Dzienniki Morawskiego (22)159 min czytania

()

2015-09-06

W mym dzienniku z 29 sierpnia donosiłem, iż z tak tu poczytnego tygodnika „Głos Katolicki” dowiedziałem się, iż 12 września na emeryturę przechodzi Rektor Polskiej Misji Katolickiej we Francji, ks. infułat Stanisław Jeż!! W tymże mym dzienniku podkreśliłem wielkie zasługi tego kapłana, obdarzonego wręcz nieprzeciętnymi zdolnościami, także i administracyjno – organizatorskimi! Wspomniałem o czasem tu powtarzanym powiedzonku, że ks Jeż „zastał Misję drewnianą, a zostawi murowaną…”.

Dziś odnotuję coś innego, Otóż, fakt tego przejścia na emeryturę napawa mnie wielką melancholią! Poczuciem smutku! Mocno czuję, że dobiega końca dobrze mi znany okres. W pełni uświadamiam sobie, że idą nowe czasy, i że ja już jestem „niedobitkiem przeszłości”, człowiekiem szybko odchodzącej epoki… Ale nie powinienem rozczulać się nad sobą, lecz jeszcze podkreślić, jak wiele zawdzięczam życzliwości księdza Jeża. Tak, potrafił on w trudnych dla mnie chwilach mego życia, okazać mi dużą życzliwość.

Nie od dziś czuję się dogłębnie związany z Polską Misją Katolicką we Francji, grającą tak pozytywną i kluczową rolę w życiu tutejszej Polonii! Co do ks. Jeża, to przed laty, gdy on tu przybył, zapoznał mnie z nim mój przyjaciel pallotyn, tak ceniony również w kręgu paryskiej „Kultury”, śp. ks Florian Kniotek!

W tym miejscu podkreślę też, że dla mej pracy w RWE duże znaczenie miały moje kontakty z pallotyńskim Centre du Dialogue, tym ośrodkiem, który odwiedzało tylu wybitnych przyjezdnych z kraju. Tak, przez długie lata utrzymywałem stały kontakt z owym ośrodkiem: z redaktor Danutą Szumską, z śp. księżmi: Zenonem Modzelewskim i Florianem Kniotkiem. Także rzecz jasna z ks. Marianem Falenczykiem no i z mym bliskim przyjacielem, ks. Henrykiem Hoserem, obecnie jednym z czołowych biskupów Polski.

Związki z duchowieństwem sięgały mego dzieciństwa. Moi rodzice byli w przyjaźni z ks. kardynałem Augustem Hlondem. Pamiętam, że matka moja kilkakrotnie zabrała mnie doń do jego rezydencji na Ostrowie Tumskim w Poznaniu. Poznałem tam też (mając lat 8?) ks. Kazimierza Kowalskiego, wówczas rektora Poznańskiego Seminarium Duchownego, a później biskupa diecezji chełmińskiej.

Rodzinę naszą, Dzierżykraj-Morawskich łączyły też bardzo nocne więzy z jezuitami, ale do tego tematu powrócę za jakiś czas…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.