2015-10-12
Wielkonakładowy dziennik „Le Journal du Dimanche” wczoraj, w pierwszostronicowym rzucającym się w oczy tytule stwierdził, iż co trzeci Francuz ma zamiar głosować na Marinę Le Pen (wynika to z sondażu poważnego i cenionego IFOP-u). Tak więc Marina zajęłaby pierwsze miejsce w pierwsze turze wyborów prezydenckich roku 2017. Jednak, jak dziś sprawy stoją, przegrałaby z kretesem w drugiej turze: dwie trzecie Francuzów dziś stwierdza, że nie ma zamiaru na nią głosować, jest jej przeciwne.
A dzisiejsze „Le Figaro” także w pierwszostronicowym tytule zaznacza, że socjaliści i centroprawica obawiają się znacznego sukcesu Frontu Narodowego w grudniowych wyborach regionalnych (ponoć FN ma szansę opanować dwa wielkie regiony?).
Postępy Frontu Narodowego wiążą się z potęgującym się tu poczuciem, że nie tylko rządzący tu obecnie socjaliści, lecz także inne „klasyczne” stronnictwa – nie umieją stawić czoła napływowi muzułmańskich „uchodźców” (de facto imigrantów) zwiększających bezrobocie, obciążających kasy państwa, do tego być może na dłuższą metę niebezpiecznych, stanowiących element „bardzo obcy”, o młodzieży podatnej na propagandę terrorystyczną… Do tego szybko narasta przekonanie, że od kilkunastu lat Francja, Unia Europejska, cały świat zachodni pogrążył kilka państw (np. Bliskiego Wschodu) w całkowitym zamęcie rozlicznymi, źle „wykalkulowanymi” posunięciami związanymi z naiwną nadzieją, że kraje muzułmańskie już „dojrzały do demokracji”; że dopuścił do powstania niebezpiecznego terrorystycznego kalifatu, zagrażającego nam niewątpliwie terroryzmem, nawet atomowym!
Jak słychać z kół na ogół nieźle poinformowanych, w sferach kierowniczych Frontu rozwija się debata, jak jeszcze poszerzyć jego „bazę wyborczą”. Wiadomo np., że pewna liczba tak tu licznych emerytów nie zamierza na Front Narodowy głosować, bo uważa, że program ekonomiczny tego ruchu uderzyłby ich po kieszeni, zagrażałby ich oszczędnościom… Wyjście z euro, powrót do franka, nowa wymiana pieniędzy – wszystko to jest w ich pojęciu wielce ryzykowne, podobnie jak pewne „demagogicznie zapowiadane posunięcia”, mogące spowodować inflację. Trzeba też wiedzieć, że eksperci surowo oceniają i uważają za niepoważny cały ekonomiczny program Frontu. Np dzisiejsze „Le Figaro” przynosi dużą wypowiedź prezydenta Fondation Concorde Michela Rousseau, zatytułowaną: „Dlaczego program gospodarczy Mariny Le Pen doprowadziłby Francję do ruiny?”
Tak więc dla wielu działaczy Fronty Narodowego należy wypracować nową bardziej koherentną doktrynę ekonomiczną, mogącą drogą wielkich, szybko opłacalnych inwestycji unowocześnić kraj, jego gospodarkę i infrastruktury (np. kolejnictwo). Metodę mogącą przynieść kres bezrobociu…
Inny niebezpieczny pod względem wyborczym dla FN problem, to fakt, że – na dziś niesie on zagrożenie osamotnienia Francji, odizolowania jej od Europy… A Francuzi jednak dobrze wiedzą, że jedziemy w przyszłość na wspólnym europejskim wozie… Stąd koncepcja dogadywania się Frontu Narodowego z podobnie myślącymi i coś znaczącymi ruchami innych krajów Europy, koncepcja „ogólnoeuropejskiego zrywu wielkiej odnowy”.
Kończąc dodam, że – jak mi wiadomo – w otoczeniu Mariny Le Pen bywają ludzie o zapewne nowatorskich i specyficznych koncepcjach ekonomicznych i dobrze wprowadzeni problematykę europejską, ludzie tacy, jak np. słynny euro-deputowany Jean-Luc Schaffhauser, człowiek – jak słychać – bliski katolickiemu ruchowi Opus Dei, oraz – jak dobrze wiadomo – spec w dziedzinie zagadnień Europy Środkowo Wschodniej i Wschodniej…..
No i jeszcze jedno! Muszę podkreślić, że ja, „na 102” człowiek „złotego środka” – od dawna centrysta, jednak dostrzegam budzenie się w całej Europie nowych orientacji głoszących: „porządek musi być”, oraz coraz to wyraźniejsze niezadowolenie mas. Załamywanie się autorytetu polityków jak dotąd pierwszoplanowych… Myślę, że bardzo ważne, by dostrzec tę ewolucję nastrojów, ten „niepokój społeczny” i wyciągnąć z tego właściwe wnioski. „puścić w ruch koherentną i energiczną politykę”, zrobić porządek na Bliskim Wschodzie a w Europie skończyć z bezrobociem, odpowiednimi inwestycjami nakręcić koniunkturę. Pchnąć nasz kontynent na nowy tor szybkiego rozwoju!
