Stefan Bratkowski o sobie i swoich czasach152 min czytania

()

Pewnego dnia usłyszałem pukanie do drzwi. Za nimi stało dwóch oficerów. Myślałem, że po mnie przyszli. Otworzyłem, a oni zapytali, czy mogliby dostać kopię mojego przemówienia dla swojego dowódcy, gen Kufla, szefa kontrwywiadu wojskowego!

I tak to się rozchodziło.

W sumie było dosyć zabawnie. Dzięki legitymacji partyjnej mogłem pyskować i praktycznie bezkarnie mówić to, za co innych sadzano. Nie oszczędzałem języka.

W pewnym momencie jednak przedstawiciel KW na posiedzeniu egzekutywy wystąpił z wnioskiem, żeby mnie z niej „wyprowadzić” i usunąć z partii. Poparli go praktycznie wszyscy członkowie egzekutywy poza Putramentem.

To była anegdotyczna sytuacja. On był już wtedy bardzo wiekowy, miał lat prawie tyle, co ja dzisiaj, kiwał się na krześle i w pewnym momencie, bardzo wolno, takim ciężkim basem, powiedział: Ja o tej polityce kulturalnej staram się nie myśleć, ale co sobie pomyślę… – i tu łup pięścią w stół tak, że wszystko zadudniło i podskoczyło na stole – …co sobie pomyślę, to mnie szlag trafia! To był jedyny głos w mojej obronie. Pierwszym sekretarzem był Andrzej Wasilewski, mój wydawca, ówczesny dyrektor PIW–u. Czekał. Słuchał ataków pod moim adresem. Zabrałem więc głos, mówiąc, że nie mają pojęcia o tym, co się w kraju dzieje, ani o tym, jakie bzdury gospodarcze się wyprawia. A to był czas, kiedy Wrzaszczyk przejmował już wszystkie wpływy dewizowe od obywateli w banku i przeznaczał na spłatę zadłużenia. Wtedy odezwał się chyba Jesionowski i powiedział: Stwarzasz tu nierównoprawne warunki dyskusji. Ja na to: Przecież uprzedzałem, że was otoczę i zmuszę do poddania! Najzabawniejsza była puenta, bo Andrzej Wasilewski powiedział: „Ponieważ zdania są podzielone, proponuję na tym zakończyć posiedzenie”. W ten sposób dalej miałem pewną swobodę. Zabierałem głos praktycznie na każdym zebraniu.

Raz mi się jeszcze ta egzekutywa przydała. Jako jej członek zamówiłem się do owego wysokiego oficera MSW, który wsparł nasz raport o elektronice w Polsce. Chciałem prosić go o interwencję w sprawie uwięzionego Mirka Chojeckiego. On wtedy powiedział: „Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, do kogo przyszliście?”. Ja na to: „Do pułkownika Krzysztoporskiego”. A on: „Jestem już generałem, a poza tym jestem szefem całej bezpieki”. Na co ja: „To bardzo dobrze trafiłem, bo chcę powiedzieć, że całe środowisko literackie – nie tylko Bratkowski i nie tylko POP – bardzo źle reaguje na represje w stosunku do opozycji”.

Czy to zadziałało, nie wiem. W każdym razie Mirka wtedy wypuścili. Nie pamiętam, na jak długo.

Mówię o tym, bo dzięki członkostwu egzekutywy mogłem na przykład składać takie wizyty. Moja pozycja ułatwiała czasem zupełnie zaskakujące interwencje, choć ja sam pozostawałem nadal bezrobotny. Nie mogłem dostać nawet ryczałtu w piśmie na zagranicę, Polish Perspectives. Kiedy ktoś interweniował u Łukaszewicza, argumentując – „Przecież on w końcu zacznie przymierać głodem”, Łukaszewicz zareagował – „A niech zdechnie…”

Po pewnym czasie rozpisaliśmy w DiP–ie, w tym samym gronie, kolejną ankietę dotyczącą sposobów, jak wyjść z obecnej sytuacji. Tym razem odpowiedzi napłynęło dobrze ponad 100. Raport Jak z tego wyjść? ukazał się w 1980 roku. Naturalnie od razu zostaliśmy wrogami ludu, ale sytuacja w kraju była już bardzo napięta. Po kraju chodziły pomysły nowych podwyżek. Do tego doszły kłopoty z opozycją, nowe aresztowania, uwięzienia. Bunt narastał.

Zaczęło się w lipcu po podwyżkach w Lublinie. To wcale nie Gdańsk i nie Wybrzeże zaczęło, ale tam doszło do eksplozji. I powtórzyła się historia z Gomułki, kiedy mówił: Zawsze klasa panująca wykańcza Polskę! Najpierw szlachta, potem burżuazja, a teraz klasa robotnicza! Pytano go: „To uważasz, że klasa robotnicza panuje w tym kraju? „ Tak, bo przecież rządzimy w jej imieniu!”. I teraz znowu panująca klasa podniosła bunt przeciw własnej władzy, zakładając komitety, jak wskazywał Jacek, i przezornie nie wychodząc na ulice.

Już we wrześniu 1980 obudził się też bunt w środowisku dziennikarskim. Inicjatywa chyba wyszła z Białegostoku od Jacka Ratajczaka i z Krakowa od Jurka Surdykowskiego i Maćka Szumowskiego. To ich ideą było zwołanie nadzwyczajnego zjazdu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, półmartwej organizacji. Miało na nim dojść, między innymi, do wyboru nowego prezesa. Myślałem o tym, żeby został nim Kazik Dziewanowski, sam z nim o tym rozmawiałem, ale on się wykręcał. Już nie pamiętam, kto mnie sprowadził na obrady, gdzie się nie wybierałem, i jakoś tak się złożyło, że to ja zostałem wybrany prezesem stowarzyszenia. Przedstawiciel Biura Prasy, był nim otwartogłowy Józef Klasa, którego akurat znałem, stracił posadę za ten mój wybór, ponieważ do niego dopuścił. Nie miał jednak innego wyjścia. Sala była taka, jaka chciała być. Nie było już mowy o tym, żeby ktokolwiek i czymkolwiek mógł sterować. Był co prawda jakiś kontrkandydat z partyjnego poruczenia, już nawet nie pamiętam, kto, ale dostał jakąś minimalną porcję głosów. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wkrótce uniezależniło się od partii całkowicie, ku wściekłości nie tylko członków Biura Politycznego; uniezależniła się w praktyce niemal cała prasa, która się zbuntowała.

Tydzień czy dwa tygodnie po objęciu przeze mnie tej funkcji dostałem do swych rąk kopertę, zaadresowaną na moje nazwisko. Otworzyliśmy ją z Dariuszem Fikusem, którego już wtedy udało mi się przeprowadzić na stanowisko sekretarza generalnego stowarzyszenia (a wcale się do tego nie palił). Była tam jedna strona A4, na której znajdowało się 37 nazwisk, ułożonych alfabetycznie, ze zdaniem u góry: „Proszę przeczytać i dokładnie zniszczyć”. Bardzo szybko zorientowaliśmy się po pierwszym nazwisku na „A”, czego dotyczy ta lista. Mieliśmy rozszyfrowaną większą część konfidentów ze środowiska dziennikarskiego (kilkunastu nazwisk nie znaliśmy, zapewne ludzi spoza Warszawy). Skrupulatnie to podarliśmy i spaliliśmy nad popielniczką. Do dziś dnia nie ujawniłem żadnego nazwiska – nie mieliśmy zresztą żadnych dowodów. Nigdy nie udało mi się rozszyfrować, kto mi to przysłał.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. Andrzej D 28.05.2021
  2. Walter Chełstowski 28.05.2021
    • Walter Chełstowski 28.05.2021
  3. z.szczypinski@chello.pl 02.06.2021
  4. slawek 03.06.2021
  5. Adam Medyna 09.06.2021
    • slawek 09.06.2021