2015-12-15
Niewątpliwie Komisja Europejska idzie w dobrym kierunku, decydując się nareszcie na zastąpienie bezsilnego Frontex-u (European Agency for the Management of Operational Cooperation at the Extrernal Borders of the Member States of the European Union) przez nową Agencję Ochrony Granic i Wybrzeża, przez agencję o dużych uprawnieniach i dysponującą jakąś „Europejską Strażą Graniczną” – chodzi o ochronę granic zewnętrznych „obszaru Schengen”, o obronę krajów Unii przed ową tak wielką falą „uchodźców i imigrantów” usiłujących wedrzeć się do Europy oraz także o wprowadzenie rzeczywistej kontroli, chroniącej przed przenikaniem terrorystów spod znaku Daech-u ( jasne, że Daech stara się możliwie jak najwięcej swych „bojowników” do tych lub innych krajów Unii „przemycić”)… Jak na razie mowa jest o liczącej 1500 strażników straży granicznej. Rzecz jasna – jest to o wiele za mało! W moim pojęciu winna powstać Europejska Straż Graniczna licząca 20 tysięcy ochotników bezpośrednio zwerbowanych przez wyznaczone przez Komisję Europejska dowództwo! Pomysł kontyngentów strażników dostarczanych przez poszczególne państwa wydaje mi z wielu oczywistych przyczyn błędny… Jak słyszę, plan zintegrowanej unijnej straży chroniącej „zewnętrrzne granice” ze zgoła innych, specyficznych przyczyn interesuje „kraje bałtyckie” w tym w pierwszym rzędzie Estonię. Jedno pewne – taka forma unijnej ochrony granic może wzmacniać poczucie bezpieczeństwa w tych czy innych krajach.Ale przyznaję, jak na razie za mało wiem o całym tym projekcie Komisji Europejskiej. Jedno chyba oczywiste! W bardzo”długofalowym” interesie pewnych krajów Unii leży taka zintegrowana, stanowiąca bez wątpienia gwarancję BEZPIECZEŃSTWA straż… Kto wie, co może w przyszłości się stać…
