2015-11-13
Doktor nauk humanistycznych Anna Łucka 11 listopada, w czasie obchodów święta narodowego w ambasadzie RP, poruszyła w rozmowie ze mną ważki temat! Otóż ta wdowa po Stanisławie Łuckim, działaczu Stronnictwa Narodowego, bohaterze ruchu oporu, jednym ze współkierowników tak zasłużonej w walce z hitlerowcami sieci wywiadowczej F2, działającej we Francji, komandorze francuskiego orderu zasługi, odznaczonego komandorią z gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski – niewątpliwie (jeśli dobrze zrozumiałem jej słowa) uwydatnia teraz fakt, że polscy historycy jednak za mało się – jak dotąd – interesowali F2, oraz powojenną walką o wolność i demokrację dla Polski ludzi takich jak Jej śp. Mąż.
Gdy chodzi o mnie, to odnoszę wrażenie, iż rzeczywiście ze szkodą dla obiektywnego obrazu naszej niedawnej przeszłości – za mało zwracano uwagi na bój emigrantów, słusznie, lub nie do końca słusznie określanych jako „prawica”. Tak więc np. w Bibliotece Polskiej w Paryżu, zwanej niekiedy mickiewiczowską, od lat czeka na opracowanie archiwum „ambasady Wolnej Polski” (zwanej niekiedy „ambasadą polską bis”). W owym archiwum znajdują się m.in. (jak stale podkreślam) pisane przez (?) ćwierć wieku tajne raporty, jakie mój ojciec skierowywał do władz RP na uchodźstwie w Londynie (do rządu RP a później do Egzekutywy Zjednoczenia Narodowego). Owe raporty dają pasjonujący obraz emigracyjnej walki i emigracyjnego życia!! O ile pamięć mnie nie myli, wagę tych tajnych raportów podkreślał jakże inteligentny Andrzej Dobosz. Wspomnę też, że niegdyś za czasów Krzysztofa Skubiszewskiego MSZ wykazywał zainteresowanie dyplomacją emigracyjną i nami, jej „niedobitkami”. Nawet coś przebąkiwano o uznaniu owych „niedobitków” attache honorowymi naszych ambasad…
Jedno pewne! Skupiona w sposób naturalny wokół Edwarda Raczyńskiego – szefa naszej służby zagranicznej w rządzie generała Sikorskiego w Londynie nasza emigracyjna odegrała znaczną i b. dla sprawy pożyteczną rolę przez swe kontakty z USA, z Watykanem, z de Gaulle’em, z generałem Franco itd…
Virydianna z Raczyńskich Reyowa ostatnio przekazała mi dobrą wiadomość: nakręcono już film dokumentalny o jej ojcu i są nadzieje, iż powstaną filmy o Kazimierzu Papee, o Józefie Potockim, o mym ojcu, o Zygmuncie Zawadowskim.
Kończąc wspomnę, że już mogę ujawniać niektóre tajne aspekty mej pracy korespondenta informacyjnego RWE… Rzecz w tym, iż mój Dyrektor Jan Nowak polecił mi odczekać 25 lat od roku 1989. Zastrzegł jednak, że nigdy nie powinienem ujawniać aspektów finansowych tej pracy. Wszak gwarantowaliśmy „słowem honoru” tym czy innym naszym „dostawcom rewelacji” – wieczystą tajemnicę. Co do mych tajnych raportów – jak mnie informował mój w tej branży szef, Kazimierz Zamorski, to amerykańska dyrekcja kazała je w pewnym momencie spalić jako spy material . Jak już kilkakrotnie pisałem, Mariusz Kubik część, małą część mych tajnych raportów, odnalazł w archiwum paryskiej „Kultury”. Planuje on teraz pisać pracę doktorską na UW o różnych aspektach mej i siłą rzeczy mego ojca (z którym przez lata mieszkałem i ściśle współpracowałem) działalności.
