Dzienniki Morawskiego (18)244 min czytania

()

2015-01-29

Przedwczoraj w Oświęcimiu uroczyście obchodzono 70. rocznicę wyzwolenia przez Armię Czerwoną tamtejszego obozu masowej zagłady! W tej „ceremonii pamięci” wzięło udział 40 szefów państw czy rządów. Wielkie wrażenie na tam obecnych zrobiło przemówienie tak popularnego w kraju i zagranicą prezydenta Bronisława Komorowskiego, który powiedział: „Pamiętajmy, do czego prowadzi łamanie prawa narodów do samostanowienia i pogarda dla życia ludzkiego. Z miejsca potępiamy wszelkie przejawy nienawiści, antysemityzmu i ksenofobii!!” Ze swej strony wyraźnie wysoce wzruszony prezydent Hollande, mocno uwydatnił niezwykłą!! wagę świadectw tych, którzy z owego obozu ocaleli!

Drugi program francuskiej telewizji na żywo „transmitował” te, tak ważne obchody!!!, o których się tu rzecz jasno sporo mówiło… Jeden z mych przyjaciół Francuzów powiedział mi: dawniej myślałem, że „Auschwitz” to tylko zagłada 1,5 miliona Żydów. Dopiero wczoraj usłyszałem, iż tam zginęło także wiele osób innych narodowości, w tym kilkadziesiąt tysięcy polskich katolików!!!! Odpowiadając powiedziałem temu rozmówcy: tak to oczywiste!!! Wśród nich np. był mój wuj, ojciec Marian Morawski, jezuita, wykładowca dogmatyki szczegółowej na Uniwersytecie Jagiellońskim, znawca problematyki ekumenizmu… Zmarł on w tym obozie już 8 września 1940 roku w wyniku skatowania za pomoc udzieloną współwięźniowi Żydowi! (odnotuję tu, że za wstawiennictwem ojca Mariana wyleczyłem ze spowodowanej przejściami wojennymi i „atakami zimnowojennymi”, ciężkiej depresji.

Oto ta, tak pomocna modlitwa doń: „Męczenniku Marianie, spełń pokorne oczekiwanie, wstawiennictwa dokonaj, moje słabości pokonaj, oducz mnie histeryzować, głupio się deprymować. Naucz mnie w Boga ufności, stałej Chrystusowej radości. Naucz mnie służyć bliźniemu, przychodzić w pomocą potrzebującemu!” Ta modlitwa na małym „kartoniku” zdobnym zdjęciem Ojca Mariana „krąży szeroko”, wielu dopomaga! Wiem np., że w Paryżu „wisi ona” na biurku pewnego niezwykle wybitnego kapłana!!!..

W związku z obchodami 70. rocznicy wyzwolenia Oświęcimia dociera do mnie pytanie, czemu tak słabo nagłośniony jest casus Ojca Mariana Morawskiego juniora? Wszak tego wybitnego jezuitę i naukowca UJ-otu zakatowano na samym początku istnienia obozu! I do tego, co tak istotne, zakatowano go za pomoc udzieloną współwięźniowi Żydowi. Ten fakt jest wielce ważny, gdy chodzi o stosunki polsko-żydowskie, Przecież nie brak oskarżeń godzących w stosunek polskich katolików do Żydów także i w czasie okupacji!!! Jezuita zakatowany na śmierć za pomoc Żydowi, to zapewne piękne i ważne świadectwo. Czy Zakon Jezuitów w pełni dostrzega znaczenie tego faktu?

Jedno w mym pojęciu dość oczywiste!! Fakt (który jednak wymaga weryfikacji), że wybitny członek Zakonu Jezuitów, tego tak „intelektualnie ważnego” Zakonu z którego – co ma niewątpliwie wielką wagę – wywodzi się papież Franciszek!!! — zginął zakatowany w Oświęcimiu za pomoc udzieloną współwięźniowi ŻYDOWI – winien mieć mocny wydźwięk!!! I może chyba być wkładem do dialogu katolicko-żydowskiego!!! Ze sprawą zapewne warto zapoznać Instytut Yad Vashem? Ośmielam się pytać mych parysko-polsko-żydowskich przyjaciół (w tym np. znakomitego dziennikarza Ludwika Lewina), co o tej „sprawie” myślą??

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.