2015-08-05
Dzisiejsze „Le Figaro” na stronie czwartej, w wielkim tytule stwierdza: „Poutine veut mener sa guerre contre DAECH”. Podtytuł precyzuje, iż Moskwa występuje z inicjatywą wielkiej koalicji (do której miałby też wejść Baszar-El-Assad) celem walki z Państwem Islamskim! Rzecz w tym, iż ponoć Putina „bardzo niepokoi fakt”, że ów fanatyczny islamski Kalifat staje się coraz to potężniejszy! Tak więc Moskwa dąży do stworzenia szerokiej koalicji dysponującej wojskami lądowymi, w skład których wchodziłyby jednostki irackie, syryjskie i innych państw owego regionu, także Kurdowie… Według informacji pochodzących z „kół dyplomatycznych”, Rosjanie pragną, by ta nowa koalicja działała w ramach mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Putin ponoć zamierza poruszyć ten problem w końcu września w Nowym Jorku w czasie 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych! Jak się zdaje Rosja chce także taką drogą przyjść z pomocą swemu sojusznikowi, Baszarowi-el-Assadowi, którego stosunki z USA są fatalne (nie wyklucza się nawet teraz możliwości ataków wojsk lotniczych USA na wojska Baszara)!
Jak tu podkreślają te lub inne środki masowego przekazu, Moskwa uwydatnia to, iż na pomoc udzielaną przez Rosję armii Baszara, zapobiegła opanowaniu przez krwawy islamski Kalifat dalszych tysięcy kilometrów kwadratowych Syrii.
Rzeczoznawcy zaznaczają,, że kilka tysięcy kombatantów armii DAECH-u, to obywatele krajów dawnej ZSRR! Dodają, iż Moskwę najwyraźniej coraz to bardziej niepokoi propaganda DAECHU (także internetowa), znajdująca echo np., lecz nie tylko, w regionach Kaukazu i Azji Centralnej. Rosjanie już od czasów carskich wiedzą, jak niebezpieczny może okazać się terroryzm! Do tego jasno zdają sobie sprawę, iż moc współczesnych środków masowego rażenia niesamowicie zwiększa to zagrożenie. Wszak nie można wykluczać (spotęgowanej) powtórki nowojorskiego zamachu z 11 września 2001 roku w jakimś innym mieście, np. w Moskwie!
Wracając do rosyjskich planów wielkiej koalicji mającej pokonać fanatyczny islamski Kalifat, podkreśla się tu, że Moskwa w żadnym wypadku nie może liczyć na pomoc Turcji. Turcja, jak to uwydatnia, nie uznaje aneksji Krymu przez Rosję i także jest wroga kurdyjskim siłom zbrojnym…
