2015-03-05
Jak wynika ze statystyk FRONTEX-u, Europejskiej Agencji Zarządzania Współpracą Operacyjną na Granicach Zewnętrznych Państw Członkowskich Unii Eurpejskiej – w 2014 roku wykryto około ćwierć miliona osób, które nielegalnie „wdarły się” do krajów Unii! Samo narzuca sie pytanie: ilu nie wykryto!! Wśród tych nieproszonych gości górują obecnie przybysze z Syrii, Erytrei, z Afryki Subsaharyjskiej itd.
4 marca dziennik „Le Figaro” w pierwszostronicowym tytule bił na alarm, stwierdzał – IMMIGRATION ILLEGALE EN EUROPE: L’EXPLOSION. Podtytuł głosił, iż od roku ilość nielegalnych przybyszów do Europy wzrosła o 150 %. O cyfry można się spierać, ale, jak mi mówi przyjezdny z Polski, który teraz po 9 latach znowu Paryż odwiedził, „arabizacja” niektórych dzielnic i niektórych podparyskich miasteczek postąpiła jednak dość niesamowicie… Do tego tu i ówdzie można się natknąć na budzące niepokój – szczególnie wieczorem – grupy arabskiej, rzadziej „czarnej”, młodzieży. Ów rodak, jak mi powiedział – ostatnio spotkał się w kręgu polskich „łacinistów” i innych naukowców z tezą, iż w pewnej mierze, ale tylko w pewnej mierze, to co teraz zachodzi w Europie przypomina schyłkowy okres Cesarstwa Rzymskiego… I tym razem Europę zaczynają zalewać „barbarzyńcy”! Wielka ilość wyznawców islamu na niższym od Europejczyków poziomie cywilizacyjnym, lecz niesamowicie „prężnych demograficznie”, coraz to bardziej sfanatyzowanych przez „propagandę i nauczanie dżihadystów”!! Są oni – co więcej – sfrustrowani i pełni pretensji, do tego zdecydowani pod pretekstem łączenia rodzin, także w imię tak mocnej u nich solidarności klanowej – sprowadzać czy przemycać swych krewniaków czy po prostu rodaków na teren Europy. A ich młodzież niekiedy ponoć zaczyna w oparciu o sukcesy kalifatu wierzyć, że radykalny islam tak czy inaczej za jakiś czas zdominuje (nie bardzo wiadomo, co to ma bardzo dokładnie znaczyć) Europę. Ponoć np. w Belgii niektórzy islamiści dowodzą, że za 50 lat powyżej 50% mieszkańców Brukseli stanowić będą muzułmanie, nie mówiąc już o kilku małych miastach, których rady miejskie zostaną opanowane przez wyznawców Islamu o wiele wcześniej!!
Mój krajowy rozmówca, tak ku memu zdumieniu dobrze zorientowany, podkreśla także, że wbrew pozorom „uległości i porządku” stwarzanym przez oficjalną, putinowską propagandę, do Polski nieustannie docierają informacje o incydentach i napięciach w republikach czy obszarach muzułmańskich Federacji Rosyjskiej. Do tego, jak dobrze wiadomo, muzułmanie mają o wiele więcej dzieci niż Rosjanie i są tego bardzo świadomi, pokładają w tym wielkie nadzieje. Ważne, że młodzież muzułmańska Rosji jest pod internetowym wpływem dżihadystów, że ochotnicy np. z Kaukazu, walczą w szeregach wojsk ISIS…
Ta wyżej p rzytoczona rozmowa dowodzi moim zdaniem, że wbrew pozorom także w Polsce są ludzie dostrzegający godzące w całą Europę z Rosją włącznie zagrożenia, doceniający wagę problemu islamskiego, błędy, jakie Zachód popełnił w swej polityce arabskiej. Jednym słowem – z radością stwierdziłem, że nie brak u nas ludzi jasno widzących, co się dzieje!!! Jak dotąd i już kilka ładnych lat temu o olbrzymim i niebezpiecznym znaczeniu imigracji islamskiej (np. właśnie dla Belgii!!) mówił mi – w mym pojęciu na poły genialny – profesor Witold Kieżun z Warszawy. Tak, cieszy mnie, że są u nas „umiejący patrzeć wyżej i dalej”, niż czasem nieco histeryczne nasze spory, donosy i porachunki personalne!
