27.08.2019
Kiedy Ameryka zajmuje się jakimś krajem, w naszych mediach mamy bez przerwy relacje i komentarze. Parę lat temu USA były zaangażowane w Syrii i nawet groziły użyciem siły. Mieliśmy wówczas codziennie relacje o okrucieństwach reżimu syryjskiego, apele o interwencję i wyrażanie gotowości wsparcia naszego wielkiego sojusznika. Uchodźcy z Syrii gościli na naszych ekranach, ale już nie w kraju. Rozważano nawet przez pewien czas czy przyjąć w Polsce części syryjskich chrześcijan-uchodźców (tu wiele komentarzy o tym jak islam chce zniszczyć chrześcijaństwo), ale chrześcijańskie współczucie nie posunęło się aż tak daleko.
Kiedy Amerykanie nie zdecydowali się na bezpośrednią interwencję w Syrii ani na silniejsze zaangażowanie, reportaże o uchodźcach i okropieństwach tamtejszej wojny zniknęły z mediów.

Coś podobnego zdarzyło się z Ukrainą. Stany Zjednoczone przyznały, że przez 20 lat przed wybuchem konfliktu przekazały ukraińskiej opozycji 5 mld dolarów, oczywiście na zbudowanie demokracji. Z ich punktu widzenia dobrze byłoby, gdyby Ukraina oderwała się od Rosji, a przynajmniej próbowała, co by Rosji sprawiło kłopoty.
Konflikt na Ukrainie był u nas opisywany. Postanowiłem przypomnieć sobie, co pisałem w tym okresie. Wiadomości o tym, co się dzieje na Ukrainie czerpałem z naszych mediów.
Artykuł podzielony na strony.
Numery stron (na dole) są aktywnymi odnośnikami.
Poniżej niektóre z moich tekstów poświęconych Ukrainie, napisanych w okresie październik 2013 – styczeń 2016. O wielu sprawach już zapomniałem. Ale warto je przypomnieć.

Moim zdaniem Autor nie poruszył problemu tożsamości mieszkańców Ukrainy. Mój znajomy ożeniony z obywatelką Ukrainy przez szereg lat mieszkał w Kijowie prowadząc firmę. Ponieważ rodzina jego żony zamieszkiwała w Donbasie to od czasu do czasu wpadali tam w odwiedziny. Dodam jeszcze, że ten mój znajomy, jako osoba obdarzona zdolnościami lingwistycznymi, bardzo szybko i dobrze opanował język ukraiński i to do tego stopnia, że jego żona, osoba rosyjskojęzyczna, często robiąc zakupy pytała go „jak to się nazywa po ukraińsku”. Tak więc będąc po raz kolejny w Donbasie zdarzyło mu się w eleganckim pubie zamówić piwo po ukraińsku. Wywołał tym prawdziwy wybuch nienawiści tak że musiał się z żoną ratować ucieczką. A było to wiele lat przed pierwszym majdanem. Kiedy spytałem kiedyś jego żonę kim się czuje: Rosjanką czy Ukrainką to wzruszyła tylko ramionami.
Bardzo trafne. Wybrałem tylko fragmenty tego co pisałem w tamtym czasie w „Telewizja pokazała”. Powoływałem się też na inne teksty, np. na reportaże Jacka Hugo-Badera i jego książkę „Biała gorączka”. W naszych mediach Ukrainę traktowano sztampowo i pomijano drażliwe tematy.