2015-11-12
W czasie oficjalnych paryskich obchodów święta narodowego, 11 listopada doszło do wydarzenia dobrze świadczącego o kulturze politycznej, jak czasem się mówi, o „dogłębnie demokratycznej” kulturze Francji! Otóż w ten, tak nacechowany patriotyzmem dzień, prezydent Hollande publicznie, na oczach widzów i przedstawicieli prasy, wymienił mocny uścisk dłoni ze swym przeciwnikiem politycznym, byłym prezydentem Nicolasem Sarkozy’m! Hollande następnie wyraził swe z tego faktu zadowolenie. Stwierdził, że takie patriotyczne ceremonie jednoczą Francuzów ponad ich podziałami. Powiedział: jesteśmy tu wszyscy razem, by czcić wartości Republiki, która należy do nas wszystkich.
Z kolei przedstawiciele paryskiej Polonii czcili 11 listopada w salonach ambasady RP. Chór Piast odśpiewał Hymn Narodu („twoją rodzinną pieśń” – jak mawiał mój konfrater z Zakonu Maltańskiego, słynny genealog Szymon Konarski, żartobliwie zwany „papieżem” – rzecz w tym, że pochodzę od Dąbrowskiego, i od owej Basi „mówił ojciec do swej Basi… oto nasi biją w tarabany”) oraz także ów chór odśpiewał „Pierwszą Brygadę”…
Ambasador Andrzej Byrt – ten, tak wartościowy i popularny Wielkopolanin, w swym przemówieniu złożył hołd pamięci tych, którzy przyczynili się swą patriotyczną działalnością do tego, żeśmy 11 listopada 1918 roku odzyskali niepodległość! Ambasador ku mej radości uwydatnił zasługi dwóch, tak czołowych, lecz z sobą poróżnionych rodaków, zasługi Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego!!
Ambasador mocno podkreślił, to iż Francja w listopadzie 1918 roku, jako pierwsza z mocarstw w pełni uznała KNP (Komitet Narodowy Polski), powołany do życia 15 sierpnia 1917 w Lozannie przez Romana Dmowskiego…
W czasie ceremonii w ambasadzie przedstawiciel wojska polskiego odznaczył dwóch francuskich oficerów oraz dwie bohaterskie damy z AK – jedną z nich była, od lat mi znana, pani Teresa Stolarska.
Tegoż dnia poznałem tam miłą żonę Ambasadora Byrta, krewną mych, tak bliskich przyjaciół Libickich…
W czasie zakańczającego ceremonię przyjęcia rozmawiałem z Ks. Infułatem Stanisławem Jeżem, z dr Anną Łucką, z Krzysztofem Jussac’iem, z Barbarą Miechówką (prezes i sekretarz generalny Wspólnoty Francusko-Polskiej), z Jurkiem Szumańskim z AK, z mą córką Natalią i mym zięciem Raymondem Bocti, z redaktor Agnieszką Zaleską, z prezesem APAJTE – Magdaleną Pignard-Bykowską, z radcą – ministrem Mikołajem Kwiatkowskim i z jego żoną, siostrą mego przyjaciela prezesa Marka Szypulskiego, no i naturalnie z Virydianną z Raczyńskich Reyową, córką śp. prezydenta RP Edwarda Raczyńskiego… No i także z szeregiem innych godnych uwagi osób. Do ambasady przywiózł mnie samochodem i w czasie przyjęcia otaczał opieką, następnie odwiózł do domu prezes CCEE (Centre Culturel d’Europe de l’Est) Roman Czajka.
