Dzienniki Morawskiego (23)112 min czytania

()

2015-11-23

Dopiero co miniony weekend był tu chłodny i deszczowy! Do tego szalał dziwnie mocny wiatr! Mało co wychodziłem w domu: tyle, iż poszedłem do polskiego kościoła przy rue Claude Lorrain. Ale mimo fatalnej pogody czas spędziłem miło! Kilka dni temu Jean Skarbek, były prezes Towarzystwa Opieki nad Polskimi Zabytkami i Grobami Historycznymi we Francji oraz Komitetu Lokalnego zwanej mickiewiczowską Biblioteki Polskiej w Paryżu – podarował mi swą nową, nieznaną mi dotąd książkę pt.: „Józef Maciej comte Skarbek (1810-1868) insurge polonais refugie en France”.

Owe dzieje polskiego powstańca, pradziada Jean’a Skarbka są bardzo godnym uwagi świadectwem losów pierwszej, zwanej „polistopadową”, wielkiej emigracji polskiej we Francji. Rzecz godna zastanowienia, tekst ten uwydatnia ogromne, jakże niestety po dziś dzień typowe, chyba wręcz histeryczne, czy – jak mawia pewien lekarz – „psychiatryczne” skłócenie rodaków o politykę (wówczas chciano się nawet pojedynkować!)! Wyraziście przedstawia owa książka bardzo godne uwagi losy Józefa Macieja Skarbka (na emigracji zwolennika postaw Joachima Lelewela), który w 1848 roku przedostał się do Galicji, by tam walczyć o wolność Polski, ujęty i deportowany przez Austriaków, via Algier powrócił do Francji, ożenił się z Francuską, założył rodzinę (od której pochodzą obecni francuscy Skarbkowie), w ostatnich latach swego życia, ponieważ dawana mu przez Francje zapomoga była dla utrzymania dużej rodziny za mała – pracował w kolejnictwie.

Dzieje Józefa Macieja Skarbka są wielce godne uwagi. Ale mnie zafrapowało też tło historyczne tej relacji, fakt, iż Francja otaczała owych polskich żołnierzy, owych „emigrantów politycznych”; staranną opieką wypłacała im rodzaj żołdu czy – powiedziałbym – comiesięczną, niewielką lecz pozwalającą wyżyć zapomogę. Interesuje mnie to tym bardziej, iż po drugiej wielkiej wojnie Anglicy zostawili np. polskich generałów „na lodzie”: Stanisław Maczek, był, by przeżyć w Wielkiej Brytanii barmanem, Tadeusz Bór-Komorowski tapicerem, a Władysław Bortnowski pielęgniarzem, w szpitalu dla psychicznie chorych – kilku innych „kręciło lody w ich wytwórni”…

Co do Francji, to jej stosunek także do naszej emigracji po roku 1945, oraz później do „Solidarności” przepływał pod znakiem serdecznej przyjaźni obu naszych narodów, wydatnej dla naszych uchodźców pomocy!!

Teraz z kolei powrócę do aktualnych wydarzeń. Odnotuję, że, jak doniósł wczorajszy wielkonakładowy „Le Journal du Dimanche”, premier Manuel Valls jest zdania, że nie można całkowicie wykluczyć użycia przez terrorystów broni chemicznych. Jak wiadomo, ostatnio w paryskim szpitalu Necker miała miejsce dziwna kradzież – nieznani sprawcy ukradli kilkanaście szczelnych kombinezonów ochronnych przeciw czynnikom biologicznym (bakterie) i chemicznym…

Skądinąd szereg tutejszych pism donosi, że zwiększono ochronę siłowni jądrowych, nad którymi niedawno temu latały tajemnicze drony. Zacieśniono też kontrolę personelu tych siłowni. Np z pewnej dużej takiej elektrowni odwołano inżyniera, rdzennego Francuza, który już pięć lat temu „przeszedł na Islam” i jest sekretarzem asocjacji, która zawiaduje okolicznym meczetem. A Belgowie podobno odkryli rok temu, iż w ich kraju pewien młody inżynier, poprzednio przez lat kilka pracownik jednej z ich siłowni nuklearnych – udał się do Syrii, by jako ochotnik walczyć w szeregach „armii” Daech-u. Dodam, że – jak donosi Radio France Internationale – Bruksela jest nadal „sparaliżowana” przez ostry „alarm antyterrorystyczny”! Belgijska policja dokonała już kilkunastu aresztowań. Tyle wiem, w ten poniedziałek, dość wczesnym rankiem!

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.