Dzienniki Morawskiego (24)41 min czytania

()

Tyle o tej ciekawej rozmowie.

2016-01-23

Wczoraj długo czytałem nową książkę Bronka Wildsteina pt.: „Cienie moich czasów“ – pasjonująca lektura. Ja byłem korespondentem informacyjnym RWE („szpionem“ wedle PRL-u). Cenię więc to, że Bronek odsłania starannie ukrywane aspekty naszej rzeczywistości, zagląda za kulisy najnowszej historii Polski.  Od dziesiątków lat jest on zawsze mym niezawodnym przyjacielem – już od dawnych czasów „paryskich“ jestem pod wrażeniem jego wysokiej kultury, oczytania, niewątpliwie ogromnej inteligencji. Nie zmienia to faktu, że nasze postawy i poglądy są bardzo różne. Owszem, uważam za nieodzowne odsłanianie prawdy. Ale równocześnie w pełni stawiam na „dialog ponad podziałami“. Uważam, że wszelkie przypieranie ludzi do muru, jest dla Polski szkodliwe. Boję się dla kraju naszych potępieńczych sporów, prób robienia przesadnie ostrych czystek. Już w 1995 roku w Warszawie, powołałem do życia – wraz z Hubertem Kaczmarskim – dziś już nie istniejący klub imienia Giorgio La Piry. Chodziło o rozładowywanie polskich napięć, o zbliżenie do siebie ludzi, którzy za PRL zajmowali diametralnie różne sprawy. Ludzi, których losy, czasem tragiczne, były niesamowicie inne. Bolałem i boleję nad – w mym odczuciu – groźnym wymiarem Polskich potępięńczych, histerycznych sporów. Może to było i jest bardzo naiwne z mej strony, ale zawsze z uporem głosiłem: „spierajcie się kulturalnie“. No i dodam, że w mym pojęciu fascynacja Polskimi sporami i rozgrywkami zasłoniła Polakom, czyhający za murem ogrom przemian w świecie.

Młody francuski pracownik naukowy, niedawno powiedział mi, że wystarczy spędzić miesiąc w Sillicon Valley, by się przekonać, że szybko nadchodzą olbrzymiej wagi, wręcz niesamowite przemiany – super szybkie pociągi (na razie 600 km/h), mogą postawić pod znakiem zapytania potrzebę egzystencji wielkich miast. Zdaniem poważnych, a ostrożnych obserwatorów, zdajemy się być na drodze do nowych odkryć i do nowych możliwości w dziedzinie kosmosu, ale to zbyt trudny choć dla mnie fascynujący temat.

Ci lub inni zabiegają o obniżenie wieku emerytalnego, a tymczasem długowieczność ludzi bardzo szybko wzrasta. Już staje się niesamowitym problemem. Także manipulacje genetyczne i w tej dziedzinie otwierają zgoła fantastyczne perspektywy.

Nową formową wojny staje się terroryzm. Zgoła poważni spece twierdzą, że terroryzm chemiczny, czy atomowy, czyha za rogiem; że to tylko kwestia czasu. No i – jak nowym wielkim problemem są postępy robotyki, stawiające pod znakiem zapytania pracę ludzką.

Jednym słowem: w dziejach ludzkości pojawia się niesamowita zmiana, a na razie zajęci swoimi XX-wiecznymi sporami, nie widzimy,“ku czemu idzie“. No i także nie dostrzegamy cofania się roli Europy w świecie. Konieczności całkowitego przekształcenia, tak dziś niedołężnej, Unii Europejskiej. Tego, że Unia Europejska, oparta na wspólnocie interesów wolnych narodów, winna wejść na tor nowego rozwoju (to „sprawa życia, lub śmierci“), zmodernizować swe infrastruktury, pilnie wyposażyć się w ogólnoeuropejską sieć ultraszybkich pociągów. W każdej dziedzinie się unowocześnić. Trzeba zerwać z błędną polityką finansową, z przestarzałą tezą, że „rynek sam wszystko załatwi“, że konieczne są ogromne inwestycje.

Tyle nieco chaotycznie, ot tak, od ręki o mej reakcji na – skądinąd jakże ciekawą – książkę Wildsteina. Lektura jej nasunęła mi wyżej przedstawione myśli – o tym, że Polacy nie dostrzegają,  ku czemu w świecie idzie, że jakby to ich nie interesuje.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.