2015-10-13
„Le Figaro” w ten wtorek na pierwszej stronie donosi, iż w wyniku ataku sił lotniczych Francji na syryjski obóz szkolenia dżihadystów prawdopodobnie śmierć poniosło sześciu obywateli francuskich, ochotników na służbie samozwańczego Kalifatu Iraku i Lewantu…
Jak wiadomo, głównie via Turcja do Syrii napływają z Europy setki a może tysiące młodych zwerbowanych przez internetową propagandę krwawych ultrasów islamu… Część z nich, odpowiednio wyselekcjonowana, przechodzi przeszkolenie nie tylko ogólnie militarne, lecz jak się zdaje, także terrorystyczne. Samo narzuca się pytanie – Daech obecnie chyba jednak dość poważnie zagrożony w pierwszym rzędzie przez posunięcia Rosji i Iraku wydatnie wspierających siły zbrojne Asada – nie użyje teraz, w stopniu o wiele większym niż dotychczas, broni terroryzmu… Jak na razie nie miała jeszcze miejsca powtórka zamachu z 11 września 2001. Być może taktycy Daech-u celowo nie zastosowali takiego „zagrania”, by nie doprowadzić do „zrywu oburzenia” w krajach Zachodu, zrywu mogącego spowodować zakrojone na większą niż na razie skalę „zachodnie” operacje militarne w Syrii i w Iraku??
Teraz przyparty do muru Daech może jednak chwycić się za broń terroryzmu szczególnie groźnego… Jasne – choć, jak mawia jeden z mych przyjaciół, „wielu mężów stanu boi się to skonstatować i podjąć poważne środki ostrożności” – że terroryzm, to piekielnie niebezpieczna, zaskakująca i nowa forma wojny, to potencjalnie kolosalne (np. nuklearne) zagrożenie… Dziś terroryzm szczególnie zagraża sferom kierowniczym Iranu i Rosji (np. Putinowi). Jak się zdaje, zwolennicy dżihadu są „na obrzeżach Rosji” liczni, skądinąd w Syrii w szeregach wojsk Kalifatu walczy ponoć dość znaczna liczba ochotników, np.z Kaukazu.
Gdy chodzi o obecną „grę” rosyjską w Syrii, to wielki znak zapytania stanowi to, czy Rosjanie, jakby to narzucała im sama logika sytuacji, zdecydują się zapewnić „luksusową emeryturę” Baszarowi el Asadowi i zastąpić go np. jakąś mniej „skompromitowaną” osobistością np. alawicką? Rzecz w tym, że mocarstwa Zachodu de facto nie mogą dogadać się z Asadem. Takiego posunięcia by nie zaakceptowały ich opinie publiczne, uważające tego okulistę (Asad z wykształcenia jest lekarzem, na studiach podyplomowych przebywał w Londynie, w Western Eye Hospital) za krwawego zbrodniarza. A Asad być może zechciałby znowu poświęcić się badaniom okulistycznym.
No i jeszcze jedna uwaga, trochę z innej beczki… Moim zdaniem, nie można do końca wykluczać, że takie czy inne „siły zewnętrzne”, czy pewne nadal „stalinowskie” państwo zechce bardzo poufnie wyposażyć Daech np. w broń nuklearną?…
