2015-02-26
Rzuca się w oczy, że propaganda Kalifatu Iraku i Lewantu, propaganda „dżihadystów”, dosłownie „podminowuje” te lub inne kraje muzułmańskie, oraz odnosi sukcesy, gdy chodzi o penetrację diaspory islamskiej w krajach Zachodu i – co również bardzo godne odnotowania – buduje swą „piątą kolumnę” także i w Rosji (w państwie tym żyje 20 milionów wyznawców proroka). Jednym z „chwytliwych” elementów tej propagandy jest „hasło rewanżu” za rzekome traktowanie „per noga” muzułmanów… Gdy chodzi o diaspory młodych w krajach Zachodu , to owa propaganda zręcznie gra na ich „frustracji społecznej”, na nieraz panującym wśród nich bezrobociu… Propaganda ta wyolbrzymia też niesamowicie wszelkie anty-muzułmańskie wypowiedzi czy incydenty… Wszystkiemu temu towarzyszy „tajemna akcja werbunkowa”, budowanie w najróżniejszych krajach dobrze zakonspirowanych siatek, mogących być w pewnym momencie wykorzystanych do akcji terrorystycznych, które z czasem mogą przybrać szczególnie groźny wymiar i charakter.
Trzeba zdać sobie sprawę, że w masach islamskich zaczyna teraz nurtować marzenie o wielkim KALIFACIE, obejmującym szereg krajów Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i nawet tak zwanej „Czarnej Afryki”!!! Jest niewątpliwie rzeczą pilną, by położyć kres działaniom „Kalifatu i jego zwolenników”. A do tego potrzebne są wojska lądowe. Opinie publiczne krajów Zachodu złym okiem patrzą na perspektywę wysyłania regularnych sił zbrojnych ich państw na owe „dalekie fronty”. Dlatego, jak od dość dawna głoszę, koniecznością jest powstanie OCHOTNICZEGO (!!) LEGIONU SZYBKIEJ INTERWENCJI, czegoś na wzór słynnej i tak sprawnej francuskiej Legii Cudzoziemskiej!!! (pomysł takiego OCHOTNICZEGO LEGIONU ponoć może zainteresować także i Prezydenta USA Baracka Obamę, który w wysyłce swych sił lądowych natrafia na trudności polityczne!!). Jestem zdumiony, że ta koncepcja „LEGIONU WOLONTARIUSZY” niegdyś wysunięta przez byłego kondotiera Rafała Gan-Ganowicza, naszego kolegę z RWE, w Polsce nie odbiła się mocnym echem. Ale cóż, jak mawiał mój ojciec: „sprawy naprawdę ważne, o historycznym wymiarze, nie trafiają do świadomości ludzi na ogół bez reszty zajętych swymi codziennymi problemami”. (ponoć rzucało się to w oczy u nas, np. pod koniec lat trzydziestych ubiegłego stulecia!!)
Z kolei odnotuję, że ponury dramat ukraiński gra na korzyść stale potęgujących się sił „dżihadu”… Rozprasza uwagę wielkich mocarstw, utrudnia skupienie się na walce z ultrasami islamu. Zarówno Zachód jak i Rosję niesamowicie drogo ów dramat kosztuje!! Zaskakuje mnie, że Putin i jego rzeczoznawcy tego wszystkiego jakby do końca nie widzieli. Jedno jasne: nie doprowadzają oni do rzeczywistego zawieszenia broni, zdają się nie szukać mądrego wyjścia z tej tak i dla nich kosztownej sytuacji. Sytuacji, która na pewno utrudnia konieczne, wspólne stawienie czoła ultrasom islamu. A przecież ponoć rosyjska cerkiew, ze swym patriarchatem na czele, świetnie rozumie pilną konieczność ratowania chrześcijan Bliskiego Wschodu i innych opanowanych czy zagrożonych przez „dżihadystów” regionów!
