Krzysztof Łoziński: Sprawa (nie tylko) Narożniaka85 min czytania

()

Reperkusje

Po wyjściu z więzienia niemal natychmiast powróciłem do działalności konspiracyjnej. W 1990 roku, już po przełomie, zostałem uniewinniony przez Sąd Najwyższy. Kilka miesięcy po mnie został aresztowany Adam Borowski a później, razem z innymi osobami z kierownictwa MRKS, Jerzy Bogumił. Sam Jan Narożniak ujawnił się w 1983 roku w ramach amnestii (Adam i Jerzy jeszcze wówczas siedzieli). Miał później długotrwałe komplikacje zdrowotne (żółtaczkę wszczepienną), ale ostatecznie z tego wyszedł. Dość długo siedzieli Andrzej Sankowski i Jerzy Siwiec. Być może i inne osoby, o których nie wiem.

Adam Borowski został skazany na 6 lat więzienia, Jerzy Bogumił na 2 lata, ja na 1,5 roku. Wszystkie wyroki bez zawieszenia. W akcji MRKS brali jeszcze udział Kazimierz Hinz i Mirosław Radzikowski.

Gdy zostałem aresztowany, dyrektorzy Teatru Wielkiego, Robert Satanowski i Jerzy Bojar złożyli poręczenie społeczne. Zaledwie 3 miesiące później, łamiąc prawo, zwolniono mnie z pracy (ustawa zabraniała zwalniania funkcyjnych działaczy związkowych). Podpisał to inż. Piotr Marconi, który nie był moim przełożonym. Widać nikt z moich szefów, ani z dyrekcji, podpisać tego nie chciał. Po zwolnieniu z aresztu chciałem wrócić do pracy. Dyrektor Robert Satanowski zgodził się, ale potrzebna była jeszcze zgoda Urzędu Zatrudnienia. Tam jednak był na mnie zapis SB i zgody nie dostałem. W tym samym czasie dyrektorzy Teatru Wielkiego zostali wezwani do Ministerstwa Kultury i obrugani. Przez kilka lat SB uniemożliwiało mi normalne zatrudnienie. Przeżyłem i tak dzięki pracom wysokościowym oraz zagranicznej pomocy, którą organizował dla mojej rodziny Andrzej Roman.

W 1984 roku, z okazji 25-lecia klubu „Błyskawica” urządziłem z moimi uczniami pokaz kung fu. Po pokazie podszedł do mnie major Edward Misztal i zaproponował mi szkolenie oddziałów specjalnych milicji, których był dowódcą. Proponował gigantyczne, jak na tamte czasy, wynagrodzenie. Zaledwie dwa lata wcześniej jego podwładni ciężko pobili Mirka Święcha, grozili mi pistoletami i wyrzuceniem przez okno z 6 piętra, fałszowali dokumenty procesowe. Przypomniałem mu o tym i odmówiłem.

— Tamte sprawy nie mają znaczenia – odparł Misztal.

— Ale ma znaczenie to, że milicja do ludzi strzela.

— Oj z tym strzelaniem to było zupełnie inaczej…

— Było tak, że górnicy żyli, a nie żyją – odparłem i do rozmowy już nie wracaliśmy.

Mało kto wie, że sprawa Narożniaka spowodowała trwałe zmiany w przepisach dotyczących uprawiania sportu. Po wpadce grupy „Kondor” władze przestraszyły się, że w podziemiu pojawili się mistrzowie i instruktorzy wschodnich sztuk walki. Odbyło się spotkanie prezesów i trenerów z milicją, na którym pewien oficer z KG milicji krzyczał: „jak student rzuca w milicjanta kamieniem, to trudno. Ale na to, żeby student jakieś karaty ćwiczył, władza ludowa zgodzić się nie może”. Efektem było zarządzenie GKKFiS „o zasadach uprawiania wybranych dyscyplin sportu”. Objęto nim także alpinizm, żeglarstwo, lotniarstwo itp., czyli wszystkie niepokorne środowiska sportowe. Zarządzenie przewidywało przymus zrzeszania się w istniejących związkach sportowych i cały szereg represyjnych rozwiązań.

_______________________

Zamykając opis tych wydarzeń chciałbym powiedzieć jeszcze jedno. Do nikogo nie mam pretensji za okazanie słabości w czasie przesłuchań. W przeciwieństwie do wielu obecnych lustratorów-amatorów, wiem, że żaden człowiek nie ma odporności nadprzyrodzonej. Wiem też, że nikt, komu nie przystawiano pistoletu do głowy, nie ma moralnego prawa oceniać tego, jak inni zachowywali się w areszcie. Niestety większość dzisiejszych krytyków naszych ówczesnych działań wyrażała swą dezaprobatę wobec systemu wyłącznie za pomocą drżenia portek. Może wiec robiliśmy coś głupio, może czasem śmiesznie, może ktoś z nas czasem się załamał i zeznawał więcej niż powinien, ale pamiętajmy, że ci ludzie nie ograniczali się wyłącznie do drżenia portek. W podziemiu nie było legitymacji i list członków. Dlatego dziś szeregi podziemia uległy cudownemu rozmnożeniu o takich co „na tapczanie walczyli z komuną”. Ci mają najbardziej wypiętą pierś do orderów.

I na koniec – walka z mitem

W 1980 roku, ani w podziemiu nie mogliśmy ujawnić kto naprawdę wydobył list Czubińskiego, od czego cała sprawa się zaczęła. Opinia publiczna błędnie przypisała ten czyn Janowi Narożnikowi i tak w pamięci wielu ludzi zostało. Liczyłem na to, że prawdę ujawni sam Jan Narożniak, bo przecież ją zna. Wie od kogo dostał ten dokument do powielenia. Niestety Narożniak milczy.

Rafał Geremek napisał w 1999 roku w „Życiu”, że działacze dawnego podziemia mają do Janka Narożniaka pewne żale, a dokładnie o to, że korzystając z amnestii ujawnił się, gdy Adam Borowski siedział jeszcze w wiezieniu. To pewna nieścisłość. Żal to my, owszem mamy, ale nie o to. Raczej o to, że do dziś nie słyszeliśmy od niego słowa „dziękuję”, a także za pewien „wjazd kserokopiarką do historii”, za to granie roli bohatera i umniejszanie roli innych osób. Szczególnie przykro odebraliśmy film dokumentalny Krzysztofa Langa „Palec Jana Narożniaka”. Tak się bowiem złożyło, że w tym filmie Jerzy Bogumił, Adam Borowski i ja jesteśmy jedynymi osobami, które pojawiają się na ekranie nie podpisane nazwiskiem (a podpisano dokładnie wszystkie inne osoby). Ja pojawiam się na tym filmie jako „jakiś młody człowiek” przemawiający na wiecu w Ursusie, Adam i Jerzy, jako „jacyś ludzie”, którzy wywożą Narożniaka ze szpitala. Naprawdę nie chodzi nam o to, by nam dawano ordery i stawiano pomniki, tylko o zwykłą uczciwość wobec faktów. Zwłaszcza, że autor filmu, Krzysztof Lang, doskonale mnie zna i dokładnie wie, jak się ten „jakiś młody człowiek” na ekranie nazywa. Nie podpisanie Adama i Jerzego to już bardzo gruby nietakt. Szanowny Krzysztofie i szanowny Janku, my nie jesteśmy „jacyś ludzie”. My mamy imiona i nazwiska, a wy dobrze je znacie.

Rafał Geremek, bez złej woli, ale raczej z niewiedzy pisze, że Janek Narożniak w 1980 roku „w drukarni przypadkiem przechwycił esbecką instrukcję ‘Jak zwalczać opozycję’ i przedrukował ją w podziemnym pisemku”, co stało się powodem jego ówczesnego aresztowania. Uff! Niemal wszystko w tym zdaniu jest nieprawdą. („Życie” 11-12 grudnia 1999)

Później wielokrotnie pojawia się w różnych mediach wersja, że Jan Narożniak i Piotr Sapeła ujawnili list Czubińskiego. Za każdym razem piszę sprostowanie i za każdym razem zostaje ono zamieszczone. Narożniak milczy. W końcu, w 2014 roku ten sam błąd popełnia Zbigniew Hołdys w Nesweeku. Ja zwykle piszę sprostowanie. Otrzymuję utrzymaną w dość aroganckim tonie odpowiedź, że mam mu dać spokój, bo Jan Narożniak został za to odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a ja jestem nikim, bo nie ma mnie  w Wikipedii.

Przebieg wydarzeń został przeze mnie opisany obszernie w „Kontratekstach” ok. 10 lat temu. Został też opisany (nie przeze mnie) w „Tygodniku Solidarność” z dnia 13 maja 2005 roku. Sprawę badał też historyk Ośrodka „Karta” Bartosz Kaliski, ale opisał tylko samą akcję uwolnienia Jana Narożnika przez MRKS.

Opisane przeze mnie wydarzenia były badane przez prokuraturę IPN w Warszawie (prok. Marian Rębacz) i w Rzeszowie. Były też przedmiotem postępowań dowodowych przed Sądem Okręgowym w Warszawie, Wydział Cywilny i Wydział Karny. Zostały też przez te sądy opisane (zgodnie z moja wersją). Dysponuję pokaźnym stosem dokumentów potwierdzających to, co opisałem. O tym, że to ja ujawniłem list Czubińskiego, a błędnie przypisano to Narożnikowi, przeczytać można w „Encyklopedii Solidarności” pod hasłem „Krzysztof Łoziński”.

No, ale cóż… nie ma mnie w Wikipedii… A może ja wcale nie chcę w niej być. Chodzi mi tylko o elementarną prawdę, o zwykłą uczciwość wobec faktów.

Krzysztof Łoziński

Pseudonimy w podziemiu: „Monter” i „Warchoł”

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

14 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 24.01.2015
    • Krzysztof Łoziński 24.01.2015
  2. jotbe_x 24.01.2015
  3. Agnieszka Kurek 24.01.2015
    • Krzysztof Łoziński 24.01.2015
  4. Jerzy Łukaszewski 24.01.2015
    • Krzysztof Łoziński 24.01.2015
  5. Woziwoda 25.01.2015
  6. Krzysztof Łoziński 25.01.2015
  7. Piotr Topiński 26.01.2015
  8. Woziwoda 26.01.2015
  9. Krzysztof Łoziński 26.01.2015
  10. Krzysztof Łoziński 26.01.2015
    • Jerzy Łukaszewski 28.01.2015