym wówczas pozwoleniem rosyjskiej cenzury: Genezę pisma przedstawiono kilka numerów później, już w roku 1906.   Pismo, niestety, nie przetrwało, finansów nie wystarczyło na dalsze wydawanie. Szkoda, bo było inicjatywą ciekawą. Artykuł wstępny zawierał Wezwanie do kobiet naszych: Aby szukając drogi dla pracy swojej, nie wstępowały na utarte szlaki, obracające się po gładkiem i wygodnem, ale ciasnem kole – lecz myślą, usiłowaniem i pragnieniem sięgały dalej, szerzej

0 komentarzy

Indyk już upieczony!

11.12.2018 O przygotowaniu świątecznego obiadu lubię pomyśleć wcześniej. Warto się nad tym pochylić, zwłaszcza gdy wiemy, że odwiedzi nas liczna rodzina czy przyjaciele. Wcześniej, na ile się da, zrobimy zakupy. A czy się da już teraz coś przyszykować? Da się. Proponuję upiec i potem zamrozić indyka. Kiedyś kupowało się tylko wielkie ptaszyska, które potem trzeba było piec godzinami pilnując, aby nie wyschły na wiór. Wcześniej się je oprawiało, opalało z ości, a z masywnych nóg wyciągało twarde ścięgna. Pamiętam, jak z moją Mama robiłyśmy to w mozole, posługując się obcęgami. Dzisiaj to śmiech, ale wtedy prawie płakałyśmy! Dzisiaj korzystamy ze znacznego ułatwienia. Kupujemy znacznie mniejszą indyczkę, z którą już nie ma tyle zachodu. Piecze się krócej. A może jeszcze inaczej? Upieczony ptak wygląda efektownie, gdy wjeżdża na stół,

1 komentarz

Ryba na szybki obiad

07.12.2018 Kupiłam pstrąga łososiowego. Jego filety są sprzedawane już po oczyszczeniu, ale zawsze warto zbadać, czy nie tkwią w nich pojedyncze ości. Wyjmujemy je pincetą lub po prostu palcami. Warto to zrobić, a gdy podajemy dzieciom lub osobom mocno starszym, jest to konieczne. Co dalej zrobić z taką rybą? Upiec! To najzdrowszy i bardzo szybki sposób przyrządzenia każdej ryby. Zdecydowanie lepszy niż smażenie. Rzecz tylko w przyprawieniu. Sposób jaki podam, pozwoli zachować soczystość ryby. Będzie też miała tak lubiany chrupki wierzch. I efektowny wygląd. A jak smakuje… poezja. Pstrąg łososiowy w chrupiącej skórce po mojemu filet pstrąga łososiowego2–3 łyżki majonezu2–3 ząbki czosnkubułka tarta, najlepiej gruba, tzw. japońskanatka pietruszkichili w płatkachsól morskanatka pietruszkisok i skórka z cytrynyoliwa, masło  Filet oczyścić, obmyć, osuszyć, posolić oszczędnie lub z tego

0 komentarzy