2015-04-12
Przed chwilą otrzymałem, z tak mi drogiego miasta Kościana, poruszającą mnie do głębi informację, dotyczącą losów ks. Kazimierza Nowaka, przed II wojną światową proboszcza w Czerwonej Wsi, gmina Krzywiń! Czerwona Wieś jest parafią mego rodzinnego Jurkowa!! Tak więc w sezonie letnim, gdy ma rodzina i ja przebywaliśmy w Jurkowie, ks. Nowak był naszym opiekunem duchowym! Szczególnie ceniła go moja matka, Maria z Turnów Morawska. Ja jak przez mgłę pamiętam po niedzielnej mszy świętej pierwsze śniadania i znakomite jajka na miękko w plebanii Czerwonej Wsi!
Ksiądz Nowak, nota bene propagator kultu Matki Boskiej Jurkowskiej, Matki Boskiej Pojednania Narodowego, był proboszczem w Czerwonej Wsi, proboszczem tamtejszej parafii pod wezwaniem św Idziego, przez 15 lat! Aresztowany przez kościańskie Gestapo 16 lutego 1940 r., osadzony został najpierw w obozie internowania mieszczącym się wówczas w klasztorze w Lubiniu. Następnie umieszczono go w osławionym VII Forcie w Poznaniu, skąd wysłano do Buchenwaldu. A 8 grudnia 1940 r. znalazł się w obozie w Dachau, gdzie zmarł męczeńską śmiercią 23 maja 1941 r.
A teraz pozwolę sobie przytoczyć relację jego współwięźniów księży: „Z ks. Nowakiem, proboszczem w Czerwonej Wsi (powiat kościański) przybyliśmy do Buchenwaldu 17 sierpnia 1940. Po kilku dniach przekazano wszystkich księży do kamieniołomów. Ponieważ ks. Kazimierz Nowak już na wolności często niedomagał na serce, więc tempo i ciężka praca z dniem każdym odbijała się jego siłach. Na jego twarzy nikt jednak nie zauważył dłuższego przygnębienia i zniechęcenia! Chociaż nieraz ręce krwawiły mu z powodu ostrych kamieni, to serce jego wypowiadało słowa nadziei i ufności! Do Dachau przybył 8 grudnia 1940 roku z dobrym jeszcze zasobem sił. Niestety zaczęła się odzywać w coraz częściej się powtarzających zawrotach głowy dawna cukrzyca. Wyczerpanie wzmagało się z każdym dniem. Odprowadzony do rewiru (obozowa izba chorych) przeniósł się 23 maja 1941 do prawdziwej ojczyzny w niebie”.
Dodam tylko,że teraz, po otrzymaniu tej informacji, na pewno często myślami będę wracał do pamięci o tym bohaterskim kapłanie, kapłanie tak obecnym w mych wspomnieniach: z dzieciństwa i z ziemi kościańskiej!
