2015-03-02
Od zawsze czujnego i sprawnego sekretarza wykonawczego naszego Stowarzyszenia im Jana Nowaka, Mariusza Kubika, dowiaduję się, iż 27 lutego zmarł w Warszawie wierny i odważny przyjaciel RWE BOHDAN TOMASZEWSKI!!! Ów czołowy polski komentator sportowy w czasach PRL nieraz Paryż odwiedzał. W prywatnym mieszkaniu jednej ze swych kuzynek spotykał się ze mną. Jak pamiętam przekazywał mi ciekawe i wyraźnie rzetelne informacje oraz opinie o krajowej sytuacji, o sporach i podziałach, o walkach frakcyjnych w obozie władzy. Takie kontakty, takie rozmowy z ludźmi na wysokim poziomie i dobrze zorientowanymi w nastrojach panujących i „ścierających się” w sferze „właścicieli Polski ludowej”, były dla nas wysoce interesujące…
Kilka takich świetnie zorientowanych osób odwiedzało Paryż. Ci wierni słuchacze audycji polskich RWE przekazywali nam informacje także i o reakcjach społecznych na nasz program i poszczególne jego odcinki… Taki „żywy kontakt” z naszymi uważnymi słuchaczami miał dla nas spore znaczenie!
Dla korespondenta informacyjnego RWE szczególnie ważnym było „mieć dostęp” do przyjezdnych z kraju o wysokim ilorazie inteligencji, o obiektywnym spojrzeniu i przemyślanych poglądach na sytuację i na władców PRL-u… Trzeba było wystrzegać się dwóch plag: pierwsza z nich to prowokatorzy z uporem podsuwający nam fałszywe, mające skompromitować czy ośmieszyć RWE bzdurne, fabrykowane w Warszawie przez „wiadome służby” „informacje”, np. o tym, że kogoś zamordowano, podczas gdy on „miewał się dobrze, co zachodni korespondenci mogli po kilku dniach stwierdzić” (np. w połowie grudnia 1981 r. „ktoś” kolportował fałszywą informacje o rzekomej śmierci Tadeusza Mazowieckiego – RWE wtedy nie dała się nabrać, w przeciwieństwie do niektórych innych zachodnich środków masowego przekazu!!). Drugą plagą były osoby dobrej woli, czasem grające sporą w krajowej opozycji czy w Solidarności, z uporem starające się nam narzucić swe „mało obiektywne” poglądy. Jak przez mgłę sobie przypominam kilku przyjezdnych z kraju, którzy jesienią 1981 starali mi się (bez skutku) wmówić, że kierownictwo partii jest bezsilne, bo „żołnierze i milicjanci masowo sprzyjają Solidarności”. Jakaś rozhisteryzowana dama ostro mnie zaatakowała, nazwała „niebezpiecznym minimalistą”, gdy doradzałem ostrożność i dowodziłem, że sytuacja zmierza do zbrojnej reakcji „komuny”…
Pozwolę sobie dodać, że już o wiele wcześniej szef naszej radiowej służby ewaluacji raportów napływających od korespondentów informacyjnych – wytrawny w tej dziedzinie spec Kazimierz Zamorski ( nota bene szczery admirator CIA) mawiał mi: jakość pana raportów jest dość wyjątkowa, nie nadsyła pan banialuk, ma pan „dobrego nosa”…
Gdy chodzi o Polskę, to w pewnej mierze dowód jednak niebezpiecznego „prowincjonalizmu myślowego” dostrzegam np. w całkowitym!! braku zainteresowania i reakcji na projekt powołania do życia OCHOTNICZEGO EUROPEJSKIEGO LEGIONU SZYBKIEJ INTERWENCJI. Wszak z jednej strony taki LEGION jest niewątpliwie potrzeby by „zrobić porządek” na Bliskim Wschodzie, także w Libii itd., z drugiej strony wiele by on wniósł w życie Unii, stałby się współczynnikiem narastania poczucia jedności europejskiej, w pewnej mierze„stawiłby on czoło” fali eurosceptycyzmu…
Prowincjonalizm myślowy, jak mawiał jeden z mych przyjaciół, „rozumowanie na poziomie podoficerskim”, charakteryzuje zapewne obecne państwo rosyjskie. Kierownicy rosyjskiej nawy państwowej „wpadli w pułapkę ukraińską”… Wdali się w kosztowną awanturę. AWANTURĘ godzącą w ich ekonomię, w ich szanse uzyskania współpracy krajów Unii w tak pilnie potrzebnym zagospodarowywaniu Syberii, godzącą de facto w życie gospodarcze CAŁEJ EUROPY! Rosjanie winni pojąć, że gdzie dwóch się kłóci tam trzeci korzysta!!! Winni też dostrzec, że za rogiem czai się hasło: AZJA DLA AZJATÓW! Ale nie od dziś wiadomo, że wyrafinowane i precyzyjnie logiczne myślenie nie cechuje rosyjskich kierownictw. Wszak np. u podstaw upadku ZSRR i bloku sowieckiego leżał odziedziczony po Stalinie prymitywny i jakby „zamrożony” system nieudolny gospodarczo i niezdolny do przeprowadzenia sensowych reform i do nawiązania dialogu ze społeczeństwami. Tak, Rosji zabrakło inteligenta z prawdziwego zdarzenia, kogoś na miarę intelektualną Deng Xiaopinga…
W chwili, gdy piszę te słowa, nie dosyć jeszcze wiadomo o całej „sprawie” zabicia Borysa Niemcowa, jak słyszę – człowieka o znacznej inteligencji. Jedno jednak już pewne! Ten mord prestiżu Rosji ostrożnie mówiąc nie wzmoże!!! – a prestiż ma jednak spore polityczne znaczenie. Do tego jasne też, iż ten kolejny mord, siejąc krwawą zgrozę nie zachęca do współpracy gospodarczej i do inwestowania, np. na Syberii…
