Stefan Bratkowski o sobie i swoich czasach152 min czytania

()

A należy pamiętać, że wtedy podjęcie partyzantki miejskiej było poważnie rozważanym wariantem zachowania wśród młodzieży. Pamiętam, jak Teoś Klincewicz, szef grup oporu „Solidarni”, zabrał mnie do takiej grupy, którą przekonywałem, że to nie ma sensu. Usłyszałem od nich: No tak, panie Stefanie, bo pan jest narażony. Najpierw będą zabijali takich, jak pan. Rozumiemy to. Więc potem zabraliśmy do nich Jurka Popiełuszkę, który ich przekonał mówiąc, że jedynym rozwiązaniem jest rozwiązanie chrześcijańskie, a nie podział społeczeństwa na wieczność. I to jakoś trafiło do wyobraźni tych chłopców. Nie wiem, czy dziś przyznają się do tych swoich planów.

Jedno jest pewne. Warianty rozwoju sytuacji były różne. Na szczęście zdrowy rozsądek wygrywał.

To były oczywiście absolutne marginesy, niemniej w przypadku podjęcia partyzantki miejskiej takie marginesy odgrywają decydującą rolę. Do tego nie trzeba tłumu zwolenników. Wystarczy zorganizowana grupa kilku lub kilkunastu ludzi i można zamienić całe miasto w wybuchający tort. Wiedzieliśmy, czego się można obawiać. A nawet, jak to zrobić.

W 1983 roku pewien młody człowiek – szef „Hybryd”, zaprosił mnie do tego klubu na rozmowę z przedstawicielami aparatu partyjnego. Spotkanie nie doszło jednak do skutku, zakazano pomysłodawcy jego zorganizowania. Wtedy postanowiłem nagrać swoją wypowiedź, adresowaną do tegoż aparatu partyjnego, na magnetofonie kasetowym.

Tak wynalazłem coś, co potem okazało się nie moim wynalazkiem, bo wcześniej wpadł na ten sam pomysł nie kto inny, jak Chomeini. Uznałem, że to bardzo dobry sposób na przekazywanie tego, co ma się do powiedzenia, społeczeństwu i na komunikowanie się z nim. Magnetofon kasetowy – w przeciwieństwie do telewizora – okazał się wynalazkiem antypaństwowym, ponieważ pozwalał powielać w nieskończoność to, co się nagra. Uruchomiłem wtedy taką samo powielającą się gazetę dźwiękową, którą zresztą tak nazwałem – „Gazeta dźwiękowa”. Robiłem ją aż do 1988 roku.

Teksty nagrywałem albo w domu mojego brata, albo u Jacka Fedorowicza, nigdy u siebie. Następnie oddawałem to Leszkowi Jęczmykowi i jego dziewczynie, którzy byli kurierami i przekazywali nagrania dalej, do człowieka, który oprawiał wszystko muzycznie i montował. Poznałem go dopiero po wszystkim, w 1989 roku. Wtedy nie wiedziałem o nim nic.

Konspiracja była więc bardzo solidna. Robił to dr Piotr Szwemin, fachowiec bardzo wysublimowanej specjalności fizyczno–technicznej, z Politechniki Warszawskiej. Świetny facet, niesłychanie akuratny i dokładny, a przy tym – inteligentny muzycznie: dobierał do moich tekstów opozycyjne piosenki lub inną muzykę, przekazywał do ewentualnej korekty, a nigdy go nie poprawiłem. Na Politechnice miał swoją „fabrykę”, z której wychodziło w kraj 200 egzemplarzy „Gazety”. Zorganizowaną siecią pośredników i odbiorców szły one dalej, do innych do „fabryk” w różnych województwach, gdzie znowu były powielane. Przegrań była niezliczona ilość, nawet do 100 tysięcy. Wydostawało się to też na Zachód i emitowała „Gazetę” Wolna Europa. Jakość emisji bywała różna, bo na przykład przegrywanie na innej szybkości obrotów zmieniało wysokość głosu mówiącego. I pamiętam, jak raz usłyszałem siebie w Wolnej Europie mówiącego dyszkantem. „Gazeta” prowokowała agresję Urbana – dzięki niej chyba zająłem zaszczytne, niezasłużone, drugie miejsce za samym Wałęsą co do liczby ataków Urbana!

Najważniejszym celem „Gazety dźwiękowej” miało być utrwalenie w słuchaczach przekonania, że to my mamy rację i że władza w końcu będzie musiała z nami rozmawiać. Budowała „Gazeta” nie tylko wiarę w naszą siłę, ale dawała pewność, że kiedyś będzie inaczej, że obecny stan nie może trwać w nieskończoność. Dlatego mówiłem tam oczywiście również o tym, żeby się do tego przygotowywać, nie tracić czasu i nie marnować go na samo myślenie i mówienie o oporze, ale żeby tworzyć różnego rodzaju instytucje, prowadzić najrozmaitsze prace, które będą przygotowywały nas do wolności. Mówiłem o tym również do tysięcy ludzi w kościołach całej Polski, które rzeczywiście były wtedy oazami wolnego słowa i centrami autentycznej opozycji.

Jeździłem też po kraju z wykładami o nauce społecznej Kościoła. Byłem wiarygodny po tym, jak nasz papież, podczas drugiej pielgrzymki do kraju, wszedłszy do kościoła Św. Krzyża, wyłuskał mnie z tłumu i rozmawiał ze mną, nie oglądając się na nikogo, w drodze ku ołtarzowi (czytywał stale, jak powiedział, „Tygodnik Powszechny”, do którego wtedy pisałem, a znał mnie jeszcze z Krakowa z 1956 roku). Tłumaczyłem zarówno „Solidarności”, jak i duchowieństwu, że jest to najodpowiedniejsza ideologia dla tego ruchu. Nasz papież trochę jeszcze ją rozwinął, podobnie jak wcześniej Paweł VI i z tego zrodziła się naprawdę świetna ideologia samoorganizacji właśnie dla warstw niższych, a tym samym, rzecz jasna, dla „Solidarności”.

Zapraszano mnie wszędzie. Miałem dziesiątki wyjazdów, od Olsztyna, Gdańska i Szczecina, aż po Zakopane i Przemyśl. Trudno byłoby je wszystkie zliczyć (tu pomogłyby rejestry bezpieki). Zresztą, nie tylko ja jeździłem, ale mnie jakoś lepiej udawało się unikać nieprzyjemnych sytuacji i zatrzymań. Wielki aktor, Andrzej Szczepkowski, musiał przeskakiwać płoty, by umknąć (zrobił to mimo wieku z pełną sprawnością!).

Zaliczyłem już pewien trening w pierwszym okresie po wprowadzeniu stanu wojennego. Raz mieliśmy dotrzeć z Leszkiem Jęczmykiem do Konina, ale cały czas ktoś za nami był. Najpierw pojechaliśmy więc do Łodzi, tam poszliśmy do kina i wyszliśmy z niego innym wyjściem. Zgubiliśmy faceta, ale na wszelki wypadek nie pojechaliśmy wprost do Konina, tylko autobusem do Łasku i stamtąd dopiero do Konina. Innym razem, kiedy jechałem do Torunia i wyszedłem z przedziału do ubikacji, jakiś facet próbował mnie wypchnąć półotwartymi drzwiami wagonu z pociągu, ale zdążyłem wskoczyć do ubikacji i doczekałem do najbliższej stacji. Kiedy otworzyłem, już go nie było.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. Andrzej D 28.05.2021
  2. Walter Chełstowski 28.05.2021
    • Walter Chełstowski 28.05.2021
  3. z.szczypinski@chello.pl 02.06.2021
  4. slawek 03.06.2021
  5. Adam Medyna 09.06.2021
    • slawek 09.06.2021