Dzienniki Morawskiego (22)159 min czytania

()

2015-11-05

Uderza mnie to, że jednak sporo  tutejszych obserwatorów podkreśla teraz sprawność prezydenta Rosji, Władimira Putina; fakt, że w pewnej mierze odbudował on potęgę Rosji, potęgę i „operatywność”, które, jak to się niekiedy określa, odbijają od jakby bezruchu i bezradności mocarstw Zachodu. Np w Syrii Rosja podjęła wysoce energiczne działania, podczas gdy Zachód już od dłuższego czasu nie umie „skończyć” z „Kalifatem skrajnych islamistów”, owym ośrodkiem jawnie stawiającym na terroryzm i rozwijającym intensywną akcję propagandową, która zapowiada „zwycięstwo fanatycznego islamu” i odbija się sporym echem wśród młodzieży muzułmańskiej diaspory krajów np. Europy… Do tego trzeba jasno zdać sobie sprawę, że napływ muzułmańskich uchodźców do krajów często porających się z bezrobociem, powodować może niebezpieczny wzrost owej diaspory, potęgować liczbę sfrustrowanego „lumpenproletariatu”… Do tego w Syrii USA dozbrajają tak zwanych „umiarkowanych” i rzekomo prozachodnich rebeliantów. Jednak, jak słychać, część dostarczanego im nowoczesnego uzbrojenia (np. rakiet przeciwpancernych) „jakimś cudem” trafia do rąk dżihadystów.

Jasne, że postępy i propaganda sukcesu dżihadu mają coraz to większe oddziaływanie na muzułmanów tak licznych w Rosji i na jej obrzeżach. To zapewne stanowi zasadniczy powód energicznych posunięć militarnych Putina. Co do Zachodu, to jeśli potężny zamach terrorystyczny uderzy w jedną z jego stolic, czego rzecz jasna nie można całkowicie wykluczać, to dopiero wtedy zapewne nastąpiłaby rzeczywista mobilizacja pod hasłem pokonania dżihadu i jego Kalifatu …

Ale pora bym zajął się tutejszymi ocenami Putina. Poważny miesięcznik „Politique Magazine” ostatnio na swej okładce przyniósł wielkie całostronicowe kolorowe zdjęcie obecnego prezydenta Rosji, opatrzone podpisem: „L’Empire contre-attaque”. A wewnątrz tego pisma jeden z podtytułów głosi, iż rzadkimi byli ci, którzy spodziewali, że Rosjanie ośmielą się „zainterweniować” w Syrii. A teraz stanowi to już fakt dokonany. Na Bliskim Wschodzie doszło do nowego rozdania kart i grę wygrywa Putin, który „dyktuje obecnie tempo gry dyplomatycznej”…

Na dalszych stronach „Politique Magazine” tytuł jednego z artykułów głosi: „Le Tsar Vladimir, restaurateur de l’Empire”… Pismo to wyraża przekonanie, iż siłą Putina jest zdolność do szybkiego reagowania i do „dawania natychmiastowej riposty”. Z kolei już od siebie zaznaczę, że owa nowa czy odrodzona potęga Rosji, no i do tego ta „sprawność operacyjna Putina” to problem nieco niepokojący, który trzeba nieustannie mieć na oku. Nie tracę jednak nadziei, że w końcu Rosja w pełni zrozumie, że w jej interesie leży dogadywać się w Unią Europejską, rozwijać z nią współpracę gospodarczą. Tak, chyba istotne, by zagospodarować Syberię, stanowiącą (i o tym nie trzeba zapominać) naturalny „Lebensraum” Chin, gdzie – jak słychać – modne jest hasło: „Azja dla Azjatów”.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.