PIRS: Ukraina nasza sąsiadka

* * *

Kilka państw, w tym Polska, ma zamiar wysłać żołnierzy-instruktorów na Ukrainę, aby szkolili ukraińską armię. Rosja jest oburzona taką ingerencją.

Proponuję, żeby dostosować się do opisu zdarzeń podawanego przez Rosję. Jak wiadomo, na terytorium Ukrainy nie działają wojska rosyjskie, lecz po prostu niektórzy rosyjscy obywatele wzięli urlopy z wojska i dołączyli do swoich współbraci separatystów, aby pomóc im w walce z okrutnym reżymem z Kijowa. Broń i inne wyposażenie, jak już dawno stwierdził Putin, można nabyć w sklepach z militariami. Czemu więc brytyjscy, amerykańscy czy polscy instruktorzy nie mogliby pojechać na Ukrainę w czasie urlopu? A do ukraińskich sklepów można by dosłać jakieś nowocześniejsze uzbrojenie i niech je sobie kupuje każdy kto chce.

Inna sprawa to niski poziom wyszkolenia wojsk ukraińskich. Zachodni obserwatorzy donoszą o nieumiejętności obchodzenia się nawet z bronią będącą na wyposażeniu armii, braku łączności między oddziałami, które często atakują bez planu i powiadomienia innych własnych oddziałów, nie używają sprzętu szyfrującego tylko telefonów komórkowych itp. Amerykanie dostarczyli kilka urządzeń pozwalających dokładnie określić skąd prowadzony jest ogień (na podstawie obserwacji lotu pocisków), ale walczący w Debalcewie przez dwa tygodnie nawet ich nie rozpakowali.

* * *

Już mdli od słuchania rad polityków i dziennikarzy, co powinna Polska zrobić, żeby ukarać Rosję za agresję na Ukrainie, oburzanie się i pouczanie polskich i zagranicznych polityków, że się nie starają, a przecież moralność nakazuje, aby bardziej zdecydowanie potępić itp., itd. Jakoś nie słyszało się tych głosów oburzenia i pouczania o tym, co moralne, kiedy Polska dołączyła do USA w inwazji na Irak. Nikt nie słuchał głosów rozsądku (gen. Kozieja, prof. Kuźniara), przestrzegających przed wdawaniem się w tę niemoralną awanturę. Przeciwnie, zachwalano udział Polski w tej wojnie, obiecując tłuste kontrakty po zwycięstwie, przy odbudowie Iraku, oraz dostęp do taniej ropy naftowej.

Stany Zjednoczone naciągnęły fakty, aby móc napaść i zniszczyć Irak. Mimo że potem to ujawniono, to nikt ani tam, ani w Polsce nie przyznał się do błędu. W Iraku zginęło do dziś kilkaset tysięcy ludzi, kraj się rozpada, co pomogło w powstaniu Państwa Islamskiego.

Nic się nie uczymy na błędach. Gorsze jednak jest to, że uważamy się za lepszych, którzy mogą pouczać innych o tym, co moralne i jak należy postępować. Aż się prosi tu rosyjskie przysłowie: – Czja by karowa myczała, twaja by małczała.

* * *

W czasach PRL tęskniliśmy (przynajmniej niektórzy) do obiektywnej informacji bez cenzury. Niestety, tak jak nie udało się sprawić, aby rządzili bezstronni fachowcy, a nie partyjni i członkowie ich rodzin, tak też informacja w mediach częściej przypomina propagandę.

Jeśli ktoś w Polsce wykazuje nieprawości Rosji, jest mile widziany i cytowany. Jeśli ktoś wskaże na niedostatki Ukrainy, np. na obecne tam sentymenty dla osób, które zwalczały czy zabijały Polaków, to media o tym milczą albo jest natychmiast nazywany pachołkiem Moskwy, członkiem „partii Rosji”. Mówienie prawdy musi ustąpić przed tak rozumianą racją stanu. Wiadomo, nasi sojusznicy są, podobnie jak my, bez skazy. Owszem, zdarzały się im jakieś incydenty, ale nie można przecież porównać tego z tym co robiła Rosja. Aktualna polityka zagłusza obiektywną informację. Zyskają na tym kiedyś historycy, którzy tak jak pan Jerzy Łukaszewski zaskoczą potomków informacjami o prawdziwych zdarzeniach i motywacjach działania przodków.

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. marek 2019-10-28
    • PIRS 2019-10-28
  2. Tadeusz Kwiatkowski 2019-10-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com