2015-12-18
Dzisiaj z Mariuszem Kubikiem złożyłem wizytę w, zwanej mickiewiczowską, Bibliotece Polskiej na Wyspie Św. Ludwika w Paryżu. Szło o to, by rzucić okiem na moje, złożone tam archiwum. Zupełnie nie pamiętałem, że chodzi o aż tyle tek. Niestety, gdy byłem korespondentem informacyjnym („szpionem”, jak mawiali PRL-owcy), zgodnie z ogólnie przyjętymi w takich, jednak dość specyficznych i niebezpiecznych zawodach, rzadko tylko coś notowałem w mych dziennikach. Nie mogłem pisać o mej pracy, o mych „informatorach” itd. Tak więc dzienniki z owego okresu były ograniczone do minimum. W czasie mych przeprowadzek jakoś te „stare” dzienniki zaginęły…Złożone w owej Bibliotece me archiwum jest mimo to bardzo obszerne. Zawiera m.in. ciekawe korespondencje: listy Józefa Czapskiego i innych, kondolencje Generałowej de Gaulle po śmierci mego ojca, nieco moich „poufnych” notatek pisanych już głównie po 1990 roku.
Rzecz oczywista, bardziej godne uwagi jest, też tam złożone, archiwum mego ojca, archiwum jego „Ambasady Wolnej Polski” a w nim np. wysyłane dwa razy na tydzień do władz polskich w Londynie jego tajne raporty. Wielką historyczną wagę tych raportów znał Jerzy Giedroyc (o treści raportów swego czasu informował Giedroycia Andrzej Dobosz, które je swego czasu przeglądał i o nich np. w „Kulturze”, pisał ciekawy artykuł o sprawozdaniu z rozmowy mego ojca z Miłoszem itd.). Owe raporty zna też jakże wybitny polski historyk, profesor Rafał Habielski. Mowa jest o ich wydaniu w „Editions Spotkania” Piotra Jeglińskiego; co do mnie, to uważam, że „świętym obowiązkiem” polskiego MSZ-tu jest się przyczynić do wydania tych raportów dyplomatycznych i o takiej wadze historycznej (swego czasu pewien młody polski doktorant historii poufnie mnie informował, że mój ojciec w oczach niektórych naszych historyków PRL-owskiego chodu, niestety ludzi bardzo wpływowych był „czarną reakcją”, której nie wypada reklamować…). Uznałem tę informację za bzdurną, lecz pewien inny nasz historyk powiedział mi, że do pewnego stopnia do bardzo niedawna była ona dość prawdziwa, lecz dodał: „Teraz zawiał wiatr dla Kajetana Morawskiego i dla jemu podobnych przychylniejszy, a to m.in. dzięki historykom z UKSW”.
