Dzienniki Morawskiego (22)159 min czytania

()

2015-09-09

Wczoraj byłem w, zwanej mickiewiczowską, Bibliotece Polskiej Paryża, na bardzo udanej, godnej uwagi imprezie! Chodziło o, wprowadzoną dwiema prelekcjami, wystawę plansz obrazujących ważne aspekty życia artystycznego i kulturalnego miasta Łodzi. Wyświetlono tam też film dotyczący (później sławnego na całym świecie) „dziecka Łodzi”, Artura Rubinsteina.

Spotkanie otworzył bardzo tu lubiany prezes Polskiego Towarzystwa Historyczno-Literackiego, profesor Kazimierz Piotr Lubicz-Zaleski, człowiek któremu i którego rodzinie Biblioteka Polska w Paryżu tyle zawdzięcza… Następnie zabrał głos Cezary Pawlak – kustosz obchodzącego właśnie 40-lecie (a mieszczącego się w słynnym pałacu Izraela Poznańskiego) – Muzeum Miasta Łodzi. Mówił on o życiu uprawiających na dużą skalę mecenat rodzinach fabrykanckich, o ożywionym, o bardzo specyficznym życiu artystycznym tego miasta wielu kultur! Podkreślił też, że w zbiorach Biblioteki Polskiej w Paryżu znajdują się dwa cenne obrazy: Teodora Axentowicza i Leona Wyczółkowskiego, dar Janiny – żony jednego z synów Izraela Poznańskiego… Jedna z sal wystawy na pięknych planszach pokazuje czołowe postacie panteonu wielkich Łodzian, uwydatnia „kulturotwórczą” rolę, tak sztuką zainteresowanych, rodów – np. Poznańskich i Silbersteinów… Narzuciła mi się tu z miejsca myśl, że istotne, aby podtrzymać przyjacielski kontakt z teraz rozrzuconymi po świecie, a niekiedy bardzo wybitnymi potomkami tych polsko-żydowskich wielkich rodów!

Następnie zabrała głos Halina Urbanowska – inżynier informatyk, ceniona działaczka wpływowej tu i wielce zasłużonej organizacji „Solidarité France Pologne”, żona Wojciecha Urbanowskiego – potomka „dynastii” (korzeniami wywodzącej się w mego rodzinnego Poznania), która posiadała niegdyś w Łodzi najwyższej klasy zakład kamieniarsko-rzeźbiarski!! Jedna z sal tej obecnej wystawy w  Bibliotece Polskiej Paryża jest poświęcona tej rodzinie, która wywarła tak znaczny wpływ na życie architektoniczno – zdobniarskie i artystyczne Łodzi – i nie tylko Łodzi!

Całokształt wystawy rzuca nowe światło na, jakże aktywne, życie artystyczne Łodzi. Na bogactwo kulturowe tego, tak kosmopolitycznego lecz również bardzo polskiego miasta!

Pewne echa ogromu kultury cechującej miasto Łódź docierały do mnie przez mej rodziny przyjaciółkę, panią Landsbergerową de domo Poznańską, którą widywałem w Paryżu i do której na wystawne przyjęcia i dobre obiady zabierał mnie w Londynie Antoni Borman – dyrektor administracyjny „Wiadomości” Mieczysława Grydzewskiego… Dodam, że w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia w paryskich salonach niekiedy jeszcze wspominano przedstawicieli wielkiego rodu Poznańskich, którego członkowie swego czasu tu zamieszkiwali i brali udział, w życiu kulturalno-towarzyskim. A teraz zrobię coś, czego sobie w zasadzie nie pozwalam robić!! Otóż wydaje mi się, iż Jarosław Iwaszkiewicz w swej „Sławie i chwale” wspomina o rodzie Gdańskich mając na myśli Poznańskich???…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.