2015-04-06
Z Poznania dociera pytanie. Dlaczego po promocji w Bibliotece Raczyńskich pierwszego tomu mych dzienników, dedykując na ich prośbę szeregowi osób tę książkę, podpisywałem się „Mademor”? Otóż od pewnego czasu chętnie używam skrótu „Mademor” Jak wiadomo, Kajetana Dzierżykraj-Morawskiego, mego ojca przed laty (np. w kręgu MSZ-owskim) chętnie nazywano „Kademorem”. Jak już swego czasu pisałem, w okresie po drugiej wojnie światowej, gdy premierem był Edward Osóbka-Morawski, krążyły zarówno w Polsce jak i w Paryżu dowcipy, że mój ojciec, że ogólnie wówczas już „bezeci” (byli ziemianie) Dzierżykraje-Morawscy, winni w nowej sytuacji dziejowej wymienić się przydomkiem z ówczesnym panem premierem!!
Gdy chodzi o członków naszej rodziny, to z tym używaniem przydomka bywa bardzo różnie. Jedni go używają , inni nie! Gdy przyjmowano mnie w latach siedemdziesiątych do Zakonu Maltańskiego, to w mych, przedłożonych władzom zakonnym pismach, ten przydomek pominąłem. Wówczas uważałem, że brzmi on zbyt pretensjonalnie!! Teraz na starość zmieniłem nieco zdanie i do tej niewątpliwej pretensjonalności przywiązuję mniejszą wagę! Tak więc przyjąłem – na niektóre sytuacje – ową nazwę „Mademor”!! Głównie ze względu na to, że uświadomiłem sobie w pełni, iż mego ojca nazywano „Kademorem”. Tak, określenie się nazwą „Mademor” jest jakby wyrazem woli kontynuacji oraz mojego przywiązania do pamięci o ojcu, o jego sposobie myślenia, stylu zachowania i postawach.
Co do przydomku „Dzierżykraj”, to moi przodkowie zaczęli go używać dopiero w końcu XVII wieku, a w XIX wieku – jak pisze w swej książce „Morawscy herbu Nałęcz 1. 600 lat dziejów rodziny” (wyd. Panoptikom, Poznań 1997) Sławomir Leitgeber – stało się to regułą…
