2015-04-26
W tę niedzielę, zamiast jak dzień w dzień pisać mój dziennik, spieszę wyrazić mój smutek, spowodowany śmiercią prezesa honorowego naszego Stowarzyszenia im. Jana Nowaka, śmiercią Władysława Bartoszewskiego! Wysoko ceniłem tego człowieka, który niegdyś położył tak wielkie zasługi w akcji ratowania naszych żydowskich współobywateli; który w pełni doceniał ogrom wkładu Żydów polskich w naszą kulturę. Jako długoletni pracownik Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w pełni uznaję też wielką wagę rad i informacji, jakie Bartoszewski niegdyś odważnie przekazywał kierownictwu naszej monachijskiej rozgłośni!! Od dawna z uwagą czytywałem ciekawą i przynoszącą cenne wskazówki i wytyczne „jak być przyzwoitym człowiekiem” publicystykę tego tak uzdolnionego historyka i pisarza! A fakt, iż mimo podeszłego wieku nadal na wysokim stanowisku wydatnie i sprawnie służył naszej ojczyźnie – jest dla takich jak ja, ostrożnie mówiąc – dla ludzi wyraźnie niemłodych (jestem już w 86. roku życia) wskazówką i zachętą do dalszego służenia polskiej sprawie, np. do dalszego służenia rodakom swymi obserwacjami, uwagami, jeśli to tak można określić – swym umysłem.
Władysława Bartoszewskiego pamiętam z dawnych lat, gdy to przez jakiś czas wraz ze swą uroczą i mądrą żoną Zofią zamieszkiwał w Paryżu 7 na rue Surcouf, w słynnym Domu Polskich Księży Pallotynów. Brał istotny udział w życiu tego pallotyńskiego Centrum Dialogu. Pamiętam także jego i jego małżonki długie rozmowy z księżmi: Zenonem Modzelewskim, Florianem Kniotkiem, Marianem Falenczykiem oraz z Danutą Szumską – redaktorem pallotyńskiego wydawnictwa „Les Editions du Dialogue”…
Tyle ot tak, od ręki, o tym człowieku, którego teraz bardzo nam będzie brak!!
Z Władysławem Bartoszewskim…
© Fot. Mariusz Kubik

