2015-01-16
W wyniku zeszłotygodniowych paryskich zbrodni dżihadystów zarówno Francja jak i szereg innych krajów Zachodu wydatnie wzmogło środki ostrożności. We wschodniej Belgii w Verviers policja przeprowadziła w czwartek dość szeroko zakrojoną „prewencyjną akcję kontrolną”. Przeszukano mieszkania osób z których trzy niedawno temu powróciły z Syrii… Doszło do strzelaniny. Jak się dowiaduję, podejrzani ukrywali się w jakiejś piekarni. W odpowiedzi na pojawienie się policjantów otworzyli ogień z pistoletów maszynowych. Policja rzecz jasna z miejsca też użyła broni palnej. Dwóch dżihadystów zginęło, jeden odniósł rany. Policja cudem nie poniosła strat. Może policjantów z grupy specjalnej uratowały hełmy i ochronne, kuloodporne kamizelki? Wedle belgijskiej prasy owi islamiści planowali ataki na komisariaty policji. Rzeczoznawcy zwracają uwagę na fakt, że ci dżihadyści posiadali belgijskie obywatelstwo, wywodzili się z muzułmańskich środowisk od dawna zadomowionych w Belgii.
Tu sedno problemu. Niestety następuje pewna radykalizacja muzułmańskiej diaspory, tak licznej w niektórych krajach Europy… Groźny ten problem szczególnie dobrze rozumie prezydent Hollande, najwyraźniej starający się rozbudować dialog z „rozsądnymi i rozumnymi środowiskami muzułmanów Francji”… Robi także co może, by dialog z pewnymi kierowniczymi kręgami rozważnego islamu podtrzymać, papież Franciszek, który mocno potępia zbrodnie „dżihadu”, lecz równocześnie dobrze wie, że nie należy wykpiwać żadnej religii, że wszelkie brutalne wykpiwanie – to tylko „woda na młyn” zwolenników „świętej wojny”, to tylko usługa im oddana…
Z kolei odnotuję, że „Le Figaro” (francuska „Prawda”, jak dawniej pół żartem mawiano) dziś już tytule czołowego pierwszostronicowego artykułu stwierdza, że kraje Zachodu chcą (lepiej) kontrolować internet! To pismo zaznacza, iż od Paryża po Waszyngton następuje mobilizacja pod hasłem walki z „cyberdżihadyzmem”… Jasne, że Kalifat Iraku i Lewantu może dysponować specami w dziedzinie – co niewykluczone – niebezpiecznych (mocno to podkreślam) cyberataków… Skądinąd wiadomo, że internet niesie ogromne fale propagandy fanatycznego islamu, że owi fanatycy ze zdumiewającym powodzeniem prowadzą internetową indoktrynacje i rekrutacje (czasem udaje im się zwerbować nawet młodych nie wywodzących się z rodzin muzułmańskich). Wiadomo też, że klany dżihadystów drogą internetową „szkolą w terroryzmie”, także (czasem przy pomocy szyfrów) uzgadniają tą metodą plany swych akcji…
Jedno rzuca się w oczy: „przebudzone i zdopingowane” tym, co zaszło w zeszłym tygodniu w Paryżu, rządy wielu państw, zaczęły brać o wiele bardziej na serio niż jeszcze kilka dni temu, ostrzeżenia rzeczoznawców dostrzegających ogrom terrorystycznych zagrożeń… Jak mawia jeden z mych znajomych: mało kto to do końca dostrzega, ale w wyniku niemądrych posunięć Zachodu w Iraku, w Libii itd. zrodziły się fanatyczne islamskie potwory i zaczęła się tym razem „TERRORYSTYCZNA” ŚWIATOWA NOWA WIELKA WOJNA…
W chwili gdy w ten piątek 16 stycznia w południe kończę pisanie dzisiejszego dziennika dociera do mnie informacja radia France Info, że tej nocy RAID (elitarna jednostka francuskiej policji Recherche. Assistance, Intervention, Dissuasion) zatrzymał 12 osób podejrzewanych o to, że stanowiły „zaplecze logistyczne” terrorystycznych zbrodni sprzed tygodnia…
