Dzienniki Morawskiego (19)63 min czytania

()

2015-04-24

Czytelnik zapytuje mnie, czy znałem Piotra Słonimskiego i Michała Borwicza. Co do Piotra Słonimskiego (1922 Warszawa – 2009 Paryż; od roku 1947 we Francji) to raz czy dwa spotkałem go w paryskim Centre du Dialogue, prowadzonym przez polskich księży Pallotynów. Pamiętam tam np. jego odczyt o współczesnych osiągnięciach genetyki. Poza tym, od chwili powstania w Paryżu w 1980 roku dużej i dynamicznej organizacji – Stowarzyszenia Solidarność Francusko-Polska na której czele stał właśnie profesor Słonimski – z powodów zawodowo-dziennikarskich żywo interesowałem się jej działalnością (faktycznymi założycielami tego stowarzyszenia byli: Karol Sachs i Krystyna Winawer. Gdy chodzi o mnie, to najlepiej z grona działaczy Stowarzyszenia Solidarności Francusko-Polskiej znam Halinę Urbanowską).

Piotr Słonimski – powstaniec warszawski, były podchorąży Armii Krajowej utrzymywał też pewien kontakt z naszym paryskim środowiskiem AK. Widywałem go też na przyjęciach w paryskiej ambasadzie RP. No i rzecz oczywista jasno zdawałem sobie sprawę, iż ten pionier współczesnej genetyki był światowej rangi naukowcem!

Co do Michała Borwicza (1911 Kraków – 1987 Paryż; też od 1947 roku we Francji), to tego byłego oficera AK, byłego kierownika (1945-1947) Wojewódzkiej Żydowskiej Komisji Historycznej, a następnie w Paryżu czołowego autorytetu w dziedzinie dziejów Żydów polskich, autora wielu książek i prac w języku polskim, francuskimi i jidisz, np. „Spod szubienicy w teren”, redaktora monumentalnego albumu pt.: „1000 ans de vie juive en Pologne” itd. – przez wiele lat dość często spotykałem. Swego czasu ciekawie opowiadał mi o swych paryskich spotkaniach z premierem PRL Józefem Cyrankiewiczem (Borwicz dobrze znał Cyrankiewicza jeszcze z dawnych lat, z Krakowa, z przedwojennej PPS. Premier PRL odwiedzając Paryż, spotykał się z Borwiczem, o ile pamiętam zapraszał go na obiady do dobrej restauracji w paryskiej dzielnicy „Le Forum des Halles”).

Borwicz kilkakrotnie przychodził do naszego paryskiego studia RWE, nagrywał audycje (niestety nie pamiętam, na jaki temat, lecz sądzę, że szło o „problemy polsko-żydowskie”). Przypominam sobie natomiast, że pewnego dnia w paryskim biurze RWE-Radio Swoboda bardzo serdecznie i z wielkim szacunkiem witałem tego świetnie zorientowanego rozmówcę, jakim był Borowicz. Widząc to Szloma Mirski, szef sekcji rosyjskiej naszego paryskiego biura RWE-Radio Swoboda zapytał mnie: kim jest ten człowiek, którego najwyraźniej niezwykle wysoko cenisz? Była to prawda! Borwicza niezwykle wysoko ceniłem!

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.