Dzienniki Morawskiego (23)112 min czytania

()

2015-12-08

Czytelnik „po przyjacielsku” zwraca mi uwagę: przytaczasz pochlebne opinie o tobie, a nie wyjaśniasz, co się dzieje we Francji, jakim cudem Marina Le Pen ma tak ogromne wpływy? Odpowiem z miejsca:  Marina zręcznie gra i dość przekonująco gada. Umie robić „dobre wrażenie”. Co ważne,  jest względnie młoda i nowoczesna, jak ognia unika „staro-prawicowego sekciarstwa”, jakie cechowało jej ojca, wyraźnie po uszy pogrążonego w przeszłości, otoczonego przez ludzi, od  późnej sześćdziesiątki wzwyż. Ale co najważniejsze, Marina  głosi potrzebę całkowitej zmiany polityki, także i ekonomicznej. Chce  ponoć drogą inwestycji i tzw. dodruku pieniądza – skończyć z bezrobociem i Francję zmodernizować. Chce wyjść ze strefy euro, wrócić do franka, aby móc prowadzić nową samodzielną politykę finansową… Chce wzmocnić we wszystkich dziedzinach autorytet państwa: ująć życie gospodarcze w ryzy, także dać nowe uprawnienia policji, aby umożliwić jej rzeczywiste ukrócenie przestępczości, np. wzięcie się plagę tak licznych (np. w Paryżu) cudzoziemskich, niekaralnych (bo nieletnich) złodziei (na przestrzeni ostatnich lat tacy świetnie wyszkoleni  kieszonkowcy skradli  mi – raz  w autobusie a raz w metrze – portmonetki) no i – co wiele ważniejsze – zlecić władzom policyjnym usunięcie z Francji tłumu nielegalnych imigrantów, oraz energicznego „zrobienia porządku” w miasteczkach, np. podparyskich, w których bezczelnie panoszą się agresywne bandy młodych Arabów. Często można spotkać się także z opinią, iż Front Narodowy lepiej od innych poradzi sobie z terroryzmem.

Ale, co najważniejsze, pani Marina głosi, że Front Narodowy stanowi jedyną prawdziwą alternatywę, iż tylko on potrafi wyciągnąć Francję z obecnej „podbramkowej sytuacji”. Trzeba wiedzieć, że ten – jednak de facto tak bogaty – kraj ściera się z problem  dużego bezrobocia (powyżej 10%), że, jak ostatnio donoszą rzeczoznawcy, około 45 tysięcy bezrobotnych (?)  rokrocznie odbiera sobie życie. Że powyżej dwóch milionów osób żyje tu w niesamowitej nędzy, że trzy i pół miliona ma fatalne warunki mieszkaniowe, że sporo osób, by wyżyć i swe dzieci wyżywić, korzysta z darmowego rozdziału żywności. Do tego klasę średnią zubożają godzące w  nią, stale wzrastające podatki. Kolejne rządy od lat zapowiadają poprawę sytuacji – nikt im już nie wierzy. Narasta poczucie, że pilnie potrzebna jest całkowicie nowa polityka ekonomiczna i „państwo silnej ręki”, zdolne np. wszystkim zapewnić pracę; wyzwolenie się z ponoć nadmiernego liberalizmu gospodarczego, z tezy, iż „rynek sam z czasem wszystko załatwi”!! Gwoli rzetelności z naciskiem podkreślę, iż zdaniem poważnych ekspertów, ten program ekonomiczny „nie trzyma się kupy, jest nie na nasze czasy, dziwnie pachnie pewnymi totalitarnymi metodami z lat trzydziestych XX wieku”.

Tyle od ręki na dziś. Do problemu rzecz jasna wrócę, czekam na pewne zakulisowe informacje…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.