Dzienniki Morawskiego (18)244 min czytania

()

2015-03-21

13 marca w słynnej, zwanej mickiewiczowską, Bibliotece Polskiej na Wyspie Świętego Ludwika w Paryżu wyświetlono film pod tytułem „WUJOWIE I INNI – „OBSZARNICY I ZDRAJCY”, dzieło mego siostrzeńca Jana Ledóchowskiego. Obie części filmu w krótkich wypowiedziach wprowadził reżyser. Dopiero teraz zdaję sprawę z tego wydarzenia, dość chyba jednak ważnego w życiu „polskiego Paryża”. Powód po temu jasny! Chciałem po prostu zebrać nieco reakcji widzów! Ale na początku muszę odnotować, że sala była dosłownie przepełniona… Jak stwierdziła pewna baczna obserwatorka – publiczność była doborowa: „kwiat” polskiej inteligencji Paryża oraz co najmniej kilku wybitnych francuskich przyjaciół Polski, znanych działaczy, intelektualistów itd.

Co do reakcji na film, to odnotuję, że kilka osób pytało, jak to się dzieje, iż Jan Ledóchowski, bankier, b. doradca rządu RP – najwyraźniej jest tak fachowym filmowcem? Odpowiedź prosta! Jan Ledóchowski kilka lat temu ukończył studia filmowe, w roku 2012 uzyskał First Class MA Degree in film making (Kingston University, England )!!!

Z kolei pewien, urodzony już we Francji i zajmujący tu w biznesie spore stanowisko, 50-letni potomek polskiego ziemiańskiego rodu oświadczył mi, iż dzięki owemu filmowi lepiej zrozumiał trudny powojenny los polskiego ziemiaństwa, oraz „pewne dramatyczne podziały”… A francuska dama o polskich koligacjach stwierdziła, że dobrze się stało, iż film pokazuje też piękne polskie pałace. Zaznaczyła: „na szczęście bolszewicy nie doszli do Francji! Dlatego nadal mamy nasze fermy i pałace. Nie łatwo tym wszystkim gospodarować. Roboty moc; Ale jesteśmy na swoim!” Dodała, iż po obejrzeniu tych części filmu, które pokazują niesamowite wojenne mordy (Zbydniów, Warszawa itd.) lepiej rozumie mentalność i „smutek” swych starych polskich ciotek, które niegdyś ją we Francji na wsi odwiedzały… Kończąc zaznaczyła, że i we Francji rodziny niegdyś podzielił problem (co prawda zgoła innej) kolaboracji… Jeden z jej wujów walczył w ruchu oporu, drugi był „do końca”  czynnym obrońcą polityki Petaine’a…

Pewna paryżanka, urodzona tu córka polskiej księżniczki, chce mnie zaprosić na kolację, bym jej i jej bratu skomentował – jak mówi – „skomplikowane problemy w filmie poruszane…” Z kolei znany dziennikarz i pisarz,  Ludwik Lewin film tak zdefiniował: „Kronika wspaniałej rodziny w trudnych czasach, w których nie wszyscy byli wspaniali”. A pewien krajowy naukowiec zaatakował mnie. Uważa, że po roku 1989 najwyraźniej za bardzo zbliżyłem się do Adzia Morawskiego… Na takie dictum zareagowałem ponoć jak na siebie dość ostro, z naciskiem podkreślając, że mym zdaniem w interesie narodu leżało pełne pojednanie Polaków i zaprzestanie kłótni o przeszłość!!! No i że do tego bardzo lubiłem mego stryjecznego brata Adzia i że miałem do tego „święte prawo”!!

Tyle o kilku reakcjach na ten film, który odbił się tu chyba dość mocnym echem???!! Kończąc może jeszcze tylko odnotuję, że po owym seansie ktoś mnie spytał, kiedy ja, dziennikarz RWE przed kamerą porozmawiam z tymi, co w minionych już dawno czasach PRL-u – walczyli z „dywersją ideologiczną”?…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.