2015-03-10
Wracam do sprawy zbliżających się wyborów i sukcesów Frontu Narodowego Mariny Le Pen. Według najnowszych sondaży francuskich, 22 marca, w pierwszej turze wyborów do rad departamentalnych 33% głosujących ma zamiar głosować na kandydatów Frontu!! A w drugiej turze ponoć połowa wyborców centrowo-prawicowych może, aby zapobiec wyborowi kogoś z lewicy, zagłosować na osoby wysunięte przez Front!! Jednym słowem – zręczna i co też istotne, świadomie bardzo nowoczesna Marina Le Pen, już w pewnym stopniu osiągnęła swój pierwszy cel: w pewnej mierze zdjęła z Frontu ciążące na nim odium rozkrzyczanej, histerycznej w swych wypowiedziach, bardzo skrajnie i „nieodpowiedzialnie ultra prawicowej” partii. Teraz mamy do czynienia z nowym, poważnie odnowionym Frontem…
Jak 9 marca w swym czołowym tytule stwierdzał poważny dziennik „Le Figaro”, w obliczu tak znacznych wpływów wyborczych Frontu Narodowego premier Manuel Valls BIJE NA ALARM! A w podtytule pismo mocno podkreśliło, że teraz, na dwa tygodnie od pierwszej tury wyborów departamentalnych, ów premier socjalista niezwykle energicznie ruszył do boju z Frontem Mariny Le Pen, która – jak nie należy zdaniem Vallsa całkowicie wykluczać – może będzie w stanie wygrać wybory prezydenckie roku 2017!
Jednym słowem – premier Valls mocno uwydatnia potęgujące się wpływy Frontu i robi co może, by zapobiec zbyt wielkiej porażce socjalistów w nadchodzących wyborach departamentalnych. Ze swej strony prezydent Hollande zdaje się liczyć, iż w obliczu zagrożenia nastąpi „re-mobilizacja” lewicy!
Ostatnio sporo już pisałem o niewątpliwie zręcznej taktyce Mariny Le Pen, o jej zbliżeniu się do ludzi uprzednio z Frontem nie związanych, do ludzi takich jak np. centrysta i długoletni działacz europejski, Jean Luc Schaffhauser!!!
Dziś wskażę z kolei na jeszcze inną przyczynę wzrostu wpływów Frontu! Otóż już 6 marca dziennik „Le Figaro” też w pierwszostronicowym tytule głosił „Deliquace: ces quartiers en marge de la Republique” („Przestępczość: całe dzielnice na marginesie Republiki!!”) Rzecz w tym, że niektóre podmiejskie miejscowości i niektóre dzielnice dużych miast (np., lecz nie tylko, Marsylii) stały się wysoce niebezpieczne dla ich mieszkańców. Panoszą się tam bandy np. lecz nie tylko!! młodych Arabów. Policja bywa dość bezsilna! Już 2 lata temu pani Samia Ghali, socjalistyczny senator, oraz burmistrz dwóch dzielnic Marsylii wyraziła przekonanie, że aby wprowadzić porządek i poskromić bandy siejące terror, trzeba użyć wojska! W tych dniach owa pani senator nawiązała do tamtej wypowiedzi! Podkreśliła ponure fakty, jakie ostatnio zaszły w jej regionie, np. spalenie szkoły, czy też otwarcie ognia z broni maszynowej do policjantów przez przestępców z byłej Jugosławii…
Coraz to większa liczba obywateli Francji pada ofiarą takiego stanu rzeczy!! Równocześnie w masach poszkodowanych szerzy się przekonanie, że TYLKO Front Narodowy jest w stanie poradzić sobie z tym – jak tu się czasem mówi – najazdem bandziorów na Francję!! Panuje opinia, że władze stworzone przez Front nie patyczkowały by się ze złoczyńcami i także ze złodziejaszkami (np. do szału doprowadzają niektórych Paryżan wyczyny młodocianych kieszonkowców czy wyrywaczy torebek. Ci nieletni – wśród nich jest wielu Rumunów – zgodnie z obowiązującymi przepisami de facto nic nie ryzykują…). Sporo osób uważa, że Front w „try migi” poradziłby sobie z wszelkiego rodzaju przestępczością, zastosowałby skuteczne metody „silnej ręki”!
Na marginesie powyższych uwag odnotuję, iż w szeregu krajów Unii Europejskiej narasta teraz swoiste niezadowolenie społeczne, spowodowane nadmiernym zapewne napływem cudzoziemców oraz spotęgowaniem się z tym związanej i nieraz bardzo dla szarych obywateli uciążliwej – przestępczości!! Taki stan rzeczy, któremu towarzyszy poczucie, iż policja nie jest w stanie chronić „zwykłych ludzi”, mieszkańców biedniejszych dzielnic i niektórych miasteczek – siłą rzeczy wywołuje i wywoływać musi nieobliczalne w swych skutkach reakcje wyborczo-polityczne. Rzecz jasna, wiele w tej dziedzinie zależeć też będzie od sytuacji gospodarczej i „socjalnej” w całej Unii Europejskiej. Ale już jedno rzuca się w oczy: w szeregu krajów narasta egzasperacja „szarego obywatela”, poczucie, że rządy ich państw są nieudolne, nie potrafią zapewnić masom bezpieczeństwa na co dzień oraz pełnego zatrudnienia! Z podobnych przyczyn potęguje się niechęć do „nieudolnych biurokratów z Brukseli”…
Kończąc dodam, że kilka godzin temu premier Valls jeszcze raz zabrał głos, by w pełni potwierdzić ogrom swej determinacji w walce z Frontem…
