Dzienniki Morawskiego (18)244 min czytania

()

2015-03-20

Już memu ojcu „pewne kręgi” zarzucały, że choć jest ambasadorem w Paryżu polskich, uchodźczych władz w Londynie, to jednak gada ze „wszystkimi”, np. widuje przez polskich „londyńczyków” (i przez krąg dominowanego przez Ryszarda Wragę paryskiego tygodnika „Syrena”) wówczas znienawidzonego Czesława Miłosza, że przyjaźni się z posłami z koła ZNAK, np. z Jerzym Zawieyskim, że czasem spotyka swego eks-szwagra, radcę kulturalnego ambasady PRL Tadeusza Brezę (opowiadano nawet, że nie przyszedł do polskiego kościoła na jakieś ważne święto narodowe, bo jest zmęczony, gdyż nocami grywa z Brezą w brydża), wreszcie – że skądinąd nie potępia w czambuł Stanisława Mikołajczyka, wroga polskiego Londynu… Tak, mój ojciec całe życie pozostał wierny postawom dialogu i pojednania! Z wielkim nakładem sił walczył na emigracji o pełną niepodległość Polski, ale nieraz podkreślał, że gdy Polska odzyska wolność (że to nastąpi był głęboko przekonany), trzeba będzie jednoczyć a nie dzielić, w interesie narodowej sprawy przezwyciężać podziały przeszłości, wybaczyć tym, którzy np., by ratować co się da, dogadywali się z narzuconym nam w Jałcie reżimem… A na emigracji robił co mógł, by rozładowywać „potępieńcze rodaków spory”. Pełnił funkcję rozjemcy!! Starał się godzić jednych i drugich…

W ślad za ojcem i ja – powiedziałbym – instynktownie odcinam się od polskich porachunków!!! Krzykliwe donosy, fanatyczne oskarżenia, uparte szukanie dziury w całym, brak wyrozumiałości – to nie moja parafia!! Staram się zrozumieć i jednych i drugich, no i rzecz jasna uważam za wysoce anty-narodowe, nadmierne grzebanie „w nocnikach historii”…

Jakiś czas temu ktoś zadał mi pytanie: Jak ty, były korespondent RWE i emigrant polityczny, który był przedmiotem nieustannych kampanii obelg i donosów, odnosisz się do Twych oszczerców! Moja odpowiedź prosta! Podchodzę do nich po katolicku, to znaczy wszystko przebaczam!! Funkcjonariusze PRL i np. komunistyczni dziennikarze, mego ojca i mnie atakowali, że tak powiem „służbowo”; wszak takie nagonki stanowiły obowiązkowy chleb powszedni zimnej wojny, która – i to mocno podkreślam – była w swoistym wymiarze wojną prawdziwą! A ludzie PRL-owskiego obozu władzy czy też komuniści (w tym zachodni komuniści) byli omamieni przez jednak dość sprawny i tak potężny aparat propagandowy!!! Zdarzało się i – inaczej być nie mogło – że ci lub inni ludzie dalecy od komunizmu czy wręcz mu wrodzy, zapewne nieświadomie kolportowali tezy sfabrykowane (czasem zręcznie) przez czerwone służby walki z – czy jak kto woli – destrukcji tak zwanej dywersji ideologicznej!! Pamiętajmy też o senatorze Josephie Raymondzie McCarthy’ym i jego „polowaniu na czarownice”!! Tak, McCarthy w jednej strony spowodował pożyteczne usunięcie z administracji pewnej liczby sympatyków ZSRR, z drugiej jednak „czerwony” starał się wykorzystywać mało rozważne aspekty działań tego senatora dla swych celów propagandowych i – aby próbować tych czy innych przeciągać na swą stronę!!!! To dobrze znana sprawa.

Poza tym dobrze wiem, ile „plotkarskich donosów” rodzi się z takiej czy innej, czasem naprawdę bolesnej frustracji, jaką ci lub inni ludzie odczuwają!! (poważni psychologowie od dawna juz analizowali, nieraz chorobliwą skłonność do szastania plotkami i do „niszczenia w opinii publicznej” tych lub innych). Już lata temu pewien rzeczoznawca mi mówił, iż bywają prawdziwi mistrzowie w „fabrykowaniu” mocno przesadzonych plotek, i że ci ludzie z czasem sami w te naciągnięte bzdury święcie wierzą…

Jak powyżej powiedziałem – podchodzę do zarzutów i plotek godzących w tylu ludzi po katolicku, to jest z pełną – także i dla oszczerców – wyrozumiałością. Bijąc się w piersi przyznam, że wrodzona mania dociekliwości skłania mnie jednak czasem do zastanawiania się, jakie są psychologiczne czy polityczne przyczyny takich lub innych oskarżeń.

Ale tu muszę z miejsca jedno wyjaśnić… OCZYWIŚCIE W PEŁNI SZANUJĘ RÓŻNICE POGLĄDÓW POLITYCZNYCH!!! JEDEN Z MYCH NAJBLIŻSZYCH!!! PRZYJACIÓŁ SUROWO OCENIA POLSKĄ PRAWICĘ! MOCNO PODKREŚLAM, ŻE MA DO TEGO PEŁNE PRAWO! WSZAK DOTYCZĄCE SPRAW ISTOTNYCH RÓŻNICE ZDAŃ, SĄ W SYSTEMIE DEMOKRATYCZNYM RZECZĄ NORMALNĄ, WIĘCEJ – KONIECZNĄ!!! (co do mnie, to ja, paryski obserwator w sprawach polskiej polityki wewnętrznej nie zabieram głosu. Z jednym tylko wyjątkiem – nie ukrywam mej sympatii do tego dżentelmena europejskiej klasy, jakim jest prezydent Bronisław Komorowski!!).

Na marginesie tych uwag odnotuję, iż dobrze wiem, ile szkód niektórym, w mym pojęciu wybitnym i bardzo zdolnym ludziom, narobiły złośliwe plotki!!! Tym poszkodowanym dam jedną radę! Nie dać się zbić z tropu! Robić swoje. Stare arabskie przysłowie mówi: PSY SZCZEKAJĄ. A KARAWANA JEDZIE DALEJ!! Dodam też raz jeszcze, że trzeba umieć przebaczać. No i, że – jak mawiał mój ojciec – „o brudach trzeba zapominać. Grzebać w nich, to objaw chorobowy. To strata energii i czasu!”

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.