Myśląc o pokoleniu „Po prostu” myślę o ludziach, którym bliska jest Polska światła, porządnie wyedukowana, odrzucająca gusła, zabobony i myślenie magiczne. Polska zakorzeniona w nowoczesnej, wysoko rozwiniętej Europie w Unii Europejskiej. Polska otwarta, tolerancyjna, przyjazna ludziom, wolna od antysemityzmu, rasizmu, wykluczania ludzi z jakichkolwiek względów innych niż przestępstwa czy zbrodnie. Polska demokratyczna, Polska równych szans i sprawiedliwa w stopniu najwyższym, jaki daje radę zorganizować człowiek. Wreszcie Polska dobrze zorganizowana i sprawnie rządzona przez pragmatycznych polityków kontrolowanych przez niezależne media i społeczeństwo obywatelskie. Polska ludzi wolnych, racjonalnych, pełnych optymizmu i wiary w siebie i swoich rodaków, ludzi dobrych uczuć i rozsądnego działania, uśmiechniętych i pełnych poczucia humoru.
Taka Polska gdzie edukacja i nauka zorganizowane są według najlepszych wzorów światowych, niezależny wymiar sprawiedliwości zajmuje się sprawnym rozstrzyganiem spraw, obywatele są leczeni przez dobrze zorganizowaną służbę zdrowia, a efektywna gospodarka zaspakaja potrzeby społeczne. Gdzie ochrona środowiska i technologie ekologiczne pozwalają chronić klimat planety, w tym zwłaszcza jakość powietrza i dostępne zasoby wody. Gdzie politycy są efektywnie działającymi urzędnikami na służbie społecznej, a nie kacykami głupszymi niż ich wyborcy, panoszącymi się ze swoimi kompleksami, oraz próbującymi manipulować milionami mieszkańców Polski.
Polska, o jakiej marzyły światłe umysły na kilka stuleci przed Tadeuszem Kościuszką i wielu spośród nas marzy nadal. Nie stoimy w miejscu – wiele zrobiliśmy w ostatnim stuleciu, ale nadal to dużo mniej niż chcielibyśmy, umiemy, możemy, a wreszcie – musimy. To właśnie tak odczytuję osnowę przesłania całego pokolenia „Po prostu”, które może nie w patetycznych słowach, ale co do głębi sensu naszych marzeń, przeniosło je od swoich nauczycieli do naszych czasów, po to, abyśmy nieśli to przesłanie nadal. Ten pochód, marsz pokoleń się nie kończy. Kończy się życie każdego z nas, za krótkie z natury rzeczy, ale przesłanie nadal pozostaje aktualne. Taka wizja Polski jest celem, dążeniem, marzeniem, które nigdy nie znajdzie ujścia, bo zazwyczaj można zrobić coś lepiej, mądrzej, sprawniej. Ważny jest kierunek, sens, a nie konkretne cele, które w każdej generacji definiowane są na nowo.
Na ręce trzech Panów Redaktorów chcę złożyć wszystkim założycielom i współpracownikom Studia Opinii hołd człowieka, który od nich wszystkich i wielu, wielu innych, a więc najświatlejszych umysłów, a zarazem przyzwoitych ludzi tego pokolenia, czerpał i czerpie wiele inspiracji do działania, oraz wiedzy na temat wartości, postaw i zachowań, przynależnych światłym i zacnym Polakom a zarazem Europejczykom.
Sławek

Dzięki Panie Sławku, za ta opowieść wigilijną, za jej otwartość i bliskość, za wspomnienie tego co nam może dawać siłę na przyszłość – dziedzictwa polskich reformatorów, w tym za podziękowanie Redaktorom SO, do którego się przyłączam.
Dziękuję. Historia sprawia, że od ponad 250 lat polscy inteligenci chcąc, nie chcąc stają się reformatorami. Nie wszyscy i w daleko nierównym stopniu, ale to już wystarczy abyśmy zmieniali Polskę na lepsze. W kierunku, który inni osiagnęli wcześniej, dzięki czemu mamy punkty odniesienia. Nawet ci, którzy dzisiaj próbują zawracać Wisłę kijem przyczyniają się do reformowania kraju, choć pewnie wbrew swoim intencjom.
*
To wielki przywilej móc dziękować Redaktorom SO. My, czyli ci co z ich pracy, myśli, artykułów i książek czerpią pełnymi garściami, chyba najbardziej wiemy jaki to ma głęboki sens. Grzech i wstyd byłoby tego nie zrobić. Powiem wiecej – to byłby błąd.
Ciekawa sprawa, nigdy nie piszemy o nauczycielach, których zapomnieliśmy. Piszemy o tych, którzy jak kula bilardowa uderzyli nas powodując ruch. Pamiętamy tych kilku wspaniałych i pamiętamy potworów. Ci, których nazwisk nie pamiętamy zostali zapomniani nie bez powodu. Idąc szkolnym korytarzem podczas przerwy możemy zauważyć, tych, którzy będa zapamiętani, jedni mają kłopot z dotarciem do celu, bo dzieciaki mają do nich tysiące spraw. Inni powodują nagłą ciszę i kulenie się przed wzrokiem człowieka, który idzie jak lodołamacz, W rozmowach dorosłych o nauczycielach, każdy wyciąga tego, który był najważniejszy. Zdumiewające, bo ci nauczyciele są również w miejscach gdzie diabeł ma młode i w czasach koszmaru. Nauczyciel historii w szkole podstawowej, (głęboko w stalinowskich czasach), tak opowiadał o starożytności, że kojarzyła się z czasem teraźniejszym. Któregoś dnia zniknął i nigdy nie udało mi się dowiedzieć, co się z nim stało.
Widocznie miałem szczęście, bo w całym procesie kształcenia nie pamiętam nikogo, kto choćby trochę przypominał potwora. Pewnie bym taką osobę zapamiętał. Owszem, przypominam sobie osoby opryskliwe, niesympatyczne, mściwe czy jawnie niesprawiedliwe, lub kierujące się niezrozumiałymi pobudkami.
*
Jedyny potwór jakiego kojarzę, to nie był mój nauczyciel a Tusk nazywa go potworem ciasteczkowym. Towarzyszą mu – kieszonkowy potwór zerro, i oczywiście czarnek polskiej edukacji, a także pewien nieustannie kłamiący pinokio.
Wielkie dzięki za tekst, wyrazam najwyższy podziw dla pamięci o ludziach i sprawach sprzed wielu lat. Te moje podziekowania są tak wielkie jako, ze i ja byłem proszony przez młodzież, taką co to najpierw na pięciu sesjach po 2 godziny kazda kazała mi mówić do mikrofonu o swoim zyciu, o czasach w których żyć i pracować mi przyszło poprosiła o napisanie takiej piguły, takiej esencji tego co na taśmie zostalo zarejestrowane. Napisałem ale porównując to z Pana tekstem to mało, wyszlo mi 22 strony i bez takich perełek jak opis kolejnych nauczycieli. Moze się poprawię.
Chciałbym jednak, na zakończenie, powtórzyc takie trzy prawdy które, moim zdaniem, młodzieży zwlaszcza przydać się mogą.
– Wiedzieć jest zawsze lepiej niż nie wiedzieć
– Lepiej być dzialaczem niż przezuwaczem będąc na publicznej scenie. Zwalaszcza gdy ma się zawód uprawniający do refleksji na rzeczywistością spoleczną zwłaszcza.
– mieć kilku przyjaciół, kilku, nie armię a kilku.To wystarczy
Dziękuję. Na pomysł tego tekstu wpadłem po jednym z komentarzy na SO, gdzie autor (słusznie) wskazywał na róznice miedzy nami. Te różnice kiedyś a najbardziej dzisiaj zostały sprowadzone do wojenki plemiennej, zupełnie nie oddającej istoty podziałów. Polska kiedys nie dzieliła sie na komuchów i solidaruchów, tak jak dzisiaj nie dzieli sie na prawaków i lewaków, czy jeszcze gorzej patriotów i prawdziwych POlaków z PiSu, oraz zdrajców, zaprzańców, kanalie z drugiej strony.
*
Polska dzieliła sie i dzieli na ludzi którzy mieli ambicje, cele, coś chcieli nie tylko dla siebie ale także dla innych, oraz na ludzi, którym jest wszystko jedno,innych maja w nosie a najbardziej ich cieszy, kiedy sąsiadowi zdechnie krowa.
Polska dzieli sie na ludzi porządnych, uczciwych i prawych, oraz takich którzy te wartości maja za nic, uwazając że przyzwoitość to słabość, a uczciwość to frajerstwo.
Polska dzieli sie na ludzi myslących, z otwartą głową, światłych i tolerancyjnych, oraz na ludzi, którzy takich postaw nie akceptują i wolą powtarzać slogany i anachroniczne stereotypy , nie rozwijać się i nienawidzić wszelkich odmienności.
*
Wspomnienie o moich nauczycielach, autorytetach, ludziach mądrych i dobrych, w tym o środowisku załozycieli, współpracowników a także komentatorów SO to narracja o ludziach, którym takie podziały przeszkadzały i przeszkadzają i którzy zmieniali i zmieniaja Polske bo wiedzieli i wiedzą, że zmiany w kierunku otwartości, tolerancji, edukacji oraz demokracji dają nadzieję na przezwycieżenie destrukcyjnych podziałów, które same w sobie nie tylko nie rozwiazują żadnego z naszych problemów, ale są wprost odpowiedzialne za tworzenie nowych, destrukcyjnych róznic miedzy ludźmi. To opowiadanie o nadziejach i szansach, zamiast o maraźmie i wykluczeniu.
Wspaniały tekst . Teraz widzę to jasno: te pokolenia nauczyły nas chcieć więcej, nie zadawalać się tym co mamy. Jeżeli istnieje gdzieś esencja polskości, która się pragnie nieść w sercu, to jest właśnie ten przekaz tak pięknie opowiedziany przez pana Sławka.
Dziekuję.
„Esencja polskości” – piękne określenie. Jeżeli istnieje, to właśnie dzięki pracy setek tysiecy a może i milionów ludzi podobnych do osób, które wspominam. Jest ich znacznie więcej niż myslimy, tyle że nie narzucają siebie nikomu, ani nie działają na pokaz. To dzięki nim jeszcze nie zwariowaliśmy z nadmiaru „upojenia szczęściem PiSu i ePiSkopatu”. I to oni – w tym także my wszyscy, w końcu przezwyciężymy dwie zarazy – pisowską i covidową.