Stefan Bratkowski o sobie i swoich czasach152 min czytania

()

Sprzeciw był dość duży. Sprzeciwili się: Bronek Geremek, Jacek Kuroń i chyba nawet Władek Frasyniuk. Uważali, że będziemy oskarżeni o próbę obalenia ustroju i chęć przejęcia władzy, a my chcemy przecież doprowadzić do rozmów. Nie mogłem im wytłumaczyć, że nie ma mowy o obaleniu ustroju, bo niby jak. Mówiłem, że jak władza poluzuje i pozwoli społeczeństwu coś robić, to musimy wiedzieć, za co się i jak zabrać. Ale to nie trafiało do nich zupełnie. Jedyny poparł mnie wtedy Ryszard Reiff, doświadczony w administracji i organizacji. Cała reszta byli to ludzie pierwszej szlachetności i ogromnej mądrości, ale nie mający nic wspólnego z rządzeniem krajem i problemami państwa. To się zresztą potem na nas odbiło.

Wtedy byłem też po raz ostatni zatrzymany w dość zresztą zabawny sposób. Spieszyłem się na posiedzenie Komitetu Obywatelskiego u księdza Romana Indrzejczyka (zginął w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem) na Czarnieckiego. Naraz przyjechali po mnie do domu i zawieźli na Rakowiecką. Tam powiedzieli, że mają mnie przetrzymać tak długo, żebym na to posiedzenie nie zdążył. Tak samo zatrzymali Adama Michnika, Klemensa Szaniawskiego i Geremka. Przez cały ten czas zabawiali mnie rozmową, bardzo zresztą zabawną. Mieli na temat ustroju takie samo zdanie, jak ja. Zapytałem ich: No dobrze, a jak ten reżim się przewróci, to co będziecie robić? A oni na to z całym spokojem: Och, tacy jak my zawsze będą potrzebni!

Jeszcze wtedy, pod koniec 1988 roku nie wchodziła w rachubę żadna perspektywa rozpadu ustroju. Jedyne, co było do wyobrażenia, to perspektywa, że będą musieli z nami rozmawiać. Zresztą były już wtedy pierwsze tego sygnały, bo oni przecie również jakieś sondaże wykonywali. Pamiętam, byłem akurat w KIK–u, kiedy zadzwonił telefon. Podniosłem słuchawkę i okazało się, że to był towarzysz Czyrek, który chciał rozmawiać z profesorem Stelmachowskim. Andrzej był akurat obok, więc podałem mu słuchawkę i mówię: Nie zgadniesz, kto do ciebie dzwoni! Towarzysz Czyrek! Andrzej na to zdziwiony: Taaak? Tak się zaczęły pierwsze oficjalne, jeżeli można tak powiedzieć, rozmowy.

Zwołanie Okrągłego Stołu opóźniło się w stosunku do pierwotnych planów. Już wtedy wiedziałem, że opóźnił je Rakowski, który na posiedzeniu Biura Politycznego powiedział: Towarzysze, pozwólcie mi spróbować uratować socjalizm. Zaangażował bardzo mądrego człowieka, Mieczysława Wilczka, którego reforma przygotowała grunt pod wszystkie nasze późniejsze reformy, przede wszystkim wprowadzając pieniądz jako podstawę rozliczeń i ocen, oraz oddając większe, niż do tej pory, pole prywatnej inicjatywie. Bo warto pamiętać, że prywatna inicjatywa funkcjonowała już przedtem i to na bardzo szeroką skalę. To nie były tylko firmy polonijne, także ci wszyscy tak zwani badylarze, w większości notabene potomkowie biurokracji, redukowanej w 1957 roku, którzy dostali kredyty i zaczęli bardzo dobrze tymi pieniędzmi gospodarować.

Przy Okrągłym Stole nie było mnie tam, gdzie być powinienem, czyli przy stoliku ds. mediów. Byłem w szpitalu, przy tym stoliku zasiedli moi koledzy Darek Fikus, Maciek Iłowiecki i Janka Jankowska, którzy się wybrali beze mnie. Nie ma co ukrywać, że nawet moi przyjaciele, doradcy Wałęsy, sobie mnie tam nie życzyli. Wiedzieli, że upomniałbym się o los dziennikarzy, parotysięcznej grupy ludzi zwolnionych z pracy bez dostępu do swego warsztatu pracy. Chciano dla opozycji załatwić minimum, zgodę na wydawanie własnej gazety codziennej. Ale Urban doskonale wiedział, że na stworzenie takiej gazety trzeba przynajmniej pół roku, więc kiedy wyznaczono datę wyborów na 4 czerwca, wiadomo było, że przed wyborami ta opozycyjna gazeta nie ruszy. Maciek Iłowiecki powiedział przy mnie do Adama Michnika: „Zrobiliście nas na szaro. Nic nie załatwiliśmy!”. Ten mu odpowiedział: „Tak, jak wyście załatwili Stefana!”

Siedziałem przy stoliku do spraw stowarzyszeń. Ściągnął mnie tam zresztą Adam. Nasz główny postulat był taki, żeby organizacja, tworzenie i funkcjonowanie stowarzyszeń było wolne od nacisków biurokracji. Niewiele to jednak dało, ponieważ dzisiejsze przepisy dotyczące stowarzyszeń i instytucji pozarządowych ciągle są naszpikowane rozmaitymi biurokratycznymi wymaganiami. Po kiego diabła siedzieliśmy przy tym stoliku, jeżeli żaden z naszych postulatów nie został potem zrealizowany?!

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. Andrzej D 28.05.2021
  2. Walter Chełstowski 28.05.2021
    • Walter Chełstowski 28.05.2021
  3. z.szczypinski@chello.pl 02.06.2021
  4. slawek 03.06.2021
  5. Adam Medyna 09.06.2021
    • slawek 09.06.2021