Dzienniki Morawskiego (20)47 min czytania

()

2015-05-04

Już wspominałem o reakcjach czytelników na mój, dotyczący Afryki, dziennik z 28 kwietnia br. Z kolei teraz dostaję jeszcze e-mail na ten temat od dr. hab. Aleksandra Woźnego. Pisze on mi: „Cały czas mówię i optuję za tym, by Afryka otrzymała konkretną pomoc. Bez pomocy dla Afryki Europa za jakiś czas – zmieni kolor skóry!”… Jakiś plan Marshalla jest jedynym wyjściem dla tego kontynentu”. Profesor następnie jasno wyraża przekonanie, że bez takiego szeroko zakrojonego planu ucieczki, proces „masowego wpychania się” mieszkańców Afryki do lepszego, zamożniejszego świata będzie się stale potęgować…

Z kolei inny czytelnik pyta mnie, co teraz czytam? Otóż ostatnio ponownie odczytuję podarowaną mi na moje urodziny w roku 2002 przez mego zięcia Raymonda i mą córkę Natalię, książkę Antony’ego Beevora pt.: „La Chute de Berlin” („Berlin the Downfall 1945”). Jest to świetnie udokumentowany opis ostatnich miesięcy istnienia hitlerowskiej III Rzeszy. Nie od dziś fascynuje mnie zagadnienie, dlaczego naród niemiecki długo nie dostrzegał klęski, tak długo wierzył opowiastkom o cudownych broniach i całej, tak ewidentnie zakłamanej czy nierealistycznej propagandzie Goebbelsa! Brak właściwej oceny sytuacji, życie w złudzeniach – to problem, który już fascynował mego ojca! Zastanawiał się, co leżało w roku 1939 u podstaw tego, że najwyższe dowództwo naszej amii (oraz także np. minister Józef Beck) nie zdawało sobie sprawy, że Wehrmacht polską armię błyskawicznie rozbije; że generał Roman Abraham opowiadał, jak to „w razie wybuchu wojny wkroczy dziesiątego dnia na czele swych ułanów do Berlina”; że realnie myślących oficerów i publicystów oskarżano o defetyzm i karano!!

W dniu dzisiejszym uderza mnie to, iż Europa najwyraźniej nie dostrzega do końca ogromu zagrożeń jakie stanowi napór na nasze kraje (mogących na dłuższą metę stanowić coś w rodzaju piątej kolumny) imigrantów z Afryki; potęgowanie się wpływów na Bliskim Wschodzie (i także niekiedy w Afryce) coraz to lepiej zbrojnych „dżihadystów”, chcących z nami walczyć, posługując się terroryzmem. Sfery kierownicze Europy nie dostrzegają także do końca narastającego w szerokich masach naszego kontynentu niezadowolenia i eurosceptycyzmu. Gdy idzie o Rosjan, to najwyraźniej nie zdają sobie oni sprawy z tego, że jeśli z pomocą Unii Europejskiej nie zagospodarują Syberii (sami nie są w stanie tego zrobić), to stracą ją na rzecz Chin (Rosjanie nie dostrzegają, jak potężny wydźwięk ma hasło: „Azja dla Azjatów”)!

Co do Polski, to jeden z mych telefonicznych rozmówców jest zdania, że rodacy pasjonują się w pierwszym rzędzie walkami politycznymi w kraju, oraz także sprawą Ukrainy. Zupełnie nie zdają sobie sprawy z zagrożeń, wynikających z szybkiego potęgowania się eurosceptycyzmu, oraz z problemów takich, jak napływ imigrantów do Europy i potęgowanie się wpływów dżihadystów i zagrożenia terrorystycznego.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.