Dzienniki Morawskiego (24)41 min czytania

()

2016-01-04

Dzisiaj zabawię się w pisanie pod hasłem „silva rerum”. Zacznę od najnowszego dowcipu politycznego. Na mój gust docierają do mnie teraz różnymi kanałami „dowcipy niezbyt dowcipne”!! Ale, jak pamiętam, Zygmunt Hertz (który Maryni Czapskiej działał na nerwy, odpowiadając po trzy razy ten sam wyświechtany „kawał”) był zdania, iż, choć nie zawsze zabawne, anegdoty świetne wyrażają reakcje i nastroje „szarego obywatela”. Iż rozchodzą się błyskawicznie z baru mlecznego czy spod budki w piwem.

Ale ad rem ! „Ponoć polskie urny wyborcze robią cuda. Wrzucasz Dudę, a wypada Kaczyński”; „Wybraliśmy Dudę, by rozwalił starą budę, a zrobili z Dudy stróża bardziej przestarzałej budy”; „Chcieliśmy młodych renowatorów, a nadjechał cały pociąg zasłużonych w przeszłości upiorów”. A pewien złośliwy historyk ponoć lansuje inne powiedzenie: „Czym prezydentura Dudy przypomina lata trzydzieste? Wtedy mawiano a propos prezydenta RP: Tyle znaczy, co Ignacy, a Ignacy nic nie znaczy”!

A teraz anegdoty w innej beczki! „Jak praworządności bronią nasi bohaterscy legaliści? Uznają uprawnienia tylko tego sejmu, w którym mają większość. A o co chodzi, gdy nie do końca wiadomo o co chodzi?! O dobre posady”!

Z kół „bezetowskich”: „Wszystko co nasze, Polsce oddamy. Wszystko co cudze, dla siebie zachowamy”…

Niektóre kawały są (po obu stronach!) chamskie, insynuatorskie, obrzydliwe; chamstwa, obelg i egzageracji – tego obrzydliwego spadku po PRL – nie znoszę. Odnoszę się z szacunkiem do prezydentów (tych, jak mawiał mój szef, Jan Nowak-Jeziorański, obecnie już wybieranych w wolnych wyborach, WYBRAŃCÓW NASZEGO NARODU). Szacunkiem też oczywiście otaczam wyłonione wolą większości władze naszego państwa. Nie oznacza to, bym nie chciał interesować się trudną sytuacją w kraju, postawami i poglądami zarówno obecnie rządzących jak i opozycjil; bym odcinał się od rzeczowego i przyjacielskiego dialogu z nią! Jak już pisałem, mój ojciec wpoił mi przekonanie, że winienem iść śladami generała Franciszka Dzierżykraj-Morawskiego, który zabiegał o rozładowanie napięć między klasykami a romantykami i ogólnie biorąc tępił polską kłótliwość, brak wyrozumiałości, pochopne szastanie oszczerstwami. O paszkwilancie pisał: „Tak działasz, boś do wyższych niezdolny jest rzeczy. Żaba śpiewać nie umie, to przynajmniej skrzeczy”. No i jasno odcinając się od snobów stwierdzał: „ Czym wino w naczyniu tym klasy w narodzie. Z wierzchu szum – w środku czystość, a drożdże na spodzie”… Wracając do klasyków i romantyków przypomnę, iż F. D-M. pisał: „Skąd rzeście to klasycy tak gniewnie zajadli, na ten biedny romantyzm od lat kilku wpadli” i dalej: „Mają oni swe błędy lecz i wy je macie…”

A teraz uwaga bardziej osobista. Także ja sam, choć tak wiele piszę, precyzuję, wyjaśniam – to jednak nawet i teraz spotykam się nie tylko ze słusznymi krytykami (co jest OK i nawet nieraz bardzo mi pomaga), lecz także z brutalnym chamstwem, które oczywiście wybaczam, ale które mnie, polskiego patriotę, jednak zasmuca. Przychodzą mi na myśl słowa wielkiego rodaka: „Masz tu kaduceusz polski, mąć nim wodę, mąć, mąć tę narodową kadź”…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.