2015-07-06
W związku z mym dziennikiem z 4 lipca, dotyczącym potencjalnie ogromnego zagrożenia, jakie stanowi ta światowa centrala terroryzmu, jaką jest, dysponujący w szeregu krajów swymi „piątymi kolumnami” tak zwany Kalifat Iraku i Lewantu – zawsze dobrze poinformowany i czujny dr hab. Aleksander Woźny w swym e-mailu pisze mi: „Oby Zachód nie obudził się zbyt późno, jak to przed laty miało miejsce z Hitlerem”.
Inny stały czytelnik, nie chcący, bym ujawniał jego nazwisko, wyraża diametralnie różną opinię. Jest zdania, że za wiele uwagi poświęcam temu, co dzieje się na Bliskim Wschodzie i że nie wiadomo na jakiej podstawie straszę groźbą cyber-ataku i nawet terroryzmem atomowym. Dodaje, że dla Polski dziś dużo ważniejszą jest sprawa ukraińska, np. fakt, że Rosja, próbując zdestabilizować państwo i życie gospodarcze Ukrainy, zaprzestała dostarczać gaz temu krajowi. Co do cyber-ataków, to już mają one miejsce, robią one pewien ale niewielki zamęt. Coraz lepiej umiemy sobie dawać z nimi radę! Co skądinąd bardzo istotne, współpraca w dziedzinie ochrony przestrzeni informatycznej jest „jednym z priorytetów współpracy w ramach NATO”. W praktyce oznacza to, że w tej dziedzinie jesteśmy pod opieką najwyższej klasy specjalistów Zachodu. Z kolei co do tezy o nie wykluczeniu terroryzmu nuklearnego, to budzi oba poważne wątpliwości. Wszak sporządzenie bomby atomowej wymaga wielkiej fachowości a zdobycie wzbogaconego plutonu czy uranu itd., itd. – jest niezwykle trudne. Jednym słowem – zdaniem tegoż czytelnika „z terrorystycznej igły robię widły!”.
Moja odpowiedź jest prosta. Jestem pod wrażeniem fali nienawiści, jaką zieją dżihadyści, którzy do tego dysponują sporą ilością sfanatyzowanych kamikadze! Wiem też dwie rzeczy, wielce istotne! Po pierwsze, ów prowadzący z nami krwawą wojnę Kalifat posiada w swej wojennej kasie dziś już co najmniej kilka miliardów dolarów. Po drugie: w szeregach jego sympatyków znaleźć można studentów i specjalistów w dziedzinie nauk ścisłych, informatyków, zapewne też fizyków jądrowych. Logicznie myśląc, nie wolno nam więc wykluczać „ponurych niespodzianek”! Profesor Aleksander Woźny słusznie przypomina, że już swego czasu Zachód nie dojrzał w porę, jak groźny był Hitler. Tak, niegdyś nie brano na serio tego, co zapowiadał „Mein Kampf” Hitlera, a dziś lekceważy się to, że „nienawiść, jaka cechuje Kalifat, de facto jest jego ideologią”!
