2015-11-29
Uniwersytet w Opolu – uczelnia tak wierna piastowskim, sięgającym czasów księcia Jerzego II Wspaniałego polsko-śląskim tradycjom, publikuje utrzymane na wysokim poziomie naukowym czasopismo. Mój przyjaciel i korespodent profesor dr hab. Aleksander Woźny przysłał jeden z niedawnych numerów tej publikacji. Rzecz w tym, iż ów numer przynosi wielce godny uwagi artykuł dr. Adama Wiercińskiego, starszego wykładowcy na Uniwersytecie w Opolu. Chodzi o tekst Pt.: „Jagielloniada”, zawierający m.in. dotyczące Józefa Piłsudskiego zdanie mego ojca, Kajetana Dzierżykraj-Morawskiego. Oto owo zdanie: „genialny szlachcic kresowy o intuicji męża stanu i temperamencie rewolucjonisty, wielkopański i… rubaszny, równie bliski trywialności jak i legendy…” Radość sprawiło mi odczytać tę wypowiedź ojca, której nie pamiętałem.A teraz co innego. Niektórzy moi paryscy przyjaciele są pod wrażeniem faktu, iż 13 listopada br. w krwawą noc paryską błyskawicznie zmobilizował się tutejszy Zakon Maltański!! By nieść pomoc ofiarom muzułmańskich dżihadystów szybko pojawiło się czterdziestu „maltańskich” ratowników, pięć karetek natychmiastowej pomocy i trzy lżejsze pojazdy… Tak więc, jak niegdyś przez wiekami, nasz zakon potrafił zmobilizować się w błyskawicznej akcji opieki nad rannymi…
Jeden z mych rozmówców jest zdania, że teraz, w obliczu krwawych ataków fanatycznych islamskich terrorystów, w obliczu tej – zapewne długiej – wojny z nimi, nasz Zakon o wielowiekowym w tych dziedzinach doświadczeniu jest naturalnym biegiem rzeczy powołany do spełnienia wielkich zadań. Oczywiście winien on zostać wyposażony w środki na działanie. To zagadnienie winna zapewne zrozumieć Unia Europejska i oczywiście dysponujący wielkimi pieniędzmi donatorzy (jeden z rozmówców, bolejąc nad tym, że sam nie jest w stanie poważniej wesprzeć Zakonu, zastanawia się, czy jak do dość niedawna robili to Papieże – Wielki Mistrz Zakonu nie mógłby przyznawać jakichś tytułów bardzo bogatym i bardzo hojnym donatorom??? Dodam, iż mnie takie postawienie problemu wielce zaskoczyło!).
2015-11-27
Wielki paryski tygodnik „Valeurs Actuelles” w swym najnowszym numerze już na stronie tytułowej głosi, że 1500 „ludzi-bomb” (to jest – wyjaśniam – kandydatów na stanie się kamikadze) „jest wśród nas” i że najgorsze dopiero nas czeka. A w swych stronach wewnętrznych pismo ujawnia, że poważni rzeczoznawcy spodziewają się nowych zamachów już w grudniu!Na podstawie własnych ocen i informacji (wszak byłem ponoć niezłym „korespondentem informacyjnym RWE) dodam, że należy się liczyć z zupełnie nowymi metodami terrorystów. Mogą oni użyć wysoce morderczych bomb zegarowych, umieszczonych w stacjonujących samochodach (metoda nieraz stosowana przez nich w Iraku). Jak słychać z kół zawodowo „walczących o informacje” (Nachrichten Dienst ist ein Herren Dienst), Daech ma teraz w swoich szeregach pewną liczbę specjalistów, zdolnych produkować np. gazy bojowe, czy też fachowo i zręcznie sterować dronami wyposażonymi we współczesne, wysoce mocne środki wybuchowe (nad francuskimi siłowniami jądrowymi jakiś czas temu nocami krążyły niezidentyfikowane drony!).
Jednym słowem de facto zaczyna się już trzecia wojna światowa. Trudna i długa wojna z konspiracją owych fanatyków. Obdarzeni wyższym od innych ilorazem inteligencji (tacy jednak czasem bywają) zachodni mężowie stanu – to i tego konsekwencje, konieczność zastosowania daleko idącej ostrożności i dobrze przemyślanych metod stawiania czoła temu nowemu zagrożeniu o wielkim wymiarze już dostrzegają!
Kończąc, odnotuję na długiej liście zamachów w 13 listopada jedno polskie nazwisko. Otóż w sali koncertowej Bataclan śmierć poniósł 22-letni inżynier Mathias (Maciej) Dymarski, pochodzący z Ancy-sur-Moselle.
