2015-11-25
Czytelnik pyta: „Czy ty jesteś oportunistą? Po czyjej stronie teraz jesteś”? Zapożyczę odpowiedzi od mego Ojca, który stwierdzał: jestem po stronie Polski, i nie mam zamiaru mącić w narodowej kadzi! Tak, ojciec mój uważał, że jasne iż jak mówił polskie kłótnie, w których jedni i drudzy szermują czasem niesamowicie przesadnymi oskarżeniami – są wysoce dla sprawy polskiej szkodliwe! Mawiał, że naszym zadaniem, zadaniem tych, co próbują patrzeć „wyżej i dalej”, jest rodaków mitygować – wykazywać, że nadmiernie ostre kłótnie i brak wzajemnej wyrozumiałości godzą w interes naszego państwa, je osłabiają. Cieszę się więc, że dostrzegam zwolenników umiaru i rozsądku w różnych polskich orientacjach…Jan Nowak, mój Dyrektor, opiekun i przyjaciel przed laty, gdy pewną liczbę Polaków oburzał fakt, ze prezydentem został były peerelowski minister Aleksander Kwaśniewski, mawiał: „cóż, jasne, że trzeba uszanować demokratycznie wyrażoną wolę Polaków”…
Niestety brutalne wypowiedzi pewnych ludzi „po obu stronach barykady”, przesadne oskarżenia, czepianie się o co tylko się da, prowadzą ku atmosferze wielce szkodliwej, mającej, jak pisze (zapewne mocno przesadnie) inny z mych znajomych „zapach wojny domowej”. Jedno pewne. Jak mawiał ponoć Piłsudski: w chwilach kryzysu strzeżcie się agentów! Tym czy innym może być na rękę pogrążać Polskę w otchłaniach siejących zamęt sporów.
Jeszcze inny z mych znajomych, urodzony we Francji (rodzice Polacy), 45-latek uważa, iż w naszym kraju najwięcej ludzi zrównoważonych i myślących na modłę zachodnią jest w generacjach poniżej 35. roku życia.
A teraz z innej beczki. Dziś papież Franciszek rozpoczyna pięciodniową podróż po Afryce. Ma odwiedzić Kenię, Ugandę i Unię Środkowoafrykańską. „Będzie tam głosił ideę pokoju, pojednania i dialogu między chrześcijaństwem a islamem”. Szlachetny i pełen poświęcenia obecny papież, mimo, że np. Francja go ostrzegła, wskazała na niesamowite niebezpieczeństwa, jakie mu zagrażają np w Unii Środkowoafrykańskiej – nie pozwolił odwołać tej wizyty. Ta odważna decyzja ponoć wywołała ogromny niepokój w Watykanie! Ponoć bywają osoby uważające, iż nie można wykluczać najgorszego, będące zdania, że trzeba się na nie przygotować.
Kończąc odnotuję, iż dzisiejszy środowy numer „Le Figaro” przynosi wielki, pierwszostronicowy tytuł: „Turcja sabotuje koalicję przeciw Daech-owi”; podtytuł precyzuje, że Turcy zestrzelili w okolicach granicy syryjskiej rosyjski samolot bojowy. Jak już wspominałem w mym dzienniku, Turcja najwyraźniej prowadzi „podwójną grę”, przepuszcza ochotników chcących walczyć w szeregach wojsk tak zwanego Kalifatu Iraku i Lewantu, ułatwia temu Kalifatowi handel ropą naftową. Prezydent Turcji Erdogan najwyraźniej czuje się spadkobiercą sułtanów, marzy o przywróceniu islamowi dawnej świetności, no i np. dowodzi, że to nie Krzysztof Kolumb, lecz muzułmańscy żeglarze już w XII wieku odkryli Amerykę. W otoczeniu Erdogana ponoć są sympatycy „braci muzułmańskich”…
