2015-05-11
Dziś spotkała mnie ogromna radość. Redaktor Jerzy Zielonka, wybitny pisarz, regionalista, autor wielu książek, jeden z najbardziej popularnych przedstawicieli dziennikarstwa wielkopolskiego, telefonicznie doniósł mi, że słynne poznańskie Radio Merkury wczoraj w niedzielę nadało w ramach cyklu „Spotkania z kulturą” godzinną audycję czołowej poznańskiej dziennikarki Barbary Miczko-Malcher. Audycja między innymi przynosi liczne wyjątki z mej, wydanej staraniem Instytutu Im. Generała „Grota” Roweckiego, książki pt.: „Dwa Brzegi. Zapiski weterana Zimnej Wojny”, wyjątki czytane przez cenionych poznańskich aktorów, oraz inne moje wypowiedzi (dobrze zorientowana i wysoce inteligentna redaktor Barbara Miczko-Mahler nagrała kilka tygodni temu w sali jadalnej Hotelu Rzymskiego w Poznaniu, długi wywiad ze mną).
Jak zrozumiałem z tego, co mi powiedział redaktor Zielonka, w audycji zabiera też głos, by przedstawić losy ziemiaństwa wielkopolskiego w czasach PRL, dr Agnieszka Łuczak – świetny naukowiec z poznańskiego IPN…
Na wstępie redaktor Miczko-Machler wspomina, że jestem tegorocznym laureatem (w kategorii „osobowość”) budzącego zainteresowanie konkursu „Wybitni Polacy we Francji”. Natomiast audycję zakończyła ona wyrażeniem nadziei, że Virydianna z Raczyńskich Reyowa zjawi się 30 maja br. w kraju i weźmie udział w uroczystym otwarciu (po remoncie) pałacu – muzeum w Rogalinie.
Virydianna z Raczyńskich Xawerowa Reyowa – jest córką Edwarda Raczyńskiego, czołowego polskiego dyplomaty, w okresie po drugiej wojnie światowej jednego z najbardziej szanowanych przez rodaków i przez sfery kierownicze świata zachodniego przywódców polskiej emigracji, politycznej, w latach 1979-1986 prezydenta RP na uchodźstwie, założyciela pod koniec roku 1990 Fundacji im. Raczyńskich przy Muzeum Narodowym w Poznaniu, zawiadującej także owym pałacem Raczyńskich w Rogalinie.
Ze swej strony także pokreślę, że obecność Virydianny z Raczyńskich Reyowej, tej osoby tak wiernej najlepszym polskim tradycjom 30 maja w Rogalinie – byłaby bardzo wskazana, miała by mocny i symboliczny wydźwięk! Jedyną przeszkodą w tej wizycie w kraju może być obecna ciężka choroba, mieszkającej w Londynie jej siostry, Wandy z Raczyńskich Dembińskiej, wdowy po rotmistrzu Ryszardzie Dembińskim, długoletnim prezesie londyńskiego Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego.
Link do audycji Radia Merkury w Poznaniu:http://www.radiomerkury.pl/audycja/spotkania-z-kultura/spotkania-z-kultura-10-maja-2015.html
2015-05-10
Czytelnik pyta mnie: „Czy to prawda, że Wiesław Dąbrowski odegrał kluczową rolę w obronie paryskiej Biblioteki Polskiej przed próbami PRL by nią zawładnąć?Co może Pan o tym człowieku mi powiedzieć?”
Z miejsca potwierdzę, że Wiesław Dąbrowski, członek rady mającego Bibliotekę w swej pieczy Towarzystwa Historyczno-Literackiego, wraz z profesorem Zygmuntem Lubicz-Zaleskim i z mym ojcem, Kajetanem Dzierżykraj-Morawskim i z kilkoma innymi osobami (np. z pułkownikiem Marianem Czarneckim, profesorem Henri Mazeaud, Franciszką Granier) – walnie przyczynił się do zachowania Biblioteki w rękach emigracji. Dąbrowski – wybitnie uzdolniony prawnik, ściśle współpracował z adwokatami, broniącymi sprawy Biblioteki w sądach. Do tego ten długoletni paryżanin, w czasie okupacji hitlerowskiej zasłużony zastępca szefa Polskiej Organizacji Walki o Niepodległość działającej we Francji, Belgii oraz Holandii, konspiracyjny delegat (na Francję) polskiego MSZ-tu – miał we wpływowych kołach Paryża ogromne stosunki, wiele osób wielce wpływowych „zmobilizował” w obronie Biblioteki…
Wiesław Dąbrowski urodził się bodajże w Podkowie Leśnej w 1894 roku. Był synem pedagoga i bibliofila Konstantego Dąbrowskiego. W roku 1920 w ramach Wojska Polskiego walczył z bolszewikami w randze podporucznika. W latach dwudziestych przybył do Paryża, na początku pracował tu jako urzędnik kontraktowy w tutejszym konsulacie generalnym RP, a w 1936 roku przydzielono go ataszatu do spraw emigracyjnych tutejszej ambasady RP. Wkrótce po tym został mianowany attach é odpowiedzialnym za ten dział. We wrześniu 1939 roku objął stanowisko sekretarza tejże ambasady. O jego roli w czasie okupacji już pisałem. Następnie, od września 1944 roku do cofnięcia uznania legalnemu rządowi RP, to znaczy do 5 lipca 1945 roku – był radcą tej naszej ambasady. Nieco później był szefem sekcji polskiej w paryskiej delegaturze międzynarodowej organizacji opieki nad uchodźcami IRO (International Refugees Organisation), a po likwidacji IRO szefem analogicznej sekcji w Office Francais de Protection des Refugies et Apatrides.
Cóz jeszcze powiedzieć o panu Wiesławie, niegdyś częstym gościu w naszym mieszkaniu przy 174 rue de l’Universite, w naszej paryskiej Ambasadzie Wolnej Polski?… Może dodam, że pan Wiesław był bliskim kuzynem poety Władysława Broniewskiego. Który chyba latach dwudziestych przez jakiś czas zamieszkiwał u niego w Paryżu. Godne uwagi też, że Wiesław Dąbrowski był utalentowanym tłumaczem na język polski francuskiej literatury pięknej. Ale, co może najistotniejsze, był on bibliofilem, kolekcjonerem np. sztychów czy starych map, no i cenionym przez antykwariuszy rzeczoznawcą w tychże dziedzinach.
Wiesław Dąbrowski zmarł 50 lat temu, o ile się nie mylę, na początku maja 1965. No i może jeszcze jedno – podobnie jak mojemu ojcu (co ułatwiało działalność w ramach „Ambasady Wolnej Polski”) – tak i radcy Dąbrowskiemu Francja do śmierci zachowała status dyplomatyczny ad personam …
