Dzienniki Morawskiego (22)159 min czytania

()

2015-10-17

Czytelnik pyta mnie: Co Pan – spec od zakulisowych informacji sądzi o rosyjskiej interwencji w Syrii? Odpowiedź moja prosta! Chyba jasne, że interwencja rosyjska zapobiegła opanowaniu przez dżihadystów Damaszku! A taki nowy sukces niesamowicie zwiększył by prestiż terrorystycznego Kalifatu – i tym samym jego oddziaływanie na szerokie masy muzułmańskie w świecie, w tym w Rosji i na jej obrzeżach! Jest rzeczą oczywistą, że Rosja dobrze zdaje sobie sprawę, czym wszystko to pachnie, dobrze wie, że Kalifat doszkala w Syrii wielu wywodzących się np. z „emiratu Kaukazu” bojowników, że dostrzega ona potencjalny ogrom terrorystycznego zagrożenia. Tak, jest chyba rzeczą oczywistą, iż Putin dobrze poinformowany przez swe służby, widzi moc szybko narastającej w wielu kręgach Islamu chęci odwetu, chęci upokorzenia „świata  chrześcijańskiego”, no i widzi też to, że fanatycy islamu w tej walce wielkie nadzieje wiążą z terroryzmem…

Skądinąd Rosja niewątpliwie musi wyczuwać narastanie tam nacjonalizmu i podwójną grę Turcji, dalej fakt, że podminowanymi przez fanatyków są reżimy Arabii Saudyjskiej i kilku innych państw (a to także w związku ze spadkiem ceny ropy naftowej).

Aby wygrać ową groźną wojnę z islamskim terroryzmem, Rosja winna oczywiście dogadać się z Unią Europejską i z USA! Ale, aby do tego doszło, winna ona spowodować skierowanie prezydenta Assada na (luksusową) emeryturę, skłonić go przestał zajmować się polityką, by zajął się ponownie okulistyką i przekazał władzę innym, mniej skompromitowanym w oczach zachodniej opinii publicznej alawitom oraz – także!! przedstawicielom środowisk chrześcijańskich Syrii.

Jedno oczywiste! U podstaw destabilizacji (idącej na rękę dżihadystom) leżą błędy, czy też pewna naiwność Zachodu. Numer z 15 października 2015 r. poważnego paryskiego tygodnia „Les Valeurs Actuelles” przyniósł artykuł Fryderyka Pons pod wymownym tytułem „Fiasko Obamy na (bliskim) Wschodzie”. Z tekstu m.in. wynika, że cały plan Obamy „uzdrowienia” sytuacji w Syrii przez 15 tysięcy wyszkolonych przez USA (co drogo kosztowało) „demokratycznych rebeliantów” nawalił z kretesem. No i część tych dobrze uzbrojonych „powstańców” przeszła, wraz ze swym amerykańskim sprzętem, na stronę dżihadystów… Rzecz jasna, nie można za wszystko winić Obamę. Wszak swego czasu ową niepotrzebną a fatalną w skutkach, leżącą  u podstaw obecnego stanu rzeczy wojnę w Iraku z Saddam Husajnem – rozpętał George Bush!

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.