2015-03-16
Ciąg dalszy komentarzy do niedawnych dzienników. Jak podkreśla jeden z mych czytelników Alfred Chłapowski, przez małżeństwo swej córki Krystyny ze słynnym niegdyś francuskim jeźdźcem i oficerem kawalerii Maurice de Bartillat’em: „sprzymierzył się z wysoce intelektualnym francuskim rodem de Bartillat!” Poza tym istotne też, iż związki rodu Chłapowskich z Francją sięgały już XIX wieku. Dezydery Chłapowski stał się w roku 1808 oficerem ordynansowym cesarza Napoleona, a w roku 1809 za udział w bitwie pod Ratyzboną został mianowany baronem cesarstwa! Skądinąd Alfred Chłapowski, inicjator w roku 1920 zebrania polskich kawalerów w jednej narodowej organizacji, ceniony działacz Zakonu Maltańskiego, będąc przez 14 lat ambasadorem RP w Paryżu przyczynił się do zacieśnienia kontaktów między Związkiem Polskich Kawalerów Maltańskich z „francuskimi maltańczykami”!! Dlatego też „francuska Malta” nie może być pominięta w obchodach związanych w zainstalowaniem tablicy ku jego czci!!”
Z kolei pewna rodaczka starszej generacji, od lat zamieszkała w Paryżu, dobrze pamięta, iż jednak dość tu liczna grupa „podskakiwaczy przy PRL-u” paskudnie oczerniała i zwalczała emigrację polityczną a w szczególności ambasadora Kajetana Morawskiego. Te od czasu upadku czerwonego reżimu „przemalowane lisy” nadal i w obronie własnej przeszłości negują w rzeczywistości wielkie znaczenie „ambasady Wolnej Polski” i jej szefa… Tak więc celowe jest przypomnienie znacznej w życiu emigracji roli tej tak czasem wówczas zwanej „ambasady polskiej bis”! Owa rodaczka podkreśla także historyczną wagę przyjaźni mego ojca z de Gaulle’em. Pamięta taki szczegół: duże wrażenie, jakie swego czasu na Polonii zrobiła podana przez „Le Monde” wiadomość (grudzień 1963 r.), że ambasador Kajetan Morawski z żoną byli na lunchu w Pałacu Elizejskim u Państwa de Gaulle!! Fakt ten, pozornie drobny miał jednak pewne propagandowe znaczenie i wyraźnie zirytował tutejszą klikę PRL-owców!
Owa rodaczka stwierdza też, że Kajetan Morawski, podobnie jak jego bliscy przyjaciele: Józef Czapski i Kot Jeleński, mieli w kręgach inteligenckich „polskiego” Paryża ustaloną reputacje ludzi mocno związanych z Francją i jej kulturą. Ceniono ich debaty na tematy kulturalne na falach RWE („paryskie okrągłe stoły” – z reguły brała w nich udział też Maria Czapska)…
Dodam już od siebie, że debaty dotyczyły tematów takich, jak promieniowanie Francji i rola jej języka w świecie, jak nadanie nagrody Nobla Jean-Paul Sartre’owi i jej przezeń nie przyjęcie, jak Raymond Aron i „koniec wieku ideologii”, jak ten bastion polskich tradycji, jakim jest zamek w Montresorze, jak esej Jana Błońskiego o Prouście, esej Pt.: „Widzieć jasno w zachwyceniu”, jak „Anty-pamiętniki” Andre Malraux, jak ankieta dotycząca kryzysu malarstwa niefiguratywnego, którą Kot Jeleński zorganizował na łamach miesięcznika „Preuves”, itd., itd.
Kończąc dodam tylko, iż wedle jednego z naszych ówczesnych francuskich przyjaciół, po wizycie w Polsce w roku 1967 z otoczenia de Gaulle’a docierały opinie, w stylu: emigranci tacy jak Czapski i Morawski, to jednak z intelektualnego punktu widzenia zupełnie inna klasa niż właściciele PRL i ich dyplomaci (Nie do końca się z tą opinią zgadzam, bo np. ambasador Stanisław Gajewski reprezentował wysoki poziom intelektualny…)…
