Dzienniki Morawskiego (23)112 min czytania

()

2015-12-06

Czytelnik nadesłał mi „dość trudne” pytanie: Czytuję Pana dzienniki od kilku lat. Jak to się dzieje, że Pan wie nieraz więcej od innych? Nie od dziś pisze Pan, że terroryzm to współczesna forma wojny. Że w Europie źle się dzieje, narasta niezadowolenie, do głosu dochodzą skrajne ruchy. Że Europa musi zmienić swą politykę gospodarczą, dokonać wielkich inwestycji, zmodernizować się, równocześnie nakręcając koniunkturę. Dalej, iż „arabska wiosna”, którą wielu się zachwycało, spowodowała bałagan i wzmocniła islamo-fanatyków „z nożem w zębach”. Samo narzuca się także pytanie, skąd ma Pan tyle informacji? Jak to się dzieje, że wyjaśnia Pan wiarygodnie pewne polskie fakty historyczne, dzięki Panu wreszcie zrozumiałem, co stało we wrześniu 1939, że Rydz i Beck nie przewidzieli, że nasza armia błyskawicznie poniesie klęskę. Me zarzuty – za mało pisze Pan o polskich sprawach,o polskiej głupocie i jest Pan dziwnie wyrozumiały wobec PRL-owców, choć jest Pan – jak sam stwierdza – „weteranem zimnej wojny”. Zdziwienie budzi też fakt wyeksponowany w ciekawym lecz kontrowersyjnym filmie (pokazano go także w Londynie i we Wrocławiu) Jana Ledóchowskiego o obszarnikach i zdrajcach. To, że Pan tak się tam afiszuje ze swą przyjaźnią z Kazimierzem Morawskim, człowiekiem – jak sam mówi w filmie – Gierka i Jaruzelskiego!

Oto moja odpowiedź: zacznę od stwierdzenia, że ów czytelnik mocno przesadza, gdy chodzi o moją rzekomą wszechwiedzę. Następnie skorzystam z okazji, by pewne rzeczy wyjaśnić. Najprzód stwierdzę, jak wiele nauczył mnie Jan Nowak. Wbił on mi do głowy, iż dziennikarz musi umieć ukrywać swe źródła. Jego informatorzy muszą być pewni, że ich „nigdy nie wsypie” (dzięki trzymaniu się tej zasady mam jeszcze kilku wiele wiedzących przyjaciół). Nie wiem, co czytelnik ma na myśli pisząc o polskiej głupocie. Jedno pewne – zgodnie z poleceniem Jana Nowaka nie mieszam się do polskich – przyznam niekiedy „potępieńczych” – sporów. W RWE miałem polecone skoncentrować się na walce z „komuną”, nie ingerować, jedynie odnotowywać spory w opozycji demokratycznej. Co do mej obecnej wyrozumiałości w stosunku do byłych PRL-owców wynika ona z dwóch rzeczy: po pierwsze, jakby to ostrożnie powiedzieć: stare porachunki mogą tylko służyć obcym służbom. Po drugie uważam i zawsze uważałem, że trzeba „nawracać” a nie bez reszty potępiać, że wielu mogło na serio uważać, iż służąc PRL-owi służą Polsce… Nie mam pretensji do tych, co niegdyś mnie i niestety mej żonie grozili, kolportowali o mnie oszczerstwa, np. określali mnie mianem szpiona i pedała… Uważam, że „zimna wojna” była prawdziwą wojną, a wiadomo, co tego typu wojna musi oznaczać! Określanie mnie „szpionem” nie martwiło mnie. Jasne, że nie byłem „dwójkarzem” lecz dziennikarzem, ale w oczach funkcjonariuszy PRL dziennikarz informacyjny RWE to był szpieg. Dodam, że ze względu na moją siostrę Magdę bylem pełen uznania dla wywiadu AK. Wysoko też ceniłem pułkownika Gano – ostatniego szefa naszego 2. oddziału… Co do Kazimierza („Adzia”) Morawskiego, to choć w czasach PRL mieliśmy poglądy CAŁKOWICIE różne, to był on bardzo mi drogim bratem stryjecznym. Za PRL przez 25 lat go nie widywałem. W KC zabroniono mu, gdy bywał na Zachodzie, się ze mną spotykać, mówiąc: ten szpieg jest za cwany. Rzecz w tym, że SB dostrzegło, że sporo wiedziałem np. o walkach frakcyjnych w partii (miałem ściśle tajnych, nieraz nieoczekiwanych informatorów w elitach PRL, ludzi, którym zależało w związku z rozgrywkami na szczytach władzy pewne sprawy ujawniać..). Jacyś PRL-owcy myśleli też, że mnie skompromitują, nazywając mnie pederastą. Była to głupota. Czasy „polowania na czarownice” wówczas już w USA minęły… Znałem pewną liczbę homoseksualistów, nieraz mych bardzo bliskich przyjaciół i ludzi na niezwykle wysokim poziomie intelektualnym oraz „osobowościowym”. Jednemu z nich wiele zawdzięczam. Ale nomina sunt odiosa . Co do mnie – powiem jedno. Zawsze byłem „na 102” wierny mej żonie! Nie widzę powodu by to ukrywać. Obecne czasy wymagają wielkiej otwartości – taka jest obecna moda… Rzecz jasna dżentelmen unika, dotyczących innych, niedyskrecji…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.