Stefan Bratkowski o sobie i swoich czasach152 min czytania

()

W opisie interwencji zewnętrznej przedstawiliśmy prognozy niepokojące dla naszych sowieckich sąsiadów, których potężne formacje stacjonowały w Polsce, a inne przechodziły bez ograniczeń naszymi terenami. Przewidywaliśmy, że spora część oddziałów Ludowego Wojska Polskiego, razem z dowódcami, podejmie walkę z oddziałami inwazyjnymi, zwłaszcza na odcinku zachodnim, przeciwko oddziałom wkraczającym z NRD i od strony Czech. Było to łatwe do sprawdzenia. Mieliśmy swoje dosyć rozbudowane kontakty z wojskiem. Natomiast jeśli chodzi o interwencję wewnętrzną opisaliśmy, że dojdzie do całkowitego rozpadu partii oraz stosunków między władzą a społeczeństwem, raz na zawsze zostanie zerwany wszelki kontakt i społeczeństwo odwróci się do władzy plecami. Pisaliśmy, że nie należy się spodziewać jakiejś eksplozji walki zbrojnej, ponieważ społeczeństwo nie ma żadnego uzbrojenia, niemniej następstwa dla władzy będą niszczące. To wszystko, co się wydarzyło po 13 grudnia, tylko potwierdziło naszą prognozę.

Trafiłem wtedy znowu na kardiologię szpitala Pogotowia Ratunkowego na Hożej. Pewnego dnia moja żona, Roma, która przyjechała do mnie w odwiedziny, usłyszała od kogoś z ochrony: Nie mogę pani wprowadzić, bo tam jest generał Kiszczak. Kiszczak, którego miałem okazję poznać już wcześniej, przyjechał tam do mnie i próbował przekonywać, że następstwa tej interwencji wewnętrznej takie nie będą. Zdawałem sobie sprawę, że chce się zorientować, skąd my o wszystkim wiemy, powiedziałem tylko – teraz wiem, że to przygotowujecie…

Byliśmy w wyjątkowej sytuacji, ponieważ SDP miało samodzielny ośrodek informacji, prowadzony przez Jacka Kalabińskiego i Rafała Brzeskiego, często prostowaliśmy informacje rozpowszechniane wówczas przez PAP. Tak było na przykład z wiadomościami o strajkach i awanturach w Kielcach, które okazały się fikcją. Informację o tym, że to nieprawda, rozprzestrzeniliśmy natychmiast po odezwaniu się kolegów z Kielc. Innymi słowy, trudno się dziwić, że ciężko było nas znieść. Naraz powstał całkowicie odrębny ośrodek informacji, niezwiązany bezpośrednio ani z opozycją, ani z „Solidarnością”, który podawał prawdziwe informacje, nie zaangażowane po jakiejkolwiek stronie. Wiedzieliśmy nawet, jak wszystko jest przygotowywane. Wojskowe grupy operacyjne, które rozpoznawały wszystkie przedsiębiorstwa i firmy, ustalały owe listy „proskrypcyjne” ludzi Solidarności i opozycji, także przywódców zbuntowanych stowarzyszeń twórczych i naukowych (mój brat był wtedy szefem biura projektowego „Bistyp”, do niego też przyszli). Dostawaliśmy o tym wiadomości z całego kraju.

W sierpniu zorganizowaliśmy grupę Misji Dobrej Woli. W jej skład wszedł m.in. Karol Małcużyński i Henryk Samsonowicz. Także „Janek”, czyli Edmund Omańczyk, i Władysław Markiewicz. Wszystkich było nas pięciu. Przyjęli nas i Kania, i Jaruzelski, i po raz pierwszy nowy prymas – Glemp, który żartobliwie powiedział na powitanie: „Ja jestem Glemp, ten mały prymas”. Rozmowa była bardzo interesująca, niemniej widać już było, że sytuacja jest niewesoła.

W tymże sierpniu odwiedził mnie i wyciągnął na spacer gen. Leon Dubicki, kiedyś dowódca artylerii w bitwie pod Lenino. Wyjeżdżał na Zachód i powiedział mi, że Jaruzelski przygotowuje wojskowy zamach stanu. Odpowiedziałem, że wiem, co go trochę zaskoczyło. Odruchowo zareagował – skąd wiecie? Powiedziałem, że dowiadywać się należy do mojego zawodu… Na Zachodzie Dubicki współpracował z Amerykanami; wrócił po roku 1989 do kraju i tłumaczyłem mu, żeby więcej nie wyjeżdżał, bo tylko tu jest bezpieczny; wyjechał jednak i zginął, zamordowany w swoim mieszkaniu w Berlinie przez nieznanych sprawców.

Także wokół mnie robiła się coraz bardziej napięta sytuacja. Już w kwietniu tego roku wezwano mnie przed Centralną Komisję Kontroli Partyjnej. Rozmowa była dosyć ostra. Pamiętam, że zanim tam poszedłem, Jurek Wójcik uprzedził mnie: „Słuchaj, jak będzie tam w składzie taki gruby łysy facet, to żebyś wiedział, że cokolwiek powiesz, jeszcze wieczorem będą o tym wiedzieli w ambasadzie radzieckiej”. Dopiero jednak jesienią Centralna Komisja Kontroli Partyjnej postanowiła ostatecznie się mnie pozbyć i demonstracyjnie usunięto mnie z partii. Złożyło wtedy legitymację podobno około pół miliona ludzi. Ile naprawdę – trudno powiedzieć. Do KC napłynęło paręset listów, depesz i faxów w mojej obronie. W każdym razie upust członkostwa był ogromny i miałem z tego powodu pewną satysfakcję. Napisałem najkrótszy felietonik z cyklu „Uwag kolonelem” w „Życiu i Nowoczesności” – Jaki byłem, taki będę.

Jednak cały czas byliśmy w SDP na bieżąco z rozwojem wydarzeń i już w październiku dostaliśmy bezpośredni sygnał od oficerów przysłanych przez swojego dowódcę (nie ujawnię nawet dzisiaj, skąd), potem, na 6 tygodni przed 13 grudnia, że wojskowy zamach stanu będzie 13 grudnia. Dowiedziawszy się o tym, natychmiast pojechałem do prymasa, u którego był akurat Wałęsa z doradcami, Bronisławem Geremkiem i Tadeuszem Mazowieckim. Powiedziałem, że za sześć tygodni dojdzie do wojskowego zamachu stanu. Na co Lech zareagował: „Panie Stefanie, i pan chce nas straszyć?” I to paradoksalnie było szczęście, że moi przyjaciele nie zareagowali inaczej. Bo gdyby wtedy zaczęli się organizować dla odparcia tego zamachu stanu, to naturalnie krew polałaby się na niezmierzoną skalę.

Ostrzeżenie o planowanym zamachu udało mi się nawet opublikować. Pisałem wówczas takie króciutkie, trzyzdaniowe tekściki, pt. Uwagi colonelem w „Życiu Warszawy” i w jednym z nich napisałem, że w ciągu sześciu tygodni dojdzie do „konfrontacji”. I cenzor to puścił! Odpowiedział na to Kuba Kopeć, który po listopadowym spotkaniu Jaruzelskiego z prymasem i Wałęsą, napisał kpiąco w „Szpilkach” coś w tym rodzaju: „Bratkowski prorokował nam konfrontację, a my tu właśnie mamy spotkanie, które świadczy o tym, że do żadnej konfrontacji nie dojdzie”.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. Andrzej D 28.05.2021
  2. Walter Chełstowski 28.05.2021
    • Walter Chełstowski 28.05.2021
  3. z.szczypinski@chello.pl 02.06.2021
  4. slawek 03.06.2021
  5. Adam Medyna 09.06.2021
    • slawek 09.06.2021