* * *
Na Ukrainie wciąż napięta sytuacja. Opozycja wydaje się dzielić na dwa nurty: część protestuje na Majdanie i dąży do politycznego rozstrzygnięcia, a część (nazywają siebie Prawy Sektor) dąży do konfrontacji, próbuje się wedrzeć do dzielnicy, gdzie są budynki rządowe, aby je opanować, obrzuca milicjantów butelkami z benzyną. Mówią też o utworzeniu w kraju paralelnych organów władzy.
Zaczynają to dostrzegać u nas niektórzy komentatorzy, mówiąc, że żaden rząd na świecie nie dopuściłby do takiego ataku na siły porządkowe, choć oczywiście odpowiedzialnością za wszystko obarcza się prezydenta Janukowycza, gdyż „nie chce zbliżenia z Europą”.
Dziwnie brzmi komentarz w telewizji, że siły specjalne milicji, Berkut, dążą do przemocy, bo zaatakowały w nocy barykadę protestujących, skąd rzucano butelkami z benzyną, choć przecież dzień wcześniej nie reagowały, mimo że po obrzuceniu benzyną paliło się kilku funkcjonariuszy.
Jeśli nawet Janukowycz pójdzie na ustępstwa polityczne i zgodzi się na wcześniejsze wybory, to czy ta bardziej radykalna część opozycji pójdzie na współpracę – zastanawiają się niektórzy z komentatorów.
Po ataku sił milicyjnych usuwających barykady są ofiary w ludziach i wielu rannych.
* * *
Nasi politycy jeżdżą na Ukrainę, żeby się pokazać razem z protestującymi i pokazać jak zagrzewają do walki o wolność. Jak powiedział ks. Isakowicz-Zaleski: Ja sobie nie wyobrażam, żeby w Polsce ustawić barykadę z płonących opon i aby przyjeżdżali politycy z Niemiec czy Wielkiej Brytanii i podgrzewali nastroje, mówiąc „Atakujcie, atakujcie, bo rząd jest zły”.
Ciekaw jestem jak by się zachowały nasze władze, gdyby doszło do protestów skrajnej opozycji, wyjścia na ulicę, zajmowania gmachów rządowych, podpaleń i rzucania butelkami z benzyną. Wydarzenia z okazji Święta Niepodległości nie nastrajają optymistycznie.
* * *
Tragiczne wydarzenia na Ukrainie zostały chyba wymodlone przez media – nareszcie prawdziwa krew. Trudno znieść te podniecone komentarze dziennikarzy, którzy lepiej od zaproszonych gości wiedzą co myślą i robią Janukowycz, Putin, oligarchowie i opozycja. Wśród głosów rozsądku należy odnotować Lecha Wałęsę, który przypomniał, że prezydent Janukowycz został wybrany demokratycznie, więc nie należy dążyć do zmiany władz na ulicy.
Zajmowanie urzędów państwowych, wyrzucanie i niszczenie dokumentów, zajmowanie magazynów broni – to nie wróży dobrze porozumieniu. Nawet ci, co obalili władze Lwowa zrozumieli to i zorganizowali siły porządkowe, a potem zaczęli sprzątać bałagan i przekazali „zdobyte” komisariaty milicji.
Władze nie panują nad wszystkimi siłami specjalnymi a opozycja nad grupami zebranymi na Majdanie. Jeśli nawet doszłoby do zmiany władzy to co stanie się z pokonaną stroną? Przecież będą musieli ze sobą dalej żyć.
Jak by obrzydliwe były władze Ukrainy, dziennikarskie rzemiosło wymaga relacjonowania racji różnych stron. Tymczasem w naszych mediach mamy jedną wersję, z zaostrzaniem działań władz i bagatelizowaniem działań opozycji.

Moim zdaniem Autor nie poruszył problemu tożsamości mieszkańców Ukrainy. Mój znajomy ożeniony z obywatelką Ukrainy przez szereg lat mieszkał w Kijowie prowadząc firmę. Ponieważ rodzina jego żony zamieszkiwała w Donbasie to od czasu do czasu wpadali tam w odwiedziny. Dodam jeszcze, że ten mój znajomy, jako osoba obdarzona zdolnościami lingwistycznymi, bardzo szybko i dobrze opanował język ukraiński i to do tego stopnia, że jego żona, osoba rosyjskojęzyczna, często robiąc zakupy pytała go „jak to się nazywa po ukraińsku”. Tak więc będąc po raz kolejny w Donbasie zdarzyło mu się w eleganckim pubie zamówić piwo po ukraińsku. Wywołał tym prawdziwy wybuch nienawiści tak że musiał się z żoną ratować ucieczką. A było to wiele lat przed pierwszym majdanem. Kiedy spytałem kiedyś jego żonę kim się czuje: Rosjanką czy Ukrainką to wzruszyła tylko ramionami.
Bardzo trafne. Wybrałem tylko fragmenty tego co pisałem w tamtym czasie w „Telewizja pokazała”. Powoływałem się też na inne teksty, np. na reportaże Jacka Hugo-Badera i jego książkę „Biała gorączka”. W naszych mediach Ukrainę traktowano sztampowo i pomijano drażliwe tematy.